🎾 A Mówiłem Nie Pijcie Przed Weselem Tekst

Dziecina mała Bóg Stwórca nieba. Dziś przed świtaniem. KOLĘDA 17. Ojcem Jezusa był domniemanym: Jakże wytrzymasz ten to mróz srogi: Wzywa, ażeby do szopy biegli: Iwan porywa z kobielą ptaki: Kuba dobywa swojego roga: Potem swe dary ofiarowali, Co który przyniósł Panu oddali: W Betleem w szopce Jezusa cieszą: Króla witają, dary ury Jesiennego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’72″, w składzie: Elżbieta Pelplińska (Gdańsk) – przewodnicząca, Jerzy Duda (Warszawa), Michał Gruszczyński (Poznań), Bogdan Opowicz (Warszawa), Marian Matulewicz (Gdańsk), Maria Lilka Sobok (Wrocław) Rafał Zawadzki (Gdańsk) – reprezentant publiczności postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia: I Nagrody główne: w kategorii zespołowej – grupa PUW (Warszawa) w kategorii indywidualnej – Ryszard Krasowski. II W konkursie na piosenkę o tematyce morskiej – grupie BRYLANTOWE SPINKI (Wrocław) za piosenkę “Morze, nasze morze”. III Wyróżnienia: grupa KASZUBY (Gdańsk) – za jakość wykonania i interpretację, Czesław Wilczyński (Poznań) – za popularyzację piosenki turystycznej w stylu “country and western”, Jan Błyszczak “Mufka” (Poznań) – za wszechstronność twórczą: muzykę, teksty i interpretację. IV Wyróżnienia za wykonanie piosenek w grupach tematycznych: grupa RAPADZIEWIE (Warszawa) – za piosenkę turystyczną “WeĽmiemy lato za rękę”, Barbara Kubicka (Wrocław) – za piosenkę żołnierską “Przez ciemny bór”, grupa PTAKLA (Wrocław) – za piosenkę zagraniczną “Snowa słyszu”, grupa HAFCIARKI (Wrocław) – za piosenkę zagraniczną “Pariż”, grupa DZIADKI (Poznań) – za piosenkę kabaretową “Korelacja turystyki z handlem wymiennym w percepcji emocjonalnej przeciętnego turysty chałupnika, czyli Wędrówki Ludu Polskiego”. V Nagrody specjalne: Nagroda KW UP ZSP PG za całokształt działalności na niwie piosenki turystycznej w środowisku gdańskim – grupa KASZUBY (Gdańsk), Nagroda SKT PG “FIFY” za piosenkę “Mój chłopak wypiękniał w górach” – grupa EFEMERYDY (Poznań), Nagroda Chóru PG – grupa KOTY (Kielce), Nagroda Komitetu Antyalkoholowego za piosenkę “A mówiłem, nie pijcie przed weselem” (znaną także pod tytułem “Jaki był ślub” – – grupa TRUBA MAŁY I KOALICJA WSCHODNIA (Wrocław), Nagroda akredytowanych dziennikarzy, ufundowana przez Redakcję Gdańską TS “Politechnik”, tzw. “Fujara Prowadząca” za riezkość i samo życie w prezentowanych utworach – grupa BRYLANTOWE SPINKI (Wrocław), Nagroda fotoreporterów akredytowanych przy B’72 “za wdzięk i . . .” – Jolanta Baziuta z grupy KARGULARZE (Opole), Wyróżnienie za wykonanie piosenki “Jak dobrze mi” – grupa BOOM (Warszawa), Wyróżnienie za piosenkę “Pejzaże harasymowiczowskie” i jej interpretację – WOLNA GRUPA BUKOWINA (Busko-Zdrój), Wyróżnienie za popularyzację piosenki żeglarskiej – Michał Jaczewski (Gdańsk), Wyróżnienie za adaptację tekstów literackich – Grzegorz Marchowski, Wyróżnienie za Kopernika w piosence “Księżyc i legenda” – grupa CZUPIRATYNKA (Olsztyn), Wyróżnienie dla najlepszego instrumentalisty – Dorota Dobosz, grupa I JEJ GITARZYŚCI (Katowice). Jury JOSPPT “BAZUNA ’72″ na podstawie plebiscytu przeprowadzonego wśród publiczności stwierdza, co następuje: Wielką Nagrodę Publiczności otrzymuje grupa DWÓCH NA JEDNĄ (Gdańsk), Rajdową Piosenką Roku 1972 została piosenka “Na kolejowym szlaku” wykonana przez grupę AST WAT> (Warszawa). Mambo Rock - Bill Haley & his Comets zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Mambo Rock.
Forum Giełda +Dodaj wątek Autor: ~JJ [ 2018-04-16 12:54 Opublikowano przy kursie: 3,75 zł , zmiana od tamtej pory: 0,00% Mówiłem i tłumaczyłem jaka jest sytuacja, że tu się wszystko sypie, wstrzymują raporty żeby nie pokazać, że to już trup, nikt nie chce im dać pieniędzy, a wy się pchaliście pijani chciwością i własnymi mrzonkami o złotych górach. Sortowanie: A mówiłem nie pijcie przed weselem... Autor: ~JJ 2018-04-16 12:54 Treści na Forum (Forum) publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją. Bonnier Business (Polska) nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl artykułów 12 i 15 Rozporządzenia MAR (market abuse regulation). Złamanie zakazu manipulacji jest zagrożone odpowiedzialnością karną. Zamieszczanie na Forum propozycji konkretnych decyzji inwestycyjnych w odniesieniu do instrumentu finansowego może stanowić rekomendację w rozumieniu przepisów Rozporządzenia MAR. Sporządzanie i rozpowszechnianie rekomendacji bez zachowania wymogów prawnych podlega odpowiedzialności administracyjnej. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.
Z artykułu dowiesz się, o co zapytać Dj weselnego: #1: zapytaj Dj-a o repertuar. #2: zapytaj o sprzęt, jakim się posługuje Dj. #3: zapytaj Dj-a o jego doświadczenie. #4: zapytaj, czy Dj podpisuje umowę przed weselem. #5: zapytaj, do której Dj będzie grał na weselu i jakie długie przerwy robi pomiędzy ,,setami”.
III Dużo czasu upłynęło, zanim zrozumiałem, skąd przybył. Mały Książę, choć sam zadawał mi wiele pytań udawał, że moich nie słyszy dopiero z wypowiedzianych przypadkowo słów poznałem jego historię. Kiedy po raz pierwszy ujrzał mój samolot (nie narysuję mego samolotu, ponieważ jest to rysunek zbyt trudny), zapytał: - Co to za przedmiot? - To nie jest przedmiot. To lata. To samolot. To mój samolot. Byłem bardzo dumny, mogąc mu powiedzieć, latam. Wtedy zapytał: - Jak to? Spadłeś z nieba? - Tak - odparłem skromnie. - Ach, to zabawne... I Mały Książe wybuchnął śmiechem, który mnie rozgniewał. Wolałbym, aby poważniej traktowano moje nieszczęście. Po chwili powiedział: - A więc ty też spadłeś z nieba? Z jakiej planety pochodzisz? W tym momencie rozjaśnił mi się nieco mrok otaczający jego zjawienie się i spytałem natychmiast: - Więc ty przybyłeś z innej planety? Ale on nie odpowiadał. Schylił głowę i uważnie przyglądał się memu samolotowi. - To prawda. Przy pomocy czegoś takiego nie mogłeś przybyć z daleka. I pogrążył się w rozmyślaniach. Następnie wyjął z kieszeni baranka i zaczął uważnie przyglądać się swemu skarbowi. Możecie sobie wyobrazić, jak bardzo byłem zaintrygowany tym zagadkowym zwierzeniem o innych planetach. Starałem się zatem dowiedzieć czegoś więcej. - Skąd przybyłeś, mój mały? Gdzie jest twój dom? Dokąd chcesz zabrać baranka? Po chwili pełnej skupienia powiedział: - Dobrą stroną tej skrzynki, którą mi dałeś, jest to, że będzie w nocy jego domkiem. - Naturalnie. Jeżeli będziesz grzeczny, dam ci jeszcze linkę i palik, abys mógł go w dzień przywiązywać. Ta propozycja uraziła Małego Księcia. - Przywiązywać? Też pomysł! - Jeżeli go nie przywiążesz, to pójdzie gdziekolwiek i zginie. Mój mały przyjaciel znowu się roześmiał. - A gdzież on ma iść? - Gdziekolwiek, prosto przed siebie. Wtedy Mały Książę powiedział z powagą: - To nie ma znaczenia. Ja mam tak mało miejsca. Następnie dorzucił z odrobiną - jak mi się wydawało - smutku: - Idąc prosto przed siebie nie można zajść daleko ... I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII XIII XIV XV XVI XVII XVIII XIX XX XXI XXII XXIII XXIV XXV XXVI XXVII
Бр скիгո υтвЖоջուδ жዧգጼγюց
ታ фаκиհи иΦевапсэյኸ νоቲ аςινысниςօ
Слуξиνፄጼе ስсрիմቹгըва ժевΤաቬ уኙиጠιቃезиዣ ዑоνቀле
ቨθшавсոфէн нυхፆ ፑшоΑ κωξизалα
Tomasz Lis Wydawnictwo: Ringier Axel Springer Polska publicystyka literacka, eseje. 352 str. 5 godz. 52 min. Szczegóły. Kup książkę. Tomasz Lis: „W tej książce publikuję teksty, które napisałem w czasie ostatnich prawie czterech lat. W większości, przyznaję to z przykrością, celnie przewiduję to, co się teraz dzieje.
werdykt – 1980 March 27, 2010 in Werdykty jury Skrócony werdykt Jury X Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’80″. Piosenki – laureatki: “Turystyczny blues” w wykonaniu grupy TORUŃ – - Rajdowa Piosenka Roku 1980. “Ballada o ogrodach” – grupa POD PROMYKIEM (Kraków), “Moje wędrówki” – grupa TORUŃ, “Bardzo wesoła piosenka” – grupa MAŁOLEPSI, “Taka piosenka” – Karol Płudowski, “Swoboda” – grupa WYNIK MNOŻENIA (Warszawa), “Ballada o Klimczoku” – grupa POD PROMYKIEM, “Czy dojdziesz” – grupa DOKĄD (Toruń), “Krzak jałowca” – grupa KAKTUS (Warszawa), “Wędrowanie” – grupa RADOMIR (Radom), “Zimeczka” – grupa SEN (Gdańsk), “Ej, po szerokiej drodze” – GRUPA PANA LEONA (Kraków), “Los włóczęgi” – grupa BOMBEL (Otwock), “Szukam dnia” – grupa BCF (Bielsko-Biała), “Noc nad Wigrami” – grupa BOMBEL, “Lato” – grupa FILIA ADAMA (Bydgoszcz), “Siostra” – grupa SAMI 777 (Poznań), “Jaki dzień jutro przyjdzie” – grupa R2 (Gdańsk), “Strudzonemu” – grupa U OJCA (Zielona Góra), “Wędrowanie” – grupa PLASTYK (Gdańsk). werdykt – 1979 March 27, 2010 in Werdykty jury Jury IX Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’79″ w składzie: Adam Drąg (Gdańsk) – przewodniczący, Piotr Siliniewicz, Krzysztof Szczucki, Wojciech Laskowski, Tomasz Krzemiński, Janusz Jarzmik, Mirosław Petryga, po krótkiej, burzliwej naradzie postanowiło, co następuje: Po I.. Za Rajdową Piosenkę Roku 1979 uznać “Zimowy wiatr” w wykonaniu grupy SETA (Wrocław), Po II. Za piosenki – laureatki Jury postanowiło uznać: “Wichrom” w wykonaniu grupy BABSZTYL (Gdańsk), “Czas” – grupa BEZ RYSIA (Gdańsk), “Jajko” – grupa MAŁOLEPSI (Wrocław), “Poranek życia” – grupa MAŁE GARBARY (Łomża), Wiosenny tryptyk: “Zimowy wiatr”, “Jesienne powroty” i “Ballada o Św. Mikołaju” – grupa SETA, “Pogodna ballada” – grupa WIELKA PROWIZORA (Białystok), “Twój dzień” – grupa WIELKA PROWIZORA, “Kołysanka” – Małgorzata Nowak (Warszawa), “A co nam jeszcze” – Gosia Nowak, “Kasper” – grupa BABSZTYL, “Rzucę wszystko” – LUŹNA GRUPA DSK (Katowice), “Baśń kamienna” – LUŹNA GRUPA DSK, “Mazowiecki blues” – grupa MAZOWIECKIE KWASY (Sopot), “Poranna bossanova” – grupa MAŁE GARBARY, “Góralska opowieść” – grupa BABSZTYL, “Bo w życiu bywa tak” – grupa NIEFART (Gdańsk), “Bossanova” – GRUPA PANA JANA, “Wędrówka” – grupa SEN (Gdańsk), “Piesza wędrówka” – Ryszard Żarowski, “Kołysanka” – grupa Z ŁASKI WACIA, “Ech, jesieni, . . . ” – grupa GRUBE DUDY (Kielce). Po III. Nagrodą specjalną Jury postanowiło wyróżnić “Kołysankę” w wykonaniu Gosi Nowak. Po IV. Nagrodę ufundowaną przez Naczelnika Miasta Malborka przyznajemy grupie SETA. Po V. Nagrody ufundowane przez ZW SZSP w Gdańsku otrzymują: Gosia Nowak i grupa BABSZTYL. Po VI. Publiczność swą tradycyjną nagrodę przyznała piosence “Kasper” w wykonaniu grupy BABSZTYL. Po VII. Specjalną nagrodę KSW “ŻAK” za propagowanie w piosence turystycznej środków farmakologicznych, ze szczególnym uwzględnieniem szarej maści, Jury przyznało Waldemarowi GręĽlikowskiemu. Po VIII. ORS “WAŁY JAGIELLOŃSKIE” w składzie: Rudolf Schuberth, Grzegorz Bukała, Andrzej Pawlukiewicz, Michał Mołdawa, Michał Jaczewski, Stanisław Wawrykiewicz, Paweł Tiunin, Krzysztof Szczucki, Wojciech Laskowski, Zbigniew Deinrych, Zbigniew Szymaniak, Adam Drąg, reprezentowany przez R. Schubertha, A. Pawlukiewicza, S. Wawrykiewicza, K. Szczuckiego, W. Laskowskiego i A. Drąga uhonorował swą nagrodą Janusza Jarzmika oraz zespół MAZOWIECKIE KWASY. Jury wyraża podziękowanie za ciepło i serdeczność oraz wyraża nadzieję spotkania się w wyżej wymienionym składzie w roku przyszłym. werdykt – 1978 March 27, 2010 in Werdykty jury Werdykt Jury VIII Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’78″. Jury w składzie: Andrzej Wierzbicki (Łódź), Mirek Ciapalski (Sopot), Jarek Paluszkiewicz (Poznań), Wojtek Laskowski (Poznań), Zbyszek Woźniak (Gdańsk) wyróżniło następujące piosenki: “Przemijanie” – grupa TORUŃ – – Rajdowa Piosenka Roku 1978. “Pożegnanie przyjaciela” – grupa BABSZTYL (Gdańsk), “Kasper” – grupa BABSZTYL, “Jutro znów” – LUŹNA GRUPA DSK (Katowice), “Noc się chyli” – LUŹNA GRUPA DSK, “To, co było, minęło” – grupa LABOLARE (Szczecin), “Wioski w Beskidach” – grupa LABOLARE, “Deszcz w górach – rozpadało się” – grupa BEZ RYSIA (Gdańsk), “Pełen trzos” – grupa NIEFART (Gdańsk), “Wody tatrzańskie” – grupa SETA (Wrocław), “Nie mój Dunajec . . . ” – grupa SETA, “Wyśnienie” – J. P. Duda, “Słońce” – DAREK I ZBYSZEK (Gdańsk), “Babie lato” – grupa BEZ RYSIA, “Modlitwa wędrownego grajka” – grupa SETA, “Pogodny ranek” – Lech Makowiecki (Gdańsk), “Ballada o samotności” – grupa BABSZTYL, “Zachód” – grupa SETA, “Za ile dni” – grupa GRUBE DUDY (Kielce). Za aranżację piosenki “Wiosna niebieskiego ptaka” wyróżniono grupę MAZOWIECKIE KWASY, zaś za układ choreograficzny przy wykonaniu piosenki “Zakupy” przyznano wyróżnienie zespołowi NIEFART. werdykt – 1977 March 27, 2010 in Werdykty jury Skrócony werdykt Jury VII Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’77″. Piosenki – laureatki: “Jeszcze nie wracam” sł. i muz. R. Schuberth, wyk. grupa LESZEK AND COMPANY (Gdańsk), “Poranek” sł. J. Harasymowicz, , wyk. grupa FAYA (Otwock), “A za horyzontem” sł. i muz. J. Małecki, wyk. grupa LABOLARE (Szczecin), “Czas” sł. i muz. P. Frankowicz, wyk. grupa GRUBE DUDY (Kielce), “Połóż się na polu” sł. i muz. R. Schuberth, wyk. RUDI I GRUPA RETRO 3*TAK (Gdańsk), “W domu” sł. K. Wierzyński, muz. i wyk. Adam Drąg (Gdańsk), “Koniec lata” sł. i muz. P. Święcicki, wyk. grupa MODLISZEK (Sopot), “Zgubione marzenia” sł. E. Żołnierz, muz. W. Jarociński, wyk. grupa BABSZTYL (Gdańsk), “Piosenka dla Jana Sebastiana” sł., muz. i wyk. Marek Majewski (Warszawa), “Jak dobrze mi” sł. i muz. grupa BOOM, wyk. J. Olpiński i J. Lipiński, “Wiosna niebieskiego ptaka” sł. i muz. M. Skowroński, wyk. grupa MAREK, TOMEK, FRED I TEOŚ (Gdańsk), “Niziutkie niebo” sł. J. Harasymowicz, muz. S. Korzępa, wyk. grupa SETA (Wrocław), “Piosenka dla Owerniaka” sł. i muz. zasłyszane (sł. wg Georges Brassens’a – przyp. red.), wyk. grupa DZIADEK MACIEK GROUP (Gdańsk), “Zasypianka” sł. J. Joyce, muz. M. Karlik, wyk. KARLIK (Poznań), “Hej, gitaro ma” sł. i muz. R. Wysocki, wyk. grupa BIS (Szczecin), “Letnia dolina” sł. i muz. J. Małecki, wyk. grupa BIS, “Pod Czantorią” sł. J. Baranowicz, muz. A. Mróz, wyk. grupa SETA (Wrocław), “Po przygodę” sł. M. Lewicki, muz. M. Lewicki i W. Danek, wyk. grupa NA LUZIE, “Gawędziarze” sł. B. Nowicki, muz. J. Dzierżak, wyk. grupa TORUŃ – Rajdowa Piosenka Roku 1977. werdykt – 1976 March 27, 2010 in Werdykty jury Skrócony werdykt Wędrującego Jury VI Wędrownego Jesiennego Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’76″. Piosenki – laureatki: “Gawędziarze” sł. B. Nowicki, muz. J. Dzierżak, wyk. grupa AD HOC (Toruń), “Deszcz” sł. Gałczyński, muz. E. Modrzejewska, wyk. grupa AD HOC, “Wielki Wóz” sł. i muz. J. Reiser, wyk. grupa BROWAR ŻYWIEC (Kraków), “Wędrowna melodyjka” sł. i muz. J. Małecki, wyk. grupa LABOLARE (Szczecin), “Lunatyczne wyznania” sł. i muz. J. Małecki, wyk. grupa LABOLARE (Szczecin), “Taniec” sł. W. Wicherek i W. Breś, muz. J. Kieronoz, wyk. grupa ECHO (Poznań), “Przemijanie” sł. M. Kamieniecki i D. Stramski, muz. D. Stramski, wyk. PODGRUPA (Gdańsk), “Rajd dookoła świata” wyk. grupa BL (Gdańsk), “Wieczornica” sł. M. Wolska i A. Drąg, muz. i wyk. Adam Drąg (Gdańsk), “Bieszczadzki rajd” sł. i muz. P. Frankowicz, wyk. grupa GRUBE DUDY (Kielce), “Świerszczyk” sł. i muz. P. Frankowicz, wyk. grupa GRUBE DUDY (Kielce), “Uśmiechnięte dziewczyny na dworcach” sł. B. Nowicki, muz. J. Jędrzejewski, wyk. Ania i Zbyszek Szukalscy (Gdańsk), “Tyle lat” sł. i muz. N. Skonieczna, wyk. grupa z WSM Gdynia, “La bamba” wyk. KWARTET POLSKO – KUBAŃSKI, “Na włóczęgę” sł. i muz. A. Szarek, wyk. grupa KOALICJA (Toruń), “Zostań, księżycu” sł. W. Dąbrowski, muz. A. Wiejak, wyk. grupa MODLISZEK (Sopot), “Mały rajdolo” sł. i muz. zasłyszane, wyk. Grzegorz Bukała i grupa Jana Jajosika (Gdańsk), “Chyba już czas wracać do domu” sł., muz. i wyk. Adam Drąg (Gdańsk) – Rajdowa Piosenka Roku 1976. werdykt – 1975 March 27, 2010 in Werdykty jury Eksperymentalny werdykt Wędrującego Jury V Wędrownego Jesiennego Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’75″. Za piosenki godne spopularyzowania w studenckim środowisku turystycznym Jury V WJOSPPT “B’75″ uznało: “Powitanie” sł. i muz. A. Mancewicz, wykonanie – grupa SMUTNE SKUTKI (Gdańsk), “Pechowy dzień” sł. i muz. W. Chyliński, wykonanie – grupa SMUTNE SKUTKI, “Ostatni rajd” sł. i muz. T. Olszański, wykonanie – grupa SMUTNE SKUTKI, “Jutro popłyniemy daleko” sł. Gałczyński, muz. E. Wang, wyk. grupa WESPÓŁ (Toruń), “Poszukiwania” sł. i muz. B. Nowicki, wyk. Ewa Modrzejewska (Toruń), “Wędrowiec” sł. A. Szarek, muz. zasłyszana, wyk. Grupa WESPÓŁ (Toruń), “Jesienna ballada – Tawerna Pod pijaną zgrają” sł., muz. i wyk. Grzegorz Bukała, “Morały” sł. zasłyszane, muz. B. Sielicki, wyk. grupa E’TAM (Wałbrzych), “Pamiątka ze spływu” sł. i muz. J. Borowicz, wyk. grupa KS2B (Poznań), “Wreszcie jadę” sł. i muz. J. Borowicz, wyk. grupa KS2B (Poznań), “Na moich drogach wieje wiatr” sł. R. Pisarczyk, muz. i wyk. Bogusia Tucholska (Poznań), “Tango z garbem” sł. i muz. A. Wierzbicki, wyk. grupa WAR (Malbork), “Już lato” sł. i muz. A. Drąg, wyk. Ania i Zbyszek Szukalscy (Gdańsk), “Sen znaleziony w lesie” sł. J. Cygan, muz. J. Filar, wyk. grupa NASZA BASIA KOCHANA (Warszawa), “Piosenka ulicznika” sł. L. Staff, muz. W. Juszczyszyn, wyk. KWARTET IM. KASI KIESTRZYŃ (Wrocław), “Oj, chmelu, ż-mij chmelu” – ludowa piosenka ukraińska, “Obieżyświat” sł. L. Wajler, muz. P. Walczak, wyk. grupa GULBRASON (Gdańsk), “Zakurzone drogi” sł. L. Wajler, muz. P. Walczak, wyk. grupa GULBRASON (Gdańsk), “Co za czasy” sł. A. Waligórski, muz. O. Grotowski, wyk. Olek Grotowski (Gdańsk), “Wpław” sł., muz. i wyk. Adam Drąg (Gdańsk) – Rajdowa Piosenka Roku 1975. Eksperymentalnie wędrujący werdykt, którego nie ma, popełnili: Ed Kadłubiski – przewodniczący, Lech Konopnicki, Wojtek Laskowski, Gośka Piechota, Zbyszek WoĽniak and Johnny Walker. werdykt – 1974 March 27, 2010 in Werdykty jury Jury Jesiennego Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’74″, w składzie: Zbigniew Piotrowski (Gdańsk) – przewodniczący, Stanisław Cieszewski (Gdańsk), Wanda Cieślar (Bielsko-Biała), Dariusz Dziadkiewicz (Warszawa), Sławomir Kaleta (Wrocław), Lech Konopnicki (Warszawa), Ryszard Święcicki (Rzeszów), Elżbieta Sokołowska (Gdańsk), po wysłuchaniu w czasie dwóch koncertów 94 piosenek wykonanych przez kwiat studenckich piosenkarzy turystycznych ogłasza (na wspólną odpowiedzialność) co następuje: 1. W kategorii zespołowej za najlepszych wykonawców uznano grupę AST WAT z Warszawy, 2. W konkurencji wykonawców indywidualnych I miejsce i nagrodę główną zdobył Grzegorz Marchowski. Jury wyróżnia Grzesia Marchowskiego również za całokształt twórczości i uznaje go za największą indywidualność BAZUNY’74, 3. W konkursie na najlepszą piosenkę turystyczną BAZUNY’74 przyznano I miejsce piosence “Cisza” w wykonaniu KWARTETU IM. KASI KIESTRZYŃ, II miejsce – “To już trochę za późno” w wykonaniu grupy RESZTKI KASZUBÓW, III miejsce – “Majster Bieda”, sł. i muz. Bellon, wykonana przez grupę PRZYJACIÓŁ BUKOWINY, 4. W konkursie na najciekawszą interpretację piosenki turystycznej nagrodę otrzymują RAPADZIEWIE za piosenkę “Na pożegnanie”, 5. Najlepszą piosenką żeglarską uznana została “Betty Low” w wykonaniu zespołu Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni, 6. W konkursie na wykonanie piosenki narodów słowiańskich nagrodę otrzymuje grupa 3*P z utworem “Marica”. Mimo, że piosenka była jedyną zgłoszoną w tej konkurencji w pełni zasługuje na nagrodę. 7. W konkursie na najciekawszą piosenkę kabaretową uznano piosenkę “Nie ze mną” sł. Waldemara Chylińskiego muz. Marka Prusakowskiego, w wykonaniu Anny i Zbigniewa Szukalskich. Rajdową Piosenką Roku wolą ludu okrzyknięto piosenkę “W Bieszczady” do sł. K. Stankiewicza i muz. K. Ignarskiego w wykonaniu zespołu BIEDRONY. Wielką Nagrodę Publiczności otrzymuje Olek Grotowski. Jury w pełni popiera ten wybór. Jury przyznaje Nagrodę Specjalną koledze Zbigniewowi Woźniakowi za duży dorobek twórczy i ogromny wkład w popularyzowanie piosenek turystycznych w śro-dowisku studenckim. Ponadto Jury przyznało wyróżnienia: Podkomisja gramatyczna ds. tekstów za dykcję i oryginalność przyznaje wyróżnienie grupie RAPADZIEWIE za utwór “Grunt to wino”, Kabaretowi JELITA za choreografię ze wskazaniem na pogodny wyraz twarzy Stasia Sierki, Tadeuszowi Gosowi przyznajemy chlebak za . . . 120 zł, Wojciechowi Laskowskiemu za umiejętne wykorzystanie efektu Dopplera w piosence “Wesoły pociąg”, Adamowi Drągowi w kategorii piosenek dla dzieci wykonawców, Basi Sobolewskiej za teksty i interpretację, Bogusi Tucholskiej za wykonanie piosenki “Było w górach”, Grupie z WSP Kielce za ciekawą interpretację zapomnianej piosenki “Szlakiem piosenki”, Zespół RUMIANKI za udany debiut, Towarzyskiemu Stasiowi Wawrykiewiczowi za dość udane podśpiewywanie, B. Jackowskiemu za pierwszy mocny akord BAZUNY’74. Ponadto nagrodę specjalną Akademickiego Klubu Alpinistycznego przy ZW SZSP w Gdańsku otrzymuje Olek Grotowski za wykonanie najlepszej piosenki BAZUNY ’74 o tematyce alpinistycznej. werdykt – 1973 March 27, 2010 in Werdykty jury Jury Jesiennego Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA’73″, w składzie: Elżbieta Perz (Poznań) – przewodnicząca, Bogdan Czapiewski (Gdańsk), Antoni Dąbrowski (Wrocław), Wojciech Hempel (Łódź), Zygmunt Kwiatkowski (Gdańsk), Sławomir Łobodziński (Warszawa), Jacek Okła (Gdańsk), Andrzej Szekalski (Gdańsk), Aleksander Grotowski (Gdańsk) – przedstawiciel publiczności, Marek Prusakowski (Gdańsk) – przedstawiciel publiczności, po wysłuchaniu w czasie trzech koncertów 142 piosenek wykonanych przez kwiat studenckich piosenkarzy turystycznych ogłasza (na wspólną odpowiedzialność) co następuje: 1. W kategorii zespołowej za najlepszych wykonawców uznano grupę BOOM z Politechniki Warszawskiej. Zajęli oni I miejsce, zdobywając nagrodę ufundowaną przez UP SZSP PG. II miejsce – grupa PUW z Politechniki i Uniwersytetu Warszawskiego, III miejsce – Anna i Zbigniew Szukalscy z Politechniki Gdańskiej. 2. W konkurencji wykonawców indywidualnych grupie zasłużonych piosenkarzy nagrodzonych na wielu giełdach, przeglądach i festiwalach składamy wyrazy uznania za reprezentowany przez nich wysoki poziom wykonywanych utworów a jednocześnie przyznajemy nagrody młodszym od nich stażem a dobrze zapowiadającym się bardom piosenki turystycznej: I miejsce i nagrodę główną, której fundatorem jest Rektor PG, zdobył Wojciech Laskowski, reprezentujący Akademię Rolniczo-Techniczną w Olsztynie, II miejsce przyznano Janowi Błyszczakowi “Mufce”, który wprawdzie jest już znany, ale ciągle młody, III nagrodę otrzymał Grzegorz Marchowski, reprezentant Politechniki Gdańskiej. 3. Wolą ludu (czyt. vox populi) najbardziej popularnym wykonawcą “BAZUNY ’73″ okrzyknięty został Wacław Masłyk (Polska). Fundatorem nagrody jest SKT PG “FIFY”. 4. Rajdową Piosenką Roku 1973 została “Tratwa – blues” wylansowana przez Lilkę Sobok i PTAKLĘ, a nagrodę ufundował Prezes ZG PTTK, Wincenty Kraśko. 5. W konkursie na piosenkę o tematyce morskiej w związku z obfitym przypływem piosenek tej tematyki (słownie: cztery piosenki) jury postanowiło nie przyznawać głównej nagrody. Przyznano jednakowoż Tomkowi Polakowskiemu i Mirkowi Peszkowskiemu – reprezentantom Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni wyróżnienie za popularyzację tematyki morskiej w środowisku studenckim. Jury życzy wyróżnionym dalszych sukcesów na morzu i lądzie. 6. Nie wyłoniono piosenki sztandarowej PTTK. Jury ze swej strony wyróżnia utwór pt. “PTTK – blues – spirytuals – swing” zaprezentowany przez pierwszą zmianę konferansjerów w składzie: Stasio Sierko i Mieciu Welke, za najciekawszy układ choreograficzny. 7. Spośród wielu propozycji na festiwale w Opolu, Kołobrzegu, Zielonej Górze, Sopocie, Ciechocinku Jury udało się wybrać kilka piosenek turystycznych, wyróżniając cztery następujące: “Już najwyższy czas” – Bogumiła Tucholska (Politechnika Poznańska), “Grosza nie mam” – SKT PŁazik (Politechnika Łódzka), “Rzeki to idące drogi” – Adam Drąg (Politechnika Gdańska), “Jeszcze zima” – Ryszard Nałęcz (Politechnika Poznańska). 8. Za najlepszych wykonawców piosenki zagranicznej uznano grupę PUW (Warszawa) z piosenką “Tourdion”, 9. Najlepszemu wykonawcy zagranicznemu – Zdenkovi Koskovi przyznano Międzynarodową Nagrodę BAZUNY’73, 10. W konkursie na piosenkę partyzancką jak dotychczas wykonawcy się nie ujawnili. Z tego powodu Jury na własną odpowiedzialność postanowiło przyznać nagrodę znanemu partyzantowi Dziadkowi za “Pamiętniki Partyzanta”, 11. W dziale piosenek kabaretowych Jury postanowiło nagrodzić kabaret JELITA (Gdańsk) za całokształt programu przedstawionego na Kabaretonie, szczególnie polecając słuchaczom piosenki: “Trzy plus dwa” oraz “Chrońmy jelenie”. W tej drugiej należy zwrócić uwagę na walkę o ochronę środowiska naturalnego, 12. Za umiejętność nawiązania żywego kontaktu z drogą naszym sercom publicznością wyróżniamy naszych czeskich przyjaciół: Zdenka Koska i Ivę Kożeluhovą, poza nagrodą udostępniając im nieodpłatne korzystanie z kąpieli morskich w dowolnym miejscu i czasie, z wyłączeniem portów i obiektów wojskowych, 13. Specjalną nagrodę przewodniczącej Jury otrzymała grupa BUKOWINA – BRUTTO za piosenkę “Zakochani”, 14. Wyróżnienie za propagowanie czystości ciała ze szczególnym uwzględnieniem nóg dla Wandy Białeckiej. Nagrodę ufundowała Komisja Sanitarna Wysokiego Jury, 15. Nagroda dziennikarzy dla Stasia Wawrykiewicza za klimat, który nie był zaskoczeniem dla dziennikarzy, 16. Redakcja TS “Politechnik” przyznała nagrodę Wojciechowi Bellonowi za całokształt twórczości ze szczególnym uwzględnieniem ballad, 17. Nagroda specjalna OS PTTK w Gdańsku dla AST WAT za piosenkę “Idę” i za popularyzację piosenki turystycznej. werdykt – 1972 March 27, 2010 in Werdykty jury ury Jesiennego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’72″, w składzie: Elżbieta Pelplińska (Gdańsk) – przewodnicząca, Jerzy Duda (Warszawa), Michał Gruszczyński (Poznań), Bogdan Opowicz (Warszawa), Marian Matulewicz (Gdańsk), Maria Lilka Sobok (Wrocław) Rafał Zawadzki (Gdańsk) – reprezentant publiczności postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia: I Nagrody główne: w kategorii zespołowej – grupa PUW (Warszawa) w kategorii indywidualnej – Ryszard Krasowski. II W konkursie na piosenkę o tematyce morskiej – grupie BRYLANTOWE SPINKI (Wrocław) za piosenkę “Morze, nasze morze”. III Wyróżnienia: grupa KASZUBY (Gdańsk) – za jakość wykonania i interpretację, Czesław Wilczyński (Poznań) – za popularyzację piosenki turystycznej w stylu “country and western”, Jan Błyszczak “Mufka” (Poznań) – za wszechstronność twórczą: muzykę, teksty i interpretację. IV Wyróżnienia za wykonanie piosenek w grupach tematycznych: grupa RAPADZIEWIE (Warszawa) – za piosenkę turystyczną “WeĽmiemy lato za rękę”, Barbara Kubicka (Wrocław) – za piosenkę żołnierską “Przez ciemny bór”, grupa PTAKLA (Wrocław) – za piosenkę zagraniczną “Snowa słyszu”, grupa HAFCIARKI (Wrocław) – za piosenkę zagraniczną “Pariż”, grupa DZIADKI (Poznań) – za piosenkę kabaretową “Korelacja turystyki z handlem wymiennym w percepcji emocjonalnej przeciętnego turysty chałupnika, czyli Wędrówki Ludu Polskiego”. V Nagrody specjalne: Nagroda KW UP ZSP PG za całokształt działalności na niwie piosenki turystycznej w środowisku gdańskim – grupa KASZUBY (Gdańsk), Nagroda SKT PG “FIFY” za piosenkę “Mój chłopak wypiękniał w górach” – grupa EFEMERYDY (Poznań), Nagroda Chóru PG – grupa KOTY (Kielce), Nagroda Komitetu Antyalkoholowego za piosenkę “A mówiłem, nie pijcie przed weselem” (znaną także pod tytułem “Jaki był ślub” – – grupa TRUBA MAŁY I KOALICJA WSCHODNIA (Wrocław), Nagroda akredytowanych dziennikarzy, ufundowana przez Redakcję Gdańską TS “Politechnik”, tzw. “Fujara Prowadząca” za riezkość i samo życie w prezentowanych utworach – grupa BRYLANTOWE SPINKI (Wrocław), Nagroda fotoreporterów akredytowanych przy B’72 “za wdzięk i . . .” – Jolanta Baziuta z grupy KARGULARZE (Opole), Wyróżnienie za wykonanie piosenki “Jak dobrze mi” – grupa BOOM (Warszawa), Wyróżnienie za piosenkę “Pejzaże harasymowiczowskie” i jej interpretację – WOLNA GRUPA BUKOWINA (Busko-Zdrój), Wyróżnienie za popularyzację piosenki żeglarskiej – Michał Jaczewski (Gdańsk), Wyróżnienie za adaptację tekstów literackich – Grzegorz Marchowski, Wyróżnienie za Kopernika w piosence “Księżyc i legenda” – grupa CZUPIRATYNKA (Olsztyn), Wyróżnienie dla najlepszego instrumentalisty – Dorota Dobosz, grupa I JEJ GITARZYŚCI (Katowice). Jury JOSPPT “BAZUNA ’72″ na podstawie plebiscytu przeprowadzonego wśród publiczności stwierdza, co następuje: Wielką Nagrodę Publiczności otrzymuje grupa DWÓCH NA JEDNĄ (Gdańsk), Rajdową Piosenką Roku 1972 została piosenka “Na kolejowym szlaku” wykonana przez grupę AST WAT> (Warszawa). werdykt – 1971 March 26, 2010 in Werdykty jury Jury Jesiennego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA’71″ w składzie: Mieczysław Serafin (Studencka Agencja Radiowa) – przewodniczący, Katarzyna Szymańska (Polskie Radio – Gdańsk), Barbara Owsiankowska – reprezentant publiczności, Barbara Figas – student PWSMuz., Edmund Kadłubiski – prezes SKT AZS PTTK ZSP PG “FIFY”, Józef Maria Piotrowicz – prezes Oddziału Studenckiego PTTK w Gdańsku, Ryszard Orzeł – absolwent PG postanowiło przyznać nagrody główne w kategoriach: indywidualnej – za dobór i wykonanie piosenek (“Wiosna w górach”, “W daleką drogę jadę”, “Na suszcziowkie”) Wacławowi Masłykowi z Krakowa, zespołowej – za dobór i wykonanie piosenek: I miejsce – grupie EFEMERYDY z Poznania (“Wielkopolska rajdowa”, “Kochana”, “Rajd studencki ruszył”), II miejsce – grupie RAPADZIEWIE z Warszawy (“Iwanku – Iwanku”, “Bieszczadzki szlak”, “Tylko tu”), III miejsce ex aequo grupom AMFIBOLE z Gdańska (“Beskide, beskide”, “Gdańska ballada”, “Wiosenny wiatr”, “Mazury”) oraz PTAKLA z Wrocławia (“Czubczik”, “Przyśpiewki góralskie”, “Lato z ptakami odchodzi”). W kategorii piosenek morskich Jury postanowiło przyznać nagrodę Wacławowi Masłykowi z Krakowa za piosenkę “Ballada o żeglarzu”. W kategorii piosenek tematycznych Jury postanowiło przyznać trzy wyróżnienia: za piosenkę turystyczną “Lato z ptakami odchodzi” – Ryszardowi Krasowskiemu z Poznania, za piosenkę folklorystyczną “Dzyso wesele” grupie KASZUBY z Gdańska, za piosenkę zagraniczną “Oj, letili guseńki” grupie PUW – Warszawa. Ponadto zostały przyznane następujące nagrody specjalne: Nagroda dziennikarzy akredytowanych przy Jesiennym Studenckim Przeglądzie Piosenki Turystycznej BAZUNA’71 za inwencję twórczą – Krzysztofowi Szczuckiemu z grupy BRYLANTOWE SPINKI – Wrocław (“Gdańsku, me miasto ukochane”, “Autostop blues”), Nagroda specjalna za debiut i opracowanie wokalne – grupie CZUPIRATYNKA z ATR Olsztyn, Nagroda specjalna ufundowana przez Koncern Zapałczany za piosenkę antynikotynową i działalność kabaretonową grupie PRZYJA AND CIELE z Poznania, Nagroda Publiczności przyznana została w wyniku przeprowadzonego plebiscytu grupie DZIADKI z Poznania (za wszystko, co przedstawili), Rajdową Piosenką Roku uznano “Lato z ptakami odchodzi”. Niewątpliwie obiektywną ocenę utrudniał fakt wysokiego i wyrównanego poziomu większości uczestników przeglądu. W ostatecznej konkluzji jury wyraża przekonanie, że jedynym i absolutnym zwycięzcą na placu boju została DOBRA PIOSENKA TURYSTYCZNA.

a mówiłem nie pijcie przed weselem ta prosilem nie tak wieleekst a prosiłem PROSIŁEM - NIE JEDEN Z WIELU "Przecież prosiłem by mieć w sobie odwagę By nie poddawać się tak łatwo, dawać radę By te przeszkody, które mijam były małe A codzienne troski nie łamały życia na amen Prosiłem żeby w sercu dominował kolor Na"

.310 . Święty, Święty, Święty, Święty jest Bóg sam. Święty, Święty, Święty, Wpośród niebios bram. Wieczny, niezmierzony, wszechstworzenia Pan. Miłość swą rozlewa z jaśniejących ran. Święty, Święty, Święty, Tyś serc naszych Bóg. Święty, Święty, Święty, Słodki dla swych sług. O, Boże miłości, przyjm najgłębszą cześć, Jaką Twej miłości wiecznie pragniem nieść. * * * 311 . Tobie cześć, Tobie chwała, wiekuisty Boże, Coś stworzył wszystkie rzeczy i rządzisz wszystkimi. Odwróć od nas, co pokój duszy mieszać może, I spraw, niech pokój zakwitnie na ziemi. * * * 312 . Wszystko, co żyje, niech wielbi Pana. Alleluja. Alleluja. Chwalcie Boga w Jego świątyni, Na wspaniałym nieba sklepieniu. Wszystko, co żyje, niech wielbi Pana. Alleluja. Alleluja. Chwalcie Go za czyny wspaniałe, Za najwyższy Jego majestat. Wszystko, co żyje, niech wielbi Pana. Alleluja. Alleluja. Chwalcie Go na trąbach rozgłośnych. Chwalcie Go na harfie i cytrze. Wszystko, co żyje, niech wielbi Pana. Alleluja. Alleluja. Chwalcie Go tanecznym pląsaniem, Bębnem, strunami i fletnią. Wszystko, co żyje, niech wielbi Pana. Alleluja. Alleluja. Chwalcie Go na dźwięcznych cymbałach, Na cymbałach gromkich Go chwalcie. Wszystko, co żyje, niech wielbi Pana. Alleluja. Alleluja. * * * << menu - Skarbiec pieśni kościelnych . Pieśni do Najświętszego Serca Pana Jezusa 313 . Bądź pozdrowione, Serce mego Pana. Przed Tobą grzesznik pada na kolana. Przyjmij ten pokłon, lubo grzesznej duszy. Niech ją Twa dobroć żalem szczerym skruszy. Tyś - to jest Boskiej stolicą dobroci. Proszę, niech ona moją złość ukróci, Niech Krwi serdecznej ten odniosę skutek, Za grzechy moje bolejący smutek. * * * 314 . Błogi czas nam teraz świeci, o, Jezu kochany, W którym możem czcić Cię w sposób przez Ciebie wybrany. O niech dojdzie głos nasz Ciebie. Niechaj Serce Twoje w niebie Przyjmie cześć. Przyjmie cześć, Którą grzeszni lecz skruszeni, U nóg Twoich ukorzeni Chcemy nieść, chcemy nieść. Przyjm łaskawie od sług swoich, o, najsłodszy Panie, Przyjmij ku czci Serca swego to nasze śpiewanie. Schyl swe Serce ku tej ziemi, Miłosierdziem nad grzesznymi Błysnąć chciej, błysnąć chciej. I obfite łaski zdroje Na te biedne sługi swoje, Panie, zlej, Panie, zlej. Twoje Serce miłosierne niech smutnych pocieszy. Niechaj upadłych podźwignie, występnych rozgrzeszy, Niechaj słońce Twej miłości Spali wszystkie nasze złości; Jezu, daj, Byśmy Serce Twe kochali, Przez to Serce pozyskali Niebios raj. * * * 315 . Jezu, gdy patrzę na to Serce Twoje, Przeszyte włócznią, cierniem okolone. Gdy pomnę na Twe cierpienia i znoje. Na męki krzyża z miłości zniesione, Kochać Cię pragnę, póki życia stanie I wznoszę korne do Ciebie błaganie: O, słodkie Serce, proszę najgoręcej. Spraw, niech Cię co dzień kocham coraz więcej. Jakże tu Ciebie nie kochać wzajemnie? Miłość za miłość nie oddawać szczerze? Serca się mego domagasz ode mnie. Serce Ci moje oddaję w ofierze. Niczym się innym odpłacić nie zdołam, A przeto tylko z głębi duszy wołam: O, słodkie Serce, proszę najgoręcej. Spraw, niech Cię co dzień kocham coraz więcej. Lecz się do grzechu skłonnej lękam woli, Boć grzech Twą miłość w sercu mym niweczy, O, niech Twa, Jezu, łaska nie dozwoli, Bym Cię miał kiedy dla znikomej rzeczy Grzechem obrazić; więc przyjmij, o Panie, Pokorne serca mojego wołanie: O, słodkie Serce, proszę najgoręcej. Spraw, niech Cię co dzień kocham coraz więcej. * * * 316 . Jezu, miłości Twej, Ukryty w Hostii tej, Wielbimy cud, Żeś się pokarmem stał, Żeś nam swe Serce dał, Żeś skarby łaski zlał Na wierny lud. Dla biednych stworzeń Twych, Co ostrzem grzechów swych Zraniły Cię, Włócznią, co w boku tkwi, Otwierasz Serca drzwi, By w Twojej Boskiej krwi Obmyły się. I w Boskim Sercu tam Schronienie dajesz nam, O, Jezu mój, Aby nas żądłem swym Wróg nasz nie dotknął w Nim. By się przed piekła złem Lud ukrył Twój. * * * 317 . Każda żyjąca dusza Niech się miłością wzrusza, Uwielbiając, wychwalając Serce Jezusa. Bo niebo ani ziemia Nic tak słodkiego nie ma, Jako Serce Jezusowe, Pełne zbawienia. Dla nas otwarte stoi, Niech się grzesznik nie boi. Niech żałuje, pokutuje. Tu rany zgoi. Tu źródło żywej wody, Pełne dla dusz ochłody. Przybywajcie a czerpajcie Słodycz tej wody. W Najświętszym Sakramencie To Serce uwielbiajcie. Za te dary serc ofiary Chętnie oddajcie. * * * 318 . Kochajmy Pana, bo Serce Jego Żąda i pragnie serca naszego. Dla nas Mu włócznią boleść zadana. Kochajmy Pana. Kochajmy Pana. O, pójdź do Niego, wszystko stworzenie, Sercu Jezusa złóż dziękczynienie I swoje przed Nim zegnij kolana. Kochajmy Pana. Kochajmy Pana. Pójdźcie do Niego, biedni grzesznicy, Bo w Jego Serca czystej krynicy Czyści się dusza grzechem zmazana. Kochajmy Pana. Kochajmy Pana. * * * 319 . Najświętsze Serce Boże, poświęcamy Ci Naszą Ojczyznę, miasta i wioski, Nasze rodziny i nas samych. Serce Boże, przyjdź królestwo Twoje. * * * Dalej << menu - Skarbiec pieśni kościelnych .. Krótki Film - Michał Pabich zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Krótki Film. Zaznacz piosenki, które chcesz mieć w swoim śpiewniku, a następnie kliknij na dole strony link "dodaj zaznaczone do śpiewnika". Proszę czekac, trwa ładowanie .. A cyje to konie A ja mam kaca A jak będzie słońce i pogoda A kto się urodził A kto się w styczniu urodził A teraz idziemy na jednego A u sąsiada Ach, jak przyjemnie Adela Agnieszka Akcent Przez Twe oczy zielone Albośmy to jacy tacy Ale Ale Aleksandra Ale to już było Aloha ? oe Always on my mind Andzia Andzia 1 Aneta Angelina Anna Maria Arrivederci Roma Autobiografia Aux Champs Elysees Baju baj Baju Baj (Kasia) Bal u weteranów Ballada o dobrej żonie Ballada o łysych Ballada o Płocku Bałałajka muzyka miłości Bałkanica Bar w Beskidzie Baranek Baśka Bawmy się Bednorz Bella Donna Bez zielone jare zytko Białe łabędzie Biały miś Biały Miś - biesiadnie Biały ręcznik Blondyneczka Bo ja jestem furman Bo jesteś ty Bo jo Cie kochom Bo mamy siebie Bo serce me melodie gra Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina Bosman Boys - Jesteś szalona Brzózka Bucik panny młodej Byle było tak Był bal Cała sala śpiewa z nami Całować to nie grzech Całuj mnie Casablanka Chachary Chachary 1 Chachary na wesoło Chcę tu zostać Chciało się Zosi Chleb i sól Chłop żywemu nie przepuści Chłopcy radarowcy Chodź, Marysiu, na pieszczoty Cicha woda Cicha woda 1 Ciernista róża Cipuleńka CIUPAZECKA Co ja zrobiłem, że się ożeniłem Cyganeczka Cyganeczka Janeczka Cyganeczka Zosia Cyganeczka Zosia 2 Cyganeczka Zosia 3 Cyganka Cygański Tamburyn Cykady na Cykladach Cyt, cyt Czarna morowa Czarne konie Czarownica Czarownica 1 CZAS ŻYCIA KRÓTKI Czasu pewnego Czekolada Czerwona jarzębina Czerwona róża Czerwona róża, biały kwiat Czerwone i bure Czerwone jabłuszko Czerwone jagody Czerwone jagody I Czerwone jagody II Czerwone korale Czerwone róże są Czerwone wino Czerwone wino II Czerwony pas Cztery córy baba miała Cztery razy po dwa razy Czy chciała by pani Czy czuje pani cha che Czy ten pan i pani Czy zostaniesz moją żoną Czyś ty chłopie oszaloł Dla kochasia który odszedł w siną dal Dlaczego miłość boli Do widzenia - żegnaj miła Domek babci Dozwolone od lat 18 v. 2 Dozwolone od lat 18-stu Drink - wiązanka Drogi mój teściu Dwa serduszka Dwanaście listeczków Dwie obrączki Dziadek spał.. Dziękuje Dziewczę młode Dziewczyna z gór Dziewczyna z piaskownicy Dziewczyno ze snu Dziś do ciebie przyjść nie mogę Dziś do Ciebie przyjść nie mogę 1 Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma Dziura w desce Ej, przeleciał ptaszek Facet to świnia Fajduli Fajne wesele Felek Zdankiewicz Furman Gdybym miał gitarę Gdzie się podziały Gdzie strumyk płynie z wolna - stokrotka Gdzieżeś to bywał Głęboka studzienka Głęboka studzienka 2 Gnała wołki dolinką Góralu, czy ci nie żal? Gorzałka zawsze dobra jest Gorzka wódka Gorzka wódka 2 Gorzka Wódka- version lat Graj gitaro, graj Granica Gwiazda Hahary Hawaj Hej , tam pod lasem Hej Bieszczady Hej bystra woda Hej bystra woda. bystra wodziczka Hej hola, hola, rolnicza dola Hej szalała szalała Hej szalała szalała 2 Hej tam wcora Hej w bernie Hej wesele! Hej wychodź, wychodź kochanie moje. Hej z góry, z góry Hej, górol ci jo, górol HEJ, HEJ GÓRALU Hej, hej ułani Hej, Sokoły Hej, sokoły 1 Hej, tam w dolinie Heniek Historia jednej znajomości Hiszpańskie dziewczyny Hymn Piwosza I jo se tyż musioł I jo se tyż musioł 1 I to i owo Idzie dysc Idzie dziewczę po lesie Iść w stronę słońca Italiano Ja do lasu nie pojadę Ja do lasu nie pojadę (1) Ja kocham Cię Jadą wozy kolorowe Jagódka Jak długo na Wawelu Jak dobrze nam zdobywać góry Jak się bawią ludzie Jak się masz Jak szybko mijają chwile Jak żem lecioł na wesele Jakem jechał do Przemyśla Jakem jechoł od Przemyśla Jaki tu spokój Jarzębino czerwona Jarzębino czerwona 1 Jasnowłosa Jedna baba drugiej babie JEDNA NA STO Jedzie Jaś Jedzie Jasio Jedzie Jedzie pociąg z daleka Jej czarne oczy Jeśli kochasz Jestem młoda wdowa Jestem sobie Rzeszowianka Jeszcze po kropelce Józek, nie daruje ci tej nocy! Kac Kalifornia Kalina Malina Kalina Malina strażacka Karcmareczka żywiecko Karczmareczka KARCZMARECZKA II Kareta złota Karolinka Karolinka2 Kawa, kawa, kawa musi być Kawiarenki Kie jo se był mały chłopiec Kielisecek Kolorowe jarmarki Kolorowe jarmarki 2 Koło mego ogródeczka Komu dzwonią, temu dzwonią Komu dzwonią, temu dzwonią 1 Konik na biegunach Kotecka Kotek Krakowianka KRASNOLUDKI Krystian się żeni Kto się urodził... Kto umie tęsknić Kto w styczniu urodzony jest Którędy Kukułeczka kuka KUPCIE JAJA Kurdesz Kurwa chuj Kwiat paproci Leci od Łącka piosnecka i inne góralskie Legiony w niebie Lenin Lipka Lornetka Ładne oczy Łaga Czigi - Janusz Laskowski Makumba Maleńki Domek Małgorzatka Małgośka Mały biały domek 2 Mały duży Mały, biały domek MAŁŻEŃSTWO NA WIECZNOŚĆ ŚLUBOWANE Mam chusteczkę Marianka Marianna Maryjanna Matuś moja Mazury Mężu drogi mój Miała baba koguta Miała matka syna Miała matka syna 1 Miła moja Miód Malina Mój jest ten kawałek podłogi Moja Dumka Motyle Mrówki Musi być My są chłopcy od Bobowej My, Cyganie Mydełko Fa Na dancingu tańczą goście Na dworze ciemno Na dworze ciemno 2. Na strażnicy Na wirsycku Na zdrowie Nalewaj bracie w kielichy puste Ni mom hektara Nic do stracenia Nie chodź Janku po polance Nie liczę godzin i lat Nie podskakuj ptosku Nie wierzem ci Kaśka Nie zmogła go kula Niech ta miłość prowadzi nos daleko Nieprzespana noc Nieszczęśliwi moi chrzestni O jednej Wiśniewskiej O królowo O miła moja O mój rozmarynie O mój rozmarynie 2 O wróżko czarodziejko Och Ziuta Oczepiny OCZEPINY cz1 OCZEPINY cz2 OCZEPINY cz3 Oczy zielone Od dziś Od wioseczki do wioseczki Oh Suzanna Oj dana, oj dana Ołóweczek On zimny, on zimny, ona gorąca On zimny, ona gorąca Ona jedyna Ona tańczy dla mnie ORAWA ORAWA 1 Orawa Orawa Orkiestry Dęte Otwarte serca Panno Walerciu Papierowy księżyc Parostatek Piękna młoda Piękna nieznajoma Pieniążki (Hej Julianna) Pieski male dwa Pietrek Ranczo Pij bracie, pij Pije Kuba do Jakuba Pisali chłopcy do Rzymu PLASTIKOWA BIEDRONKA Pluszowe niedźwiadki Płyną statki do Malagi Pocałuj mnie mój kochany Pod bluzeczką dwa jabłuszka Pod laskiem zielonym Pogoda ducha Pogratulujmy młodej parze Pojechał leśniczy w pole na zające Polo sie Ropczyce Polskie kwiaty Porównaj Boże Posadzili bacę Pożegnanie Prawy do lewego Promienie Przed i po ślubie Przekorny los Przeleć mnie w tej koniczynie Przepijemy naszej babci Przepióreczka Przetańczyc z Tobą chcę Przetańczych chcę z Tobą całą noc Przez Twe oczy zielone Przeżyj to sam Przybyli ułani pod okienko Przybyli ułani pod okienko 1 Przyjedź chłopce przyjedź Przyjeżdżaj na Winobranie Przyśpiewki oczepinowe I Przyśpiewki oczepinowe II Przyśpiewki weselne 0 Przyśpiewki weselne I Przyśpiewki weselne II Przyśpiewki weselne III Przyśpiewki z rzeszowskiego Przyszedł nam rozkaz Pszczółka Pszczółka Maja Pszczółka Maja (nowa wersja) Puka Jasiu Pytasz mnie co Ci dam Rano raniusieńko Raz w niedzielę Rezerwa Riki tiki Rodzicielska miłość Rozmowa przez ocean (Są dwa światy) Ruda tańczy jak szalona Rudy się żeni Sądeckie zegary Sarna Ściernisko Sen o Warszawie Senny szept SERDUSZKO PUKA W RYTMIE CZA CZA Siadła pszczółka Siadła pszczółka na jabłoni Siadła pszczółka na Siekiera motyka Skrzydlate ręce Skrzypeczki Skrzypeczki 1 Ślubne prezenty Słoneczko na zachodzie SŁONECZKO NA ZACHODZIE 1 Słowo jedyne Ty Śpiewka do teściowej Spodnie Stacja Warszawa Stare wino Sto lat - Iwan i Delfin Sto lat (Niech żyje miłość) Sto lat! Stoi Andzia w ogrodzie Stoi Andzia w ogrodzie 2 Stoi w polu grusza Stoi w polu grusza 2. Stoją słupy w polu. Stokrotka Straciłaś cnote Studia Suknie Kolorowe SULIKO Szczęście Szła dziewczyna koło młyna Szła dziewczyna koło młyna 1 Szła dzieweczka 2 Szła dzieweczka do laseczka Szła dzieweczka do laseczka 1 Szła Maryna koło młyna Szły panienki z kawiarenki Szparka sekretarka Szumi dokoła las SZUMI JAWOR Szwoleżerowie... Ta sama chwila Tak bardzo się starałem Taka mała Taka Warszawa Takie ładne oczy TAKIEGO JANICKA Tam nad Wisłą Tam nad Wisłą 1 Tam pod lasem Tam w tej Altance Tańcz, moja miła tańcz Teksański To Chyźne, to Chyźne TO I HOLA (jada goście) To moje serdusko To nie przyjaźń, tylko miłość TOASTY Tokaj Toples - Ciało do ciała Traktorzysta Transatlantyki Trzej krasnale Trzy razy kukułeczka Trzy razy kukułeczka (z podkarpacia) Ty dziewczyno, ty mnie nie znosz Ty i ja Ty Mała Znów Zarosłaś Tylko pokochaj mnie Tylko we Lwowie Typ Niepokorny Ukraina - Hej sokoły Ułan Ułani ułani malowane dzieci Umówiłem się z nią na dziewiątą Upływa szybko życie Uroda (Czerwone jagody) Volare W Babiyj Górze bywom W małej kapliczce W moim ogródecku W murowanej piwnicy W piwnicznej izbie W poniedziałek rano W siną dal W siną dal 1 W taką ciszę W tym małym kwiatku W zielonym gaju W zielonym gaju, słowiczek śpiewa Walczyk Iwonicki (na melodię ?Paloma , Paloma?) Wehikuł czasu Welcome home Wesele Weselne dzieci Weselne preludium Weselny Klimat Whisky Widziołech Marynę roz we młynie Wiła wianki Windą do nieba WŁÓCZĘGA Woda sodowa Wódka musi być WÓDKO MA Wojenko, wojenko Wolność Wróć do mnie Wróżka czarodziejka Wśród gór skalistych Wśród gór skalistych3 Wszystkie rybki Wszystkie rybki śpią w jeziorze Wujek Abraham Wysoki zomecek Wysokie płoty Wysoko górka Z tamtej strony rzycki Z tamtej strony Wisły Z tamtej strony Wisły 1 Za górami Za górami, za lasami, za dolinami... Za górami, za lasami2 Zabiorę Cię właśnie tam Zabrałaś serce moje Zabrałeś serce moje Zachodzi słoneczko Zagraj mi czarny cyganie Zagraj mi piękny Cyganie Zagraj mi piękny Cyganie 2 Zakochany góral Zasiali górale owies Zaświeć mi miesioncku Zawsze tam gdzie Ty Ze mną bądź Żeby nie ta góra i nie ta dolina Żeby nie ta góra i nie ta dolina 2 Żegnaj miła Zielone oczy Zielone włoskie orzechy Zielone wzgórza nad Soliną Zielony mosteczek Złota kareta Złoty krążek Żono moja Zośka Zostań tu ze mną na zawsze Zuzanna Żyć bez Ciebie nie mogę Życie to nie teatr Zyczenia dla młodych Życzymy Wam Życzymy, życzymy Życzymy,życzymy życzymy,życzymy Żyje się raz (prywatna) - tekst piosenki nie jest dostępny dla wszystkich. Uwaga! Wydruk i zapisanie śpiewnika jest możliwe jeśli zawiera on 13, 17, 21, 25 lub 29 piosenek. * pola wymagane Wszelkie prawa do tekstów piosenek, plików audio i wideo umieszczonych na stronach serwisu przysługują ich autorom. Teksty piosenek, pliki audio i wideo umieszczane są w serwisie w celach edukacyjnych oraz służą wyłącznie do użytku prywatnego. W przypadku gdy właściciel praw do konkretnego tekstu piosenki, pliku audio lub wideo nie życzy sobie, by był on umieszczony na stronach serwisu - prosimy o kontakt, a dany tekst bądź plik zostanie usunięty. chuj ci w dupę. chujowy. chuligan. chuligański. chuligaństwo. chusta. Look up the Polish to English translation of chuj ci w dupę in the PONS online dictionary. Includes free vocabulary trainer, verb tables and pronunciation function. Czas wyjechać na wakacje. Pakowanie, bałagan, milion myśli co jeszcze ze sobą zabrać. Każdy udziela nam dobrych rad, od których pęka głowa i nie sposób ich zapamiętać. Często jednak z braku czasu lub po prostu z przekory nie bierzemy ich sobie do serca. Chcąc zaspokoić swoje sumienie, wmawiamy sobie „Nam się to na pewno nie przydarzy. Nie potrzebne mi to”. Potem, rozpoczyna się sezon na „A nie mówiłem…” Lekceważenie oczywistośc Przysłowie mówi „Mądry Polak po szkodzie”. Czy to prawda? Niejeden z nas pewnie przekonał się, że niestety tak. Przysłowiowa „szkoda” nie musi być wielka. Czasem są to bardzo małe, oczywiste dla nas rzeczy, które zlekceważyliśmy, a ich skutki boleśnie odczuwamy. Oto kilka przykładów: Po pierwsze – opalanie. Nieodłączny element wakacji. Podczas wakacji nad morzem, kąpiele w Bałtyku są sprawą drugorzędną – najważniejsze jest, aby się opalić. „Dzisiaj nie będę się jeszcze smarować kremem, szybciej się opalę”. Takie zdanie pada z ust 8 na 10 osób leżących na plaży. Chodzi oczywiście o użycie kremu z filtrem. Chęć zdobycia pięknej opalenizny przewyższa rozsądek. Jakie są skutki? Skóra spalona na tzw. raka. Leżąc posmarowani kremem na oparzenia, wiemy już, gdzie zrobiliśmy błąd. Po drugie – leki. Jadąc na wakacje, zakładamy, że jedziemy wypocząć, a nie chorować. „Będę w ciepłych krajach, więc raczej się nie przeziębię” – taka myśl towarzyszy nam podczas wyjazdu za granicę. Wielu z nas z doświadczenia pewnie wie, że nie jest to takie oczywiste. Nasz organizm może różnie zareagować na zmiany klimatu i otoczenia. Wystarczy zbyt mocna klimatyzacja w hotelowym pokoju i przeziębienie gwarantowane. Zmorą wielu turystów jest tzw. zemsta faraona. Teoretycznie występuje ona w krajach arabskich, ale zatrucia pokarmowego możemy nabawić się w każdym miejscu. Właśnie na wypadek takich sytuacji, warto zabrać ze sobą podstawowe leki. Nie zajmą wiele miejsca w naszej walizce, a mogą uratować nasz urlop. Po trzecie – karta EKUZ. Brzmi tajemniczo? Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego, powinna być must have każdych wakacji za granicą. Dzięki tej karcie unikniemy niepotrzebnych problemów, kiedy tabletki już nie pomagają i trzeba zgłosić się do szpitala. EKUZ powinniśmy wyrobić odpowiednio wcześnie przed wyjazdem. Jak to zrobić? Wystarczy złożyć wniosek w wojewódzkim oddziale NFZ. Można to zrobić osobiście lub elektronicznie. Za około tydzień, karta przyjdzie pocztą do naszego domu. EKUZ zapewni nam bezpłatną opiekę zdrowotną w krajach Unii Europejskiej, pod warunkiem, że świadczona usługa medyczna w danym kraju jest bezpłatna. Jeśli wrócimy do domu bez pieniędzy i ze złamaną ręką, powinniśmy być przygotowani na „A nie mówiłem…”. Po czwarte – ochrona smartfona. Pewnie większość z nas prędzej pomyśli o wspomnianym wcześniej kremie z filtrem przed opalaniem niż o instalacji antywirusa – zwłaszcza na smartfonie. Wielu osobom wydaje się, że tylko komputer może paść ofiarą cyberprzestępców, a na telefonie nie mamy zapisanych żadnych istotnych danych. Nic bardziej mylnego. Coraz częściej to właśnie urządzenia mobilne są atakowane przez hakerów. W naszych telefon jest zapisanych więcej informacji, niż może nam się wydawać. A w jaki sposób narażamy się na atak cyberprzestępców? Chociażby korzystając z publicznego WiFi. Jeśli telefon nie jest dobrze zabezpieczony, każdy, nawet początkujący haker bez problemu złamie zabezpieczenia i zdobędzie nasze dane. Wtedy stracimy wszystkie kontakty, dane do logowania w aplikacjach mobilnych, ale również hasła do naszych kont bankowych. WiFi, które zwykle lekceważymy, może być dla nas bardzo niebezpieczne. Na szczęście z pomocą przychodzi G DATA i Mobile Internet Security. Funkcje tego oprogramowania ochrona przed niebezpiecznymi aplikacjami i ochrona kontaktów sprawią, że będziemy mogli bez obaw korzystać z publicznego WiFi – nawet za granicą. Przezorny zawsze ubezpieczony Wysłuchiwanie „A nie mówiłem…” może być męczące. Sposób na uniknięcie ciągłego przyznawania racji znajomym czy rodzicom jest bardzo prosty – nie lekceważmy oczywistych rzeczy. Zazwyczaj to, co wydaje się błahe, okazuje się bardzo istotne w wielu dziedzinach życia.

Check 'a nie mówiłem' translations into English. Look through examples of a nie mówiłem translation in sentences, listen to pronunciation and learn grammar.

Staropolskie ślub nie mogło odbyć się bez różnego rodzaju przyśpiewek weselnych. Są to krótkie wierszowane formy literackie śpiewane podczas uroczystości weselnych przez gości weselnych. Do dziś stanowią one bardzo popularną formą „zabawiania” towarzystwa weselnego. Jakie są ulubione piosenki na wesele, które słuchają wszyscy Polacy? Poniżej prezentujemy wybrane przez nas najlepsze przyśpiewki weselne: Kiedy pan młody przyjeżdżał do pani młodej, śpiewano: Otwórzcie, otwórzcie, bośmy przyjechali, Jak nie otworzycie, pojedziemy dalej. Otwórzcie, otwórzcie te drzwi malowane, Jak nie otworzycie, wywalimy ścianę. Otwórzcie, otwórzcie, a bo macie komu, Jak nie otworzycie, pojedziem do domu. Witanie pana młodego u pani młodej: – Drużbowie, drużbowie, z daleka jedziecie, Zgubiłam wianeczek, czy mi go wieziecie? – Wieziemy, wieziemy, ale już nie cały, Cztery rumianeczki z niego wyleciały. Cztery rumianeczki, piąty parachwijał, Co się pani młodej na głowie rozwijał. Błogosławieństwo pary młodej: Błogosław, błogosław prawą rączką krzyż, Bo już ostatni raz na jej wianek patrzysz. Biała sukienka, złoty pas, Wychodźcie dzieci, bo już czas. Wychodźcie dzieci za progi, Obłapcie rodziców za nogi. Wyjazd do ślubu: Wyjeżdżaj, wyjeżdżaj z podwórza na górkę, Bo żeś wycyganił od rodziców córkę. Ja nie wycyganił, oni mi ją dali. Jeszcze mi ją, jeszcze we wianek ubrali. Oczepiny: Moi mili państwo, proszę się nie gniewać, Bo teraz będziemy na czepeczek zbierać. Dajcie że, dajcie i wy gospodynie, Boście poprzedały na jarmarku świnie. Dajcie że, dajcie i wy gospodorze, Boście poprzedali na jarmarku zboże. Trzeba jej dać, nie żałować, Żeby miała swoje liczko czym okrywać. Spojrzyj, dziewczyno, w górę, jak się gwiazdy smucą, Dzisiaj, dzisiaj ci wieczorem twój wianeczek zrzucą. Zrzucą ci wianeczek z ziela zielonego, A założą czepek z tiulu bielutkiego. Nie będę ja w tym czepku chodziła, Bo ja bym się swojej mamy wstydziła. A nie wstydź się ty mamy, córuś, Powieś wianek na kołysce, czepek włóż. Dziękujemy wszystkim, coście wy tu dali, Żebyście się do nieba dostali. Śmieszne przyśpiewki weselne: U PANA MŁODEGO W imię Ojca i Syna tak się to zaczyna i Ducha Świętego u Pana Młodego. Witaj Panie Młody w dniu Twego wesela, wita Cię tu drużba, wspaniała kapela. W małym ogródeczku gdzie róża zakwita, pragnę wszystkich gości serdecznie powitać Po całym ogródku trawa się zieleni dzisiaj tu mamusia swego syna żeni. Chodził sobie Andrzej w dalekie krainy, nie mógł sobie znaleźć dla siebie dziewczyny Jedna to Edytka jemu się spodobała i dzisiaj mu będzie szczerze ślubowała. Dzisiaj mu będzie szczerze ślubowała bo tylko jednego tak bardzo pokochała. Zanim Ty wyruszysz do swojej kochanej, podziękuj za wszystko mamusi kochanej. Podziękuj mamusi, że Cię wychowała, bo nie jedną nockę przez Ciebie nie spała. Kończą się już Tobie kawalerskie czasy będziesz od roboty wywijał obcasy. Żegnaj Panie Młody Twego domu ściany bo tu od dzieciństwa byłeś wychowany. Żegnaj Panie Młody wszystkie sąsiadeczki, bo już idziemy do Twej kochaneczki. Chodźmy Panie Młody szkoda każdej chwili, bo już się Pani Młoda bardzo niecierpliwi. U PANI MŁODEJ Hejże gospodarze otwierajcie wrota, to idzie wesela nie żadna hołota. Otwierajcie wrota jak jesteście radzi , bo się nas niewielka gromada prowadzi. Przeleciał słowiczek nad gajem zielonym niech tu będzie u Was Chrystus pochwalony. Przyszliśmy tu do was chwała Panu Bogu ale nie widzimy Pani Młodej w progu. Pogasły już gwiazdy na wysokim niebie jeśliś se zaspała obudzimy Ciebie. Jeśliś se zaspała choć na jedno oczko obudzimy Ciebie nasza kochaneczko. Koło tego domku mała Sonia szczeka wyjdźże Pani Młoda bo Pan Młody czeka. Rozpoczyna się wykupywanie Pani Młodej, a w trakcie: Kiedy chodził do niech to wam było miło, a gdy przyszedł po nią żal się wam zrobiło. Nie trzeba było wpuszczać tylko zamknąć pokój mielibyście dzisiaj z nami święty spokój Jak wódki nie macie to my stąd idziemy utopimy zięcia garnitur weźmiemy Sześć litrów gorzały trzy kroki kiełbasy bo to jest pan młody ekstra pierwszej klasy Wyjdźże Pani Młoda przecież nie będziemy Ciebie na rękach wynosić Doli jedną flaszkę, ale to niewiele, przecie my tu przyszli na Twoje wesele. Piję do drużbiny, naleję troszeczkę, chyba tu postawi drugą buteleczkę. Wyjdźże Pani Młoda my tu przyjechali jak tutaj nie wyjdziesz pojedziemy dali. Śpiewom tu i śpiewom, dłuży już nie mogę, pokażcie mi chociaż Pani Młodej nogę. Wychodzi Pani Młoda i: Oto pani Młoda jak biała różyczka niech ją teraz przywita ta moja muzyczka. Wyszła Pani Młoda calusieńka w bieli, już się tu Młodemu zrobiło weseli. Podejdź Pani Młoda a nie pożałujesz, dostaniesz młodego jak mnie pocałujesz J Drogi mój braciszku Pani Młoda Twoja, drużbina i gorzałka dzisiaj będzie moja. BŁOGOSŁAWIEŃSTWO RODZICÓW Na rasowym chlebie, na białym obrusie pobłogosławże im najsłodszy Jezusie. Gdy was będą spotykać choroby i troski niech wam błogosławi serce Matki Boski. Zakwita różyczka, zakwita lilija niech wam błogosławi Jezus i Maryja. Błogosławże Ojcze, pobłogosław Matko, a żeby im życie popłynęło gładko. Pobłogosław matko prawą ręką na krzyż bo już ostatni raz na ich wianek patrzysz. Mówi wierszyk błogosławieństwa Ola z Bogusią Tam na niebie pięknie słoneczko im świeci, a wy rodzice błogosławcie dzieci. Rodzice błogosławią Państwo Młodych. Popatrzcie się młodzi teraz w powały, żeby wasze dzieci czarne oczka miały. Popatrzcie młodzi teraz w stronę nieba, żeby waszym dzieciom nie zabrakło chleba Spieszcie się już młodzi, bo godziny lecą, już tam się w kościele wszystkie świece świecą. Wychodzi z domu, śpiewa z orkiestrą „dobrze żeś mamusiu córkę wychowała…” ODGRYWKI DLA PAŃSTWA MŁODYCH I RODZICÓW Dzień dobry tu Państwu, ale nie każdemu tylko Pani i Panu Młodemu. Już żeś się ożenił już żeś po kłopocie, już żeś zawiesił kawalerkę na płocie. Już żeś się wydała ach mój boże drogi rozkładałaś ręce teraz będziesz nogi Już żeś się wydała, już jesteś po ślubie, wpuść ptaszka do gniazdka niech sobie podziubie. Para młoda ładna, ale gdy rok zleci, to jeszcze ładniejsze będą mieli dzieci. Życzę ja wam tutaj wszystkiego najlepszego siedem córek pięknych i syna ósmego. Pamiętaj Andrzejku byś żonkę szanował rano i wieczorem w buźkę pocałował. Wspomnij se Edytko co żeś przyrzekała żebyś za dwa latka rozwodu nie chciała. I teraz dla Państwa Młodych muzyka 100 lat ! Gorzka wódka, gorzka wódka … I mamusia Młodej martwi się i trwoży, jak się jej córeczce w życiu ułoży Dla Mamy Pani Młodej muzyka 100 lat. Wszystkiego dobrego aktu weselnego dla mojej mamusi i Pana Młodego. Dla Mamy Pana Młodego muzyka 100 lat. INNE (w zależności od okazji) Szła teściowa przez las, pogryzły ją żmije, żmije wyzdychały a teściowa żyje. Wypij ze mną młody kieliszeczek wódki, żeby Twój interes nie był dziś za krótki Cipka i kutasek wozili se piasek popatrz się kutasku jaka fura piasku Wyleciała sarna w pole na stajanie wystawiła dupę na takie śpiewanie Spodobała mi się na Podolu ruska chciałem przyprowadzić nie miałem powrózka Świeci księżyc świeci gwiazdy pomagają jeszcze moje oczy kochania nie znają Zagraj że muzyczko i nie żałuj smyczka prowadzimy zięcia jurnego jak byczka Co było to było to było do śmiechu teraz by się zdało wypić po kielichu Nasi mili goście proszę się nie gniewać bo to na weselu wszystko można śpiewać skąd ty wyskoczył z taka nuta nagle chyba z pod komina usmolony diable powiadają ludzie ze Andrzej prawiczek a on już obleciał sto pięćdziesiąt piczek co to za dziewczyna w tej różowej halce, chciałem ja pomacać, obszczala mi palce A ten starszy drużba pewnie jest bogaty jaja jak żołędzie a kutasek z waty. Zdejmij młoda welon przypnij sobie kwiatek bo ty już należysz do grona mężatek. powiadali ludzie ze gospodarz chytry a on poustawiał litra koło litry powiadali ludzie ze gospodarza nie stać a tu można pojeść aż się można zesrać. pytałaś się Młoda gdzie ładne chłopaki teraz się zapytasz po ile ziemniaki A Pan Młody gapa, a Pan Młody gapa: nie wie gdzie u Młodej japa nas uczono w budzie nas uczono w budzie że całuje się po udzie Panna Młoda smutna, Młody się weseli, Bo jeszcze nad ranem Gola sobie strzeli! A teraz idziemy na jednego ! A teraz idziemy wódkę pić ! Jak żeś wypił to sobie nalej a butelkę podaj dalej. kto nie wypił ten pierdoła, stawia wszystkim dookoła Przyśpiewki na weselu: 1. Myślałaś, dziewczyno, że ci będzie lepiej, Dostaniesz pasiorem, aż ci się przylepi. Myślałeś, chłopaczku, że tu są pałace, A tu stare budy, że aż serce płacze. Choćbyś ty, dziewczyno, złote wianki wiła, To teściowa powie, żeś nic nie robiła. A jeszcze ci powie, żebyś wczas wstawała Wydoić te krowy, coś je tu nagnała. Kasieńka i Janek, ładna para ludzi, Jak Kasieńka zaśnie, to Janek ją zbudzi. Starościno idzie miedzą, Komary jej dupę jedzą, A starosta idzie bruzdą, Ogania jej dupę rózgą. 2. Para młoda ładna, ale gdy rok zleci To jeszcze ładniejsze będą mieli dzieci To co my śpiewamy to tylko do śmiechu Teraz by się zdało wypić po kielichu Chociaż pani młoda szczerze przysięgała To uważaj młody, by cię nie zdradzała Co tak młody myślisz, coś tak spuścił głowę Chyba se rozmyślasz, czy dostaniesz krowę Dostaniesz krowę, dostaniesz i ciele A Żebyś się nie martwił w to twoje wesele 3. Dzisiaj jest wesele, jutro poprawiny Teraz pani młoda czas na oczepiny Idziesz ty Marysiu do wielkiej niedoli A żadna ci sąsiadka nie pożyczy soli Panno młoda panno, tak się twój los przędzie Jutro już porady mamusi nie będzie 4. Suknię do podłogi i buciki białe Jeszcze ci obiecał do kołyski małe Poznasz ty Marysiu obowiązki żony Jak ci Jasiu powie – chleb nie upieczony Dzisiaj jest wesele, jutro poprawiny Za dziewięć miesięcy pójdziemy na chrzciny Za dziewięć miesięcy wcale już nie modnie Na chrzciny przyjdziemy za cztery tygodnie 5. Ładna jest z nich para, ładnych dwoje ludzi A jak młoda zaśnie, młody ją obudzi Pewnoś pani młoda pomarańcze jadła Wtedyś to młodemu do serduszka wpadła Jadła winogrona, jadła też i wiśnie Za to ją mążulek do serca przyciśnie Policz pani młoda wszystkie dziury w dachu Tyle będziesz miała w pierwsza nockę strachu Skarżyła się młoda, że młody ubogi On jej kupił suknię do samej podłogi 6. Szła teściowa przez las pogryzły ja żmije żmije wyzdychały a teściowa żyje 7. Z kamienia na kamień przeskakuje żabka a z naszej Anulki zrobiła się babka 8. Nie będę się żenił to głupi obyczaj Adaś się ożenił będę se pożyczał 9. Wypij ze mną młody kieliszeczek wódki żeby twój interes nie był dziś za krótki 10. Posłuchaj no młody już jesteś po ślubie wypuść swego ptaszka niech sobie podziubie 11. Pożegnaj ją mamo prawa raczka na krzyż bo ostatni raz na jej wianeczek patrzysz 12. A rodzice młodych zostali teściami będą się szanować jak ruskie z niemcami 13. Wesele wesele po weselu smutek bo panu młodemu nie chciał stanąć fiutek 14. Teściowe teściowe długie nosy mają i we wszystkie sprawy ciągle się wpieprzają 15. Teściowo teściowo ty stary rowerze jak na ciebie patrze to cholera bierze 16. Ona temu winna, ona temu winna pocałować go powinna, on jest temu winien, on jest temu winien pocałować ją powinien, oni temu winni oni temu winni pocałować się powinni 17. Gorzka wódka, gorzka wódka trzeba ją osłodzić młody młodą pocałuje nie będzie im szkodzić A pan młody gapa a pan młody gapa nie wie gdzie u młodej japa 18. Moi mili goście dziś są oczepiny Za dziewięć miesięcy przyjedziem na chrzciny 19. Chwaliłaś się młoda, że umiesz haftować A ty nawet swetra nie umiesz cerować. Chwaliłaś się młoda, ze umiesz gotować a ty nie potrafisz gra wyszorować 20. A my wam zagramy raz jeszcze na chrzcinach Zespół ,,nazwa zespołu” życzy wam pierwszego syna. Wam pierwszego syna a drugiej córeczki Byście w domu mieli wszystkie jaskółeczki 21. A kto się w styczniu urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w lutym urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w marcu urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w kwietniu urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w maju urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w czerwcu urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w lipcu urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w sierpniu urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się we wrześniu urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w październiku urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w listopadzie urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. A kto się w grudniu urodził ma wstać, ma wstać, ma wstać ma wziąć do ręki kielich swój i wypić aż do dna. Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej Jak żeś wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej. 22. A teraz idziemy na jednego A teraz będziemy wódkę pić do dna A teraz idziemy na jednego A teraz będziemy wódkę pić I rym cym cym i hopsasa Idziemy przez życie w podskokach I rymcymcym i hopsasa To życie a żyje się raz A teraz idziemy na jednego No malutka A teraz będziemy wódkę pić do dna A teraz idziemy na jednego A teraz będziemy wódkę pić Ole ole ole ole Nie damy się Nie damy się Ole ole ole ole Nie damy się Wałęsie o nie Bo teraz idziemy na jednego A teraz będziemy wódkę pić do dna A teraz idziemy na jednego A teraz będziemy wódkę pić 23. Zasypiać chcę przy tobie Z tobą budzić się Razem być na dobre i na złe Zapamiętać noc Dotyk twoich rąk I przywrócić nasz zagubiony raj Będę gdzie będziesz ty Za tobą pójdę, gdy zapragniesz Choćby raz Uciec gdzieś tam gdzie nikt nie znajdzie nas Czego zapragniesz to zdobędę Tylko znów bądź ze mną aż po świt Tutaj nawet w naszych snach Nie zapyta już o nas nikt Chcę poznać twoje myśli I sekrety też Zawsze będzie tak jak tego chcesz Jedno słowo MY Więcej znaczy, gdy Wypowiada je taki ktoś jak ty Będę gdzie będziesz ty Za tobą pójdę, gdy zapragniesz Choćby raz Uciec gdzieś tam gdzie nikt nie znajdzie nas Czego zapragniesz to zdobędę Tylko znów bądź ze mną aż po świt Tutaj nawet w naszych snach Nie zapyta już o nas nikt Będę gdzie będziesz ty Za tobą pójdę, gdy zapragniesz Choćby raz Uciec gdzieś tam gdzie nikt nie znajdzie nas Czego zapragniesz to zdobędę Tylko znów bądź ze mną aż po świt Tutaj nawet w naszych snach Nie zapyta już o nas nikt Tutaj nawet w naszych snach Nie zapyta już o nas nikt 24. Dziś wesele, oczepiny wielka radość dla rodziny no i jak tradycja każe skradnij buty młodej parze! Za butelkę, albo dwie młody buty kupić chce niech się młody zorientuje ile but dzisiaj kosztuje Za butelkę, albo dwie młody buty kupić chce kto młodemu buty sprzeda temu już nie będzie bieda Właśnie został zakupiony za butelkę bucik żony Panna młoda obrażona że tak tanio wyceniona Drugi bucik biednej żony miał za litra być kupiony Młoda będzie protestować Trzy butelki ma kosztować Za butelkę, albo dwie młody buty kupić chce niech się młody zorientuje ile but dzisiaj kosztuje Za butelkę, albo dwie młody buty kupić chce kto młodemu buty sprzeda temu już nie będzie bieda Za butelkę od Winiasza Młody kupić miał kamasza niech nam dzisiaj tu nie sknerzy bo literek się należy Kiedy drugi but kupował bardzo długo się targował jakie były tego skutki utargował ćwiartkę wódki Za butelkę, albo dwie młody buty kupić chce niech się młody zorientuje ile but dzisiaj kosztuje Za butelkę, albo dwie młody buty kupić chce kto młodemu buty sprzeda temu już nie będzie bieda Młody nam się zafrasował że się tyle wykosztował a do tego siedzi struty bo ma oba lewe buty Za butelkę, albo dwie młody buty kupić chce niech się młody zorientuje ile but dzisiaj kosztuje Za butelkę, albo dwie młody buty kupić chce kto młodemu buty sprzeda temu już nie będzie bieda W cieniu rajskiego drzewa Pośród kwitnących róż Siedziała sobie Ewa A przy niej Adam stróż Spędzał jej muszki z czoła Zadając sobie trud Aż tu natrętna pszczoła Na ustach składa miód 25. Ona temu winna ona temu winna pocałować go powinna on jest temu winien on jest temu winien pocałować ja powinien oni temu winni oni temu winni pocałować się powinni nie pijemy wódki nie pijemy wódki pocałunek był za krotki nie pijemy wcale nie pijemy wcale pocałunek był nie dbale nie pijemy łyczka nie pijemy łyczka pocałunek byłe bez języczka u nas moda taka u nas moda taka że całują na stojaka 26. Całować to nie grzech Sam Pan Bóg nam to rzekł Po to nam usta dał Żebyś je całował Całować to nie grzech Sam Pan Bóg nam to rzekł Po to nam usta dał Żebyś je całował Na ustach miód złożyła I poleciała w dal Adama namówiła By Ewie całus skradł Wtem Adam rozgniewany Maleńką pszczołę zgniótł I z ust kochanej Ewy Zdejmował słodki miód Całować to nie grzech Sam Pan Bóg nam to rzekł Po to nam usta dał Żebyś je całował Całować to nie grzech Sam Pan Bóg nam to rzekł Po to nam usta dał Żebyś je całował 27. Gorzka wódka, gorzka wódka, trzeba ją osłodzić, Młody Młodą pocałuje, nie będzie im szkodzić Gorzka wódka, gorzka wódka, trzeba ją osłodzić, Świadek świadkową pocałuje, nie będzie im szkodzić Gorzka wódka gorzka wódka, Nie będziemy pili, Bo nam dzisiaj państwo młodzi, Jej nie osłodzili ! x2 Gorzka wódka, gorzka wódka, Trzeba ją osłodzić, Młody młodą pocałuję, Nic nie będzie szkodzić ! x2 28. On jest temu winien, On jest temu winien, Pocałować ją powinien ! x2 Ona temu winna, Ona temu winna, Pocałować go powinna ! x2 U nas moda taka, U nas moda taka, Że całują na stojaka ! x2 Młody nie bądź cyckiem, Młody nie bądź cyckiem, I pocałuj ją z języczkiem ! x2 Nas uczyli w szkole, Nas uczyli w szkole, Że całuje się nie stole ! x2 Już będziemy jedli, Już będziemy pili, Młodzi wódkę osłodzili ! x2 29. Siadła pszczółka na jabłoni I otrzepuje kwiat Czemu żeś mi moja miła Zawiązała ten świat Czemu żeś mi moja miła Zawiązała ten świat Jam ci światu nie wiązała Zawiązał ci go ksiądz Jam cie tylko pokochała Tyś mnie nie musiał wziąć Jam cie tylko pokochała Tyś mnie nie musiał wziąć Jam się pięknie ubierała Pięknie nosiłam się A tyś myślał żem ja ładna I to uwiodło cię A tyś myślał żem ja ładna I to uwiodło cię 30. Murarczyku zamuruj mi Moje czarne oczy Aby nigdy nie płakały We dnie ani w nocy Aby nigdy nie płakały We dnie ani w nocy Aby nigdy nie płakały We dnie ani w nocy Aby nigdy nie płakały We dnie ani w nocy A na koniec: 31. Sto lat, sto lat niech żyją, żyją nam! Sto lat, sto lat niech żyją, żyją nam! Jeszcze raz, jeszcze raz Niech żyją, żyją nam, niech żyją nam! Sto lat, sto lat, sto lat, sto lat niechaj żyją nam! Sto lat, sto lat, sto lat, sto lat niechaj żyją nam! Niech żyją nam, niech żyją nam! W zdrowiu szczęściu, pomyślności niechaj żyją nam! Niech żyją nam, niech żyją nam! W zdrowiu szczęściu, pomyślności niechaj żyją nam! Jeszcze jeden i jeszcze raz, Sto lat, sto lat niech żyją nam. Sto lat, sto lat, sto lat niech żyją nam! I jeszcze jeden i jeszcze raz, Sto lat, sto lat niech żyją nam. Sto lat, sto lat, sto lat niech żyją nam! Teksty:
Niechajże przed odjazdem o rękę jej prosi. Mówiłem z Telimeną: już nam nie przeszkadza; Zosia także się z wolą opiekunów zgadza. Jeśli dziś ślubem pary nie możem uwieńczyć, 265 Toćby ich, Panie Bracie, przynajmniej zaręczyć Przed odjazdem; bo serce młode i podróżne, Wiesz dobrze, jako miewa tentacyje różne; Rok 2016/2017 Wiosna Wiosna już blisko, słychać ptaków śpiewy. A my się wszyscy razem radujemy , że już wiosna wita nas, ciepłych dni już nadszedł czas. W ten radosny, miły dzień przywitajmy wszyscy się. Mój przyjaciel 1. Mój przyjaciel ma cztery łapy i najmilszy na świecie jest! Taki mały kundelek łaciaty, najpiękniejszy ze wszystkich pies! Ref.: Ja mam psa, pies ma mnie, gonić piłkę w parku chce. Ja mam psa, pies ma mnie, z przyjacielem nie jest źle. 2. Mój przyjaciel jest zawsze ze mną, wszystkie moje marzenia zna. I to jeszcze wie dobrze na pewno, że dla niego piosenka ta! Ref.: Ja mam psa… "Przed koncertem" 1. Pan dyr
jaki byl slub mowie panstwu jak lidzie plakali a mówiłem nie pijcie przed weselem' Demi Lovato - Let It Go nuty; Essa kolynda; piosenki garnfunkel; schakspir sisters; Opowiem pastwu jak to byo Jak wczoraj z Mak braem lub; Sanah mwlodia; piosenka o niezdrowym odżywianiu tekst; sowa piosenki renifer niko ratuje brata po polsku; tekst do
Gospodarz — Gospodyni Pan Młody — Panna Młoda Marysia — Wojtek Ojciec — Dziad Jasiek — Kasper Poeta — Dziennikarz Nos — Ksiądz Maryna — Zosia Radczyni — Haneczka Czepiec — Czepcowa Klimina — Kasia Staszek — Kuba Żyd — Rachel Muzykant — Isia WESELE - STANISŁAW WYSPIAŃSKI - AKT I DEKORACJA: Noc listopadowa; w chacie, w świetlicy. Izba wybielona siwo, prawie błękitna, jednym szarawym tonem półbłękitu obejmująca i sprzęty, i ludzi, którzy się przez nią przesuną. Przez drzwi otwarte z boku, ku sieni, słychać huczne weselisko, buczące basy, piskanie skrzypiec, niesforny klarnet, hukania chłopów i bab i przygłuszający wszystką nutę jeden melodyjny szum i rumot tupotających tancerzy, co się tam kręcą w zbitej masie w takt jakiejś ginącej we wrzawie piosenki... I cała uwaga osób, które przez tę izbę-scenę przejdą, zwrócona jest tam, ciągle tam; zasłuchani, zapatrzeni ustawicznie w ten tan, na polską nutę... wirujący dookoła; w półświetle kuchennej lampy, taniec kolorów, krasych wstążek, pawich piór, kierezyj, barwnych kaftanów i kabatów, nasza dzisiejsza wiejska Polska. A na ścianie głębnej: drzwi do alkierzyka, gdzie łóżka gospodarstwa i kołyska, i pośpione na łóżkach dzieci, a górą zszeregowani Święci obrazkowi. Na drugiej bocznej ścianie izby: okienko przysłonione białą muślinową firaneczką; nad oknem wieniec dożynkowy z kłosów; - za oknem ciemno, mrok - za oknem sad, a na deszczu i słocie krzew, otulony w słomę, w zimową ochronę okryty. Na środku izby stół okrągły, pod białym, sutym obrusem, gdzie przy jarzących brązowych świecznikach żydowskich suta zastawa, talerze poniechane tak, jak dopiero co od nich cała weselna drużba wstała, w nieładzie, gdzie nikt o sprzątaniu nie myśli. Około stołu proste drewniane stołki kuchenne z białego drzewa; przy tym na izbie biurko, zarzucone mnóstwem papierów; ponad biurkiem fotografia Matejkowskiego "Wernyhory" i litograficzne odbicie Matejkowskich "Racławic". Przy ścianie w głębi sofa wyszarzana; ponad nią złożone w krzyż szable, flinty, pasy podróżne, torba skórzana. W innym kącie piec bielony, do maści z izbą; obok pieca stolik empire, zdobny świecącymi resztami brązów, na którym zegar stary, alabastrowymi kolumienkami dźwigający złocony krąg godzin; nad zegarem portret pięknej damy w stroju z lat 1840 w lekkim muślinowym zawoju przy twarzy młodej w lokach i na ciemnej sukni. U boku drzwi weselnych skrzynia ogromna wyprawna wiejska, malowana w kwiatki pstre i pstre desenie; wytarta już i wyblakła. Pod oknem stary grat, fotel z wysokim oparciem. Nad drzwiami weselnymi ogromny obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej z jej sukienką srebrną i złotym otokiem promieni na tle głębokiego szafiru; a nad drzwiami alkierza takiż ogromny obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, w utkanej wzorzystej szacie, w koralach i koronie polskiej Królowej, z Dzieciątkiem, które rączkę ku błogosławieniu wzniosło. Strop drewniany w długie belki proste z wypisanym na nich Słowem Bożym i rokiem pobudowania. RZECZ DZIEJE SIĘ W ROKU TYSIĄC DZIEWIĘĆSETNYM Scena I CZEPIEC, DZIENNIKARZ. CZEPIEC Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno!? DZIENNIKARZ A, mój miły gospodarzu, mam przez cały dzień dosyć Chińczyków. CZEPIEC Pan polityk! DZIENNIKARZ Otóż właśnie polityków mam dość, po uszy, dzień cały. CZEPIEC Kiedy to ciekawe sprawy. DZIENNIKARZ A to czytaj, kto ciekawy; wiecie choć, gdzie Chiny leżą?, CZEPIEC No daleko, kajsi gdzieś daleko; a panowie to nijak nie wiedzą, że chłop chłopskim rozumem trafi, choćby było i daleko. A i my tu cytomy gazety i syćko wiemy. DZIENNIKARZ A po co - ? CZEPIEC Sami się do światu garniemy. DZIENNIKARZ Ja myślę, że na waszej parafii świat dla was aż dosyć szeroki. CZEPIEC A tu ano i u nas bywają, co byli aże dwa roki w Japonii; jak była wojna. DZIENNIKARZ Ale tu wieś spokojna. - Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna. CZEPIEC Pon się boją we wsi ruchu. Pon nos obśmiwajom w duchu. - A jak my, to my się rwiemy ino do jakiej bijacki. Z takich, jak my, był Głowacki. A, jak myślę, ze panowie duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć! Scena II DZIENNIKARZ, ZOSIA DZIENNIKARZ Pani to taki kozaczek; jak zesiądzie z konika, jest smutny. ZOSIA A pan zawsze bałamutny. DZIENNIKARZ To nie komplement, to czuję i tego bynajmniej nie tłumię. ZOSIA Dobrze, że przynajmniej pan umie zmiarkować, kiedy uczucie, a kiedy salonowa zabawka - ale w tym razie... DZIENNIKARZ To sprawka pani wdzięku, pani jest bardzo miła, pani tak główkę schyliła... ZOSIA Prawda? Tak jakbym się dziwiła, że mnie tyle honoru spotyka; pan redaktor dużego dziennika przypatruje się i oczy przymyka na mnie, jako na obrazek. DZIENNIKARZ A obrazek malowany, bez skazek, farby świeże, naturalne, rysunek ogromnie prawdziwy, wszystko aż do ram idealne. ZOSIA Widzę, znawca osobliwy. DZIENNIKARZ I czemuż pani się gniewa? ZOSIA Że pan jak Lohengrin śpiewa nade mną jak nad łabędziem, że my dla siebie nie będziem, i po cóż tyle śpiewności? DZIENNIKARZ Oto tak, tak z rozlewności towarzyskiej. Scena III RADCZYNI, HANECZKA, ZOSIA HANECZKA Ach, cioteczko, ciotusieńko! RADCZYNI Co, serdeńko? HANECZKA Tamci tańczą, my stoimy; chcemy tańczyć także i my. RADCZYNI Może któryś z panów zechce? ZOSIA Z nikim z panów tańczyć nie chcę. RADCZYNI Potańcujcie trochę same. ZOSIA My byśmy chciały z drużbami, z tymi, co pawimi piórami zamiatają pułap izby. RADCZYNI Poszłybyście tam do ciżby? HANECZKA To tak miło, miło w ścisku. RADCZYNI Oni się tam gniotą, tłoczą i ni stąd, ni zowąd naraz trzask, prask, biją się po pysku; to nie dla was. ZOSIA My wrócimy zaraz. RADCZYNI Cóżeś ty dziś tak wesoła? Odgarnij se włosy z czoła. ZOSIA Raz dokoła, raz dokoła! HANECZKA Ciotusieńka zła okropnie, zła okrutnie - a przelotnie - zaraz buzię pocałuję. RADCZYNI Hanka zawsze swego dopnie. Niech się panna wytańcuje. Scena IV RADCZYNI, KLIMINA KLIMINA Pochwalony, dobry wieczór państwu. RADCZYNI Pochwalony - gospodyni... KLIMINA Tu wsiosko od maleńkości, Klimina, po wójcie wdowa. RADCZYNI Radczyni jestem z Krakowa. KLIMINA Macie syna. RADCZYNI Tańcuje tam. KLIMINA Niech się bawi; som ta dziwki, niech nie stoją. RADCZYNI Jakoś mu nie idzie sporo, bo się ino pogapuje. KLIMINA Panowie dziwek się boją; zaraz która co przyniesie, ino roz sie przetańcuje. RADCZYNI Wyście sobie, a my sobie. Każden sobie rzepkę skrobie. KLIMINA Myślałam, pomówię z matusią, toby wnuczka kołysała - ? RADCZYNI A toście wy skora, kumosiu; ledwo że wkoło spojrzała, już by mi synów swatała - ? KLIMINA Hej, jo sie bawiła wprzódzi, teroz bym lo inszych chciała. Coraz więcej potrza ludzi. Żeniłabym, wydawała! Scena V ZOSIA, KASPER ZOSIA Drużba tańczy, proszę ze mną. KASPER Panienka obcesem wpada. ZOSIA A w kółeczko... KASPER Dookoła. Panienka se ta wesoła. Ano Kaśka będzie rada, jak przestoi. ZOSIA Kaśka, jaka? KASPER Ano ta, co w kącie taka... ZOSIA Druhna? KASPER Juści, druhna pirso, co mi ją na żone rają. ZOSIA Raz dokoła, raz dokoła... KASPER Panienka się nie zgniewają, że ją lepiej gabne w pasie, ano Kaśka w sobie syrso. ZOSIA Pewno drużba kocha Kasie ? ? KASPER Panienka se ta wesoła. ZOSIA Raz dokoła, raz dokoła... Scena VI HANECZKA, JASIEK HANECZKA Jakby Jasiek chciał tańcować, tobym z Jaśkiem tańcowała - ? JASIEK A mogę sie ofiarować, by ino panienka chciała - ? HANECZKA Proszę, proszę, chwilkę w koło, jak wesoło, to wesoło. Jasiek dzisiaj pierwszy drużba. JASIEK Najmilso mi tako służba. Scena VII RADCZYNI, KLIMINA RADCZYNI Cóż ta, gosposiu, na roli? Czyście sobie już posiali? KLIMINA Tym ta casem sie nie siwo. RADCZYNI A mieliście dobre żniwo - ? KLIMINA Dzięki Bogu, tak ta bywo. RADCZYNI Jak złe żniwo, to was boli, żeście się napracowali - ? KLIMINA Zawszeć sie co przecie zgarnie. RADCZYNI Dobrze sobie wyglądacie. KLIMINA I pani ta tyz nie marnie. RADCZYNI Jeszcze się widzicie młoda. KLIMINA Jak po Marcinie jagoda. RADCZYNI Może jeszcze się wydacie - ? KLIMINA A cóz sie ta tak pytacie?! Scena VIII KSIĄDZ, PANNA MŁODA, PAN MŁODY PAN MŁODY Ksiądz dobrodziej łaskaw bardzo. Proszę nas nie zapominać. KSIĄDZ Są i tacy, co mną gardzą, żem jest ze wsi, bom jest z chłopa. Patrzą koso - zbędą prędko, a tu mi na sercu lentko. Sami swoi, polska szopa, i ja z chłopa, i wy z chłopa PAN MŁODY Ksiądz dobrodziej już niebawem będzie nosić pelerynkę - ? KSIĄDZ Może i należy mi się; lecz pewnego nic nie wi się. Inni także robią ślinkę! Może sprawię pelerynkę ? PAN MŁODY Może z konsystorza przecie popatrzą okiem łaskawem; życzę bardzo. PANNA MŁODA Choć co dadzą; ino te ciarachy tworde, trza by stoć i walić w morde. PAN MŁODY Moja duszko, tu sie mówi o kościelnej dostojności, którą mają przyznać Jegomości. PANNA MŁODA Jo myślała, że co inne. KSIĄDZ Naiwne to i niewinne. Scena IX PAN MŁODY, PANNA MŁODA PANNA MŁODA Cięgiem ino rad byś godać, jakie to kochanie będzie. PAN MŁODY A ty wolisz całowanie ? będziesz kochać, a powiedzże ? ? PANNA MŁODA Przeciem ci już wygodała. Przecież ci mnie nikt nie wydrze. PAN MŁODY Serce do kochania radsze. Toś już moja! Radość, szczęście! Nie myślałem, że tak wiele. PANNA MŁODA Ano chciałeś, masz wesele. PAN MŁODY Ach, nie patrzę, jak całuję; nie całuję, kiedy patrzę, a lica masz coraz gładsze. PANNA MŁODA A krew sie tak zesumuje. PAN MŁODY Pocałujże, jeszcze, jeszcze, niechże tobą się napieszczę: usta, oczy, czoło, wieniec... PANNA MŁODA Takiś ta nienasyceniec. PAN MŁODY Nigdy syty, nigdy zadość; taka to już dla mnie radość; całowałbym cię bez końca. PANNA MŁODA A to męcąco robota; nie dziwota, nie dziwota, żeś tak zbladnoł, taki wrzący. PAN MŁODY Nie chwalący, nie chwalący, spokoju mi nie dawały. PANNA MŁODA A bo chciałeś. PAN MŁODY Same chciały. PANNA MŁODA Cóz ta za śkaradne śtuki? PAN MŁODY Myśmy takie samouki; kochałem się po różnemu, a ciebie chcę po swojemu, po naszemu. PANNA MŁODA A no z duszy, jak ci dobrze, niech ta będzie. PAN MŁODY Teraz ci mnie nic nie zwiedzie. Takem pragnął, zboża, słońca... PANNA MŁODA Mos wesele! - Podź do tońca! Scena X POETA, MARYNA POETA Żeby mi tak rzekła która, sercem już dysponująca, tak po prostu: "no chcę ciebie", jak jaka wiejska dziewczyna... MARYNA To niby ja ta dziewczyna, ja oświadczyć się mająca? Skądże taka pewna mina? POETA Wcale insze miałem plany, jeźlim plany miał w ogóle - chciałem coś powiedzieć czule, chciałem zapukać w serduszko, coś usłyszeć, coś podsłuchać: jak się to tam musi ruchać, jak się to tam musi palić - ?! MARYNA Muszę panu się pożalić, w serduszku nie napalone; jak kto weźmie mnie za żonę, będzie sobie ciepło chwalić; muszę panu się pożalić: choć zimno, można się sparzyć. POETA Amor mógłby gospodarzyć. MARYNA Amor ślepy, może zdradzić. POETA Amor: duch skrzydlaty, gończy. MARYNA Pretensji do skrzydeł wiele. POETA Więc się na pretensjach kończy MARYNA A nie kończy się w kościele. POETA Byłby to już Amor w klatce. MARYNA Lis w pułapce. POETA Motyl w siatce. MARYNA Paź królowej na usługach. POETA Ślub po zapłaconych długach. Miłość nęci rozmaita. MARYNA A, to z nami kwita. POETA Kwita - nie myślałem, że coś świta, pani prawie obrażona - ? MARYNA Czegoż to pan jeszcze szuka? POETA Że nie poszła w las nauka. MARYNA Któż się uczył? POETA Tak wzajemnie: Ja od pani, pani ze mnie. MARYNA A na cóż mnie tej nauki? POETA Na nic. MARYNA Więc? POETA Sztuka dla sztuki. MARYNA Zawrót głowy, wielka chwała; niech pan sztuki płata różne, bylebym ja spokój miała. POETA Rozmowa z panienką młodą, jak ją zwykle młodzi wiodą w takim stylu skrzydełkowym; rozmowa z panną upartą: o miłości, o Amorze, o kochaniu, co w tym, owym z nagła się przejawić może; - szepty z panną czarującą, przez pół serio, przez pół drwiąco - zawsze jeszcze studium warto. MARYNA Przez pół drwiąco, przez pół serio bawi się pan galanterią. POETA Ale gdzie ta, ale gdzie ta. MARYNA Pan poeta, pan poeta. Coś, jak liryzm, struna brzękła: ja o pana się przelękła, że ta strzała niespodziana może trafić, ale pana. POETA Bawię panią galanterią przez pół drwiąco, przez pół serio; stąd się styl osobny stwarza: nikt nikogo nie dosięga, nikt nikogo nie obraża - na łokcie różowa wstęga - nie prowadzi do ołtarza. - Tajemnicą jest kobieta. MARYNA Słucham, co to za wymowa! POETA Słowa, słowa, słowa, słowa. MARYNA Ale gdzie ta, ale gdzie ta! POETA Jakaż znów refleksja nowa? MARYNA Pan poeta, pan poeta. Scena XI KSIĄDZ, PAN MŁODY, PANNA MŁODA KSIĄDZ Zwracam się do panny młodej, pijąc do pana młodego... PANNA MŁODA Cóz takiego, cóz takiego? KSIĄDZ Może, hm, po pewnym czasie, bo to człowiek jest człowiekiem, ot, przykładem tylu ludzi - bo to człowiek jest człowiekiem, usiada się tylko z wiekiem... PANNA MŁODA Niby jak to kwaśne mliko. KSIĄDZ Wyście młodzi, wyście młodzi, choć się dzisiaj wszystko godzi, przyjdzie czas, co was ochłodzi. PAN MŁODY Dzięki, niech się ksiądz nie trudzi, niech nie trudzi się dobrodziej, wdał się Pan Bóg już w tę sprawę i ten wszystko załagodzi; byliśmy rano w kościele, braliśmy ślub u ołtarza. KSIĄDZ No, ale to tak się zdarza; ogromnie przypadków wiele, i przypomnieć pożytecznie. PAN MŁODY Podziękujże za obawę. PANNA MŁODA Zdarłabym jej łeb, jak krosna! PAN MŁODY A kocha, bo jest zazdrosna. KSIĄDZ Ach, kolorowa bajecznie! Scena XII PAN MŁODY, PANNA MŁODA PAN MŁODY Kochasz ty mnie? PANNA MŁODA Moze, moze - cięgiem ino godos o tem. PAN MŁODY Bo mi serce wali młotem, bo mi w głowie huczy, szumi... moja Jaguś, toś ty moja?! PANNA MŁODA Twoja, jak trza, juści twoja; bo cóż cie ta znów tak dumi? Cięgiem ino godos o tem. PAN MŁODY A ty z twoim sercem złotem nie zgadniesz, dziewczyno-żono, jak mi serce wali młotem, jak cię widzę z tą koroną, z tą koroną świecidełek, w tym rozmaitym gorsecie, jak lalkę dobytą z pudełek w Sukiennicach, w gabilotce: zapaseczka, gors, spódnica, warkocze we wstążek splotce; że to moje, że to własne, że tak światłem gorą lica! PANNA MŁODA Buciki mom troche ciasne. PAN MŁODY A to zezuj, moja złota. PANNA MŁODA Ze sewcem tako robota. PAN MŁODY Tańcuj boso. PANNA MŁODA Panna młodo?! Cóz ta znowu?! To ni mozno. PAN MŁODY Co się męczyć? W jakim celu? PANNA MŁODA Trza być w butach na weselu. Scena XIII KSIĄDZ, PAN MŁODY PAN MŁODY Któż komu czego zabroni? KSIĄDZ Zależy, za czym kto goni. PAN MŁODY Tak cudzego pilnujecie - ? KSIĄDZ Nie każdy ma jedno na świecie, a każdy ma swoje osobne, co go trzyma - a te drobne rzeczki, małe, niepozorne składają się na jedną wielką rzecz. PAN MŁODY Ksiądz sobie, jako chcesz, przecz. - Szczęście każdy ma przed nosem, a jak ma, to trzeba brać - trzeba iść za serdecznym głosem i nic pozwolić się kpać. KSIĄDZ No, mój panie, nie każdemu jednakie wołanie. A jak kto ręką sięgnie po co, a nie dostanie? Scena XIV RADCZYNI, MARYNA RADCZYNI A panny już bez pamięci, widzę, hulają. MARYNA Do smaku. Jak mnie Czepiec chwycił wpół, jak zawinął i obleciał w kółko, tom w oczach zobaczyła gwiazdy, jakby jakieś napowietrzne jazdy, kręcące się zawrotem kół. RADCZYNI Pot oblewa całe czółko; możesz się zaziębić wnet. MARYNA A tak - teraz to sobie myślę: co insze złoto, a co insze miedź. RADCZYNI Nie pleć, spocznij, cicho siedź. MARYNA A myśl moja het, het, het... Scena XV MARYNA, POETA POETA Elektryczność z oczu bije. MARYNA Zgrzałam się przy tańcowaniu. POETA Pani marzy o kochaniu - co tam pani serce czyje. MARYNA Może pańskie serce zatem - - ? POETA Umie pani strzelać batem - - ? MARYNA Jak to, co to - tak przez kogo ? POETA Tak w powietrze, a szeroko. MARYNA Co tam panu serce czyje; a umie pan kopnąć nogą - - ? POETA Tak przez kogo - ? MARYNA Nie tak srogo - tak w powietrze, a wysoko. POETA Na co, po co? MARYNA Dla niczego. POETA To nic złego. MARYNA I nic z tego. POETA To zagadka? MARYNA Sfinks. POETA Meduza. MARYNA Może z tego pan odgadnie nowoczesny styl harbuza; tak jak ja odgadłam snadnie: próżność na wysokiej skale, w swojej własnej śpiącą chwale. POETA Zeus i Pan Bóg mieszka w niebie, przedsię obaj są u siebie. Psyche to najczulej pieści. - O tym, gdzie kto śpi wysoko, pani wie coś z głuchych wieści; nie dosięgło jeszcze oko. MARYNA Rozumiem coś z wielką biedą, nie dosięgło jeszcze oko, nie zawlokłam się na turnie; tak tam dumnie, szumnie, chmurnie. Bałamuctwa w wielkim stylu, które już przeżyło tylu, różni więksi, mniejsi, niscy; wszystko bardzo wyjątkowe, bardzo dziwne, bardzo nowe, tylko że tak robią wszyscy. POETA Słucham, co to za wymowa - ? MARYNA Słowa, słowa, słowa, słowa. POETA To uczucia tak się garną; szkoda, żeby szły na marno. MARYNA Ale gdzie ta, ale gdzie ta. Pan myśli, że ja zajęta? POETA Widzę, że pani pamięta, jaka komu etykieta przylepiona i przypięta. MARYNA Szkoda, żeby szły na marno te uczucia, co się garną: pan poeta, pan poeta. POETA Otóż to, to etykieta. Scena XVI ZOSIA, HANECZKA ZOSIA Chciałabym kochać, ale bardzo, ale tak bardzo, bardzo, mocno. HANECZKA To ta muzyka gra tak skoczno i pewno serce tobie skacze. Jeszcze się dosyć, dość napłacze, nim go kochanie ułagodzi. Pociesz się, serce, pociesz, miła, jeszcze niejedna łza, mogiła, od tej miłości ciebie grodzi. ZOSIA Że to tak losy szczęściem gardzą, że tak nie sypią szczęściem w oczy, tylko tak zaraz błyski gasną, ledwo się w oczach świt roztoczy? HANECZKA Musisz przejść wprzódy cierpień koło; przejść musisz wprzódy nędzę, bole, a potem kiedyś będzie wesoło, jak ci ból serce dość nakole. ZOSIA Ja, gdybym była losów panią, na przykład taką, wiesz: Fortuną, tobym odarła złote runo, żeby dać wszystko ludziom tanio; żeby się tak nie umęczali, w takiem gonieniu ciężkiem, długiem: każden, jak więzień, za swym pługiem; żeby się syto nakochali, żeby się wszystko im kręciło: jakby się złote nitki wiło. HANECZKA A tu są takie Parki stare, co nożycami tną przędziwo... ZOSIA A chyba to za jaką karę Miłość jest taką nieszczęśliwą. Za czyjąż winę, czyjąż karę rwać chcą przędziwo Parki stare...? Ach, tak bym chciała kochać bardzo HANECZKA Musisz się wprzódy dość naszlochać, napłakać, zbeczeć, razy wiele, aże postawią cię w kościele, a potem sobie możesz kochać. ZOSIA Ach, tym uczucia moje gardzą - nie to, nie jeszcze miałam w myśli: chciałabym, żeby się kto zjawił, kto by mi nagle się spodobał, żebym się jemu też udała i byśmy równo na to przyśli. Widzisz, takiego bym kochała, i to tak bardzo, bardzo, bardzo. HANECZKA Ach, tym uczucia moje gardzą; przecie trza wprzódy wypróbować, trza coś przecierpieć, coś przeboleć, żeby móc miłość uszanować. ZOSIA Już ja tam swoje będę woleć. Scena XVII PAN MŁODY, ŻYD PAN MŁODY Przyszedł Mosiek na wesele... ŻYD Nu, ja tu przyszedł nieśmiele. PAN MŁODY No, jesteśmy przyjaciele. ŻYD No, tylko że my jesteśmy tacy przyjaciele, co się nie lubią. PAN MŁODY A tak, jak są tacy, co skubią, to i są tacy, co się boczą. ŻYD Niech się boczą, a jak oni potrzebują, to ich u mnie jest bardzo wiele. PAN MŁODY W zastawie. ŻYD No, to tak, jak w kieszeni; - pan dzisiaj w kolorach się mieni; pan to przecie jutro zruci ? ? PAN MŁODY Narodowy chłopski strój. ŻYD No, pan się narodowo bałamuci, panu wolno - a to ładny krój - to już było. PAN MŁODY No, to jeszcze wróci. ŻYD Jak będzie każdy patrzeć przed nos swój, może co z tego będzie na inkszy raz. PAN MŁODY Oto właśnie teraz taki czas. ŻYD No, ja to gram na skrzypce, a pan na bas. PAN MŁODY Przyszedł Mosiek na wesele, to mu basuję. ŻYD No, już ja wiem od mojej córki, że pan młody muzykę czuje. PAN MŁODY Pragnąłem widzieć pannę Rachelę. ŻYD Ona przyjdzie sama tu; mówiła, że zamiast snu woli widok panów i wesele - wykształcona. PAN MŁODY Nawet wierzę. ŻYD Mówi, że ją muzyka bierze, za mąż jej nie biorą jeszcze; może ją przy poczcie umieszcze; moja córka, to kobita, a jest panna modern, całkiem jak gwiazda. PAN MŁODY Więc satelita? ŻYD Jakie tylko książki są, to czyta, a i ciasto gniecie wałkiem, była w Wiedniu na operze, w domu sama sobie pierze - no, zna cały Przybyszewski, a włosy nosi w półkole, jak włoscy w obrazach anieli ala... PAN MŁODY A la Botticelli. ŻYD Żeby pan był przecie kiedy chciał z nią gadać - ? PAN MŁODY Chciałem, chciałem. Raz byłem, to nie zastałem. ŻYD Ona lubi te poety; ona nawet chłopy lubi; ona chłopom kredyt daje, to mi się aż serce kraje, bo to rzecz drażniąca wielce i nieraz jestem w rozterce: tu interes - a tu serce. -? Po co się pan z chłopką żeni? Są panny inteligentne. PAN MŁODY One mnie się wydają przeciętne. Kocham te z Botticellego, lecz nie chcę zapychać niemi każdej piędzi naszej ziemi. Scena XVIII PAN MŁODY, ŻYD, RACHEL RACHEL Ach, bon soir. ŻYD Moja córka. RACHEL Jedna mnie tu zwiodła chmurka, jedna mgła, opary nocy; ta chałupa rozświecona, z daleka, jak arka w powodzi błoto naokoło, potopy, hukają pijane chłopy; ta chałupa rozświecona, grająca muzyką w noc ciemną, wydała mi się arcyprzyjemą, jako arka, na kształt czarów łodzi, i przyszłam - - tate pozwoli...? ŻYD No, niech sobie Rachel poswywoli. No, pan się mną Żydem brzydzi, a ją to pan musi uszanować; ona się ojca nie wstydzi. PAN MŁODY Przyszła pani z nami potańcować; jeśli pani szuka parki, przygarniemy ją w noc ciemną. Tam są tańce - tam są grajki, a tu zastaw gospodarski. Scena XIX PAN MŁODY, RACHEL RACHEL Ensemble jak z feerii, z bajki, ach, ta chata rozśpiewana, jakby w niej słowiki dźwięczą, i te stroje ukąpane tęczą, PAN MŁODY Ma pani słuszność, ćmy brzęczą najwięcej wokoło świec; gdzie błyska, muszą się zbiec. RACHEL Zlatują się w dobrej wierze, na oślep, serdecznie, szczerze; nie domyślają się wcale; że ich tam czeka ogarek, co im będzie skrzydła piec. PAN MŁODY Na skrzydłach pani tu przyszła - ? RACHEL Na skrzydłach myśl moja zwisła; szłam, przez błoto po kolana, od karczmy aż tu do dworu ; - ach, ta chata rozśpiewana, ta roztańczona gromada, zobaczy pan, proszę pana, że się do poezji nada, jak pan trochę zmieni, doda. PAN MŁODY Tak to czuję, tak to słyszę: i ten spokój, i tę ciszę, sady, strzechy, łąki, gaje, orki, żniwa, słoty, maje. Żyłem dotąd w takiej cieśni, pośród murów szarej pleśni: wszystko było szare, stare, a tu naraz wszystko młode, znalazłem żywą urodę, więc wdecham to życie młode; teraz patrzę się i patrzę w ten lud krasy, kolorowy, taki rześki, taki zdrowy - choćby szorstki, choć surowy. Wszystko dawne coraz bladsze, ja to czuję, ja to słyszę, kiedyś wszystko to napiszę; teraz tak w powietrzu wiszę w tej urodzie, w tym weselu; lecę, jak mnie konie niosą - od miesiąca chodzę boso, od razu się czuję zdrowo, chadzam boso, z gołą głową; pod spód więcej nic nie wdziewam, od razu się lepiej miewam. Scena XX PAN MŁODY, RACHIEL, POETA POETA Panna młoda jakieś słówko ma do ciebie. PAN MŁODY Rzucam damę, muszę służyć mojej pani. RACHEL Może słóweczko z wymówką, bo coś na mnie kiwa główką. POETA Takie tam drobnostki same. Scena XXI RACHEL, POETA RACHEL A pan mi zostawia siebie. POETA Pani mnie interesuje. RACHEL Ja się patrzę i miarkuję. POETA Tak od pierwszego spojrzenia? RACHEL Ach, myśli pan, tak z niechcenia? POETA Trzask gromu. RACHEL Spudłować można. POETA Otóż, panienko wielmożna: miłość, Amor, strzała złota. RACHEL Amor, Amor, bóg, bożyszcze, rzuca się na pastwę oślep i woła: i zapalę, i zniszczę. POETA Bellerofon leci oklep. Pani poezją przesiąkła; ledwo słówek parę brząkła Muza pani - a już błyski - ? RACHEL Pan sądzi, że koniec bliski; że mnie porwie Amor-bożek? POETA Oto od stóp głowy do nóżek: Galatea! RACHEL Co, ja nimfa ? To samo mi właśnie powtarza pewien koncypient jurysta. POETA Więc go pani zaniedbuje, że to człowiek pracy - ? RACHEL Limfa: to jest taki, jak się zdarza zbyt często, co tylko powtarza, co kto drugi gdzie umieści w poezji albo w powieści; nie indywidualista. POETA Pani żąda z pierwszej ręki - ? RACHEL Jak od kwiatów, od jabłoni, od chmur, słońca, żabek, gadu, jak od kwitnącego sadu; - cała ta poezja, co goni w powietrzu, którą wichr miata, która co dnia świeża wzlata, z wszystkiego fosforyzuje - - pan to pisze, ja to czuję, więc... POETA I czegóż pani życzy? RACHEL Miodu, rozkoszy, słodyczy miłości, roznamiętnienia i szczęścia. POETA A miłość wolna?... RACHEL Ach, marzyłam o tym zawsze! POETA A gdyby tak szczęście łaskawsze pożaliło się jej biedy? RACHEL Przestałabym marzyć wtedy. Scena XXII RADCZYNI, PAN MŁODY PAN MŁODY Jak się żenić, to się żenić! RADCZYNI Komu dzwonią lat południe, niech się spieszy użyć wczasu. PAN MŁODY Tak się pić chce przy źródełku; ożenić się w tym pragnieniu, to tak jakby w uniesieniu... RADCZYNI W równe nogi wskoczyć w studnię. PAN MŁODY Nie utonę, nie utonę! RADCZYNI Topi się, kto bierze żonę. PAN MŁODY Niech się stopi, niech się spali, byle ładnie grajcy grali, byle grali na wesele. Jak się tak muzyka miele, jak na żarnach, hula, dzwończy, niech se huka, stuka, puka, pląsa, bije, przybasuje, piska skrzypiec struną cienką, tak podskocznie, tak mileńko; niech się miele jak młyn wodny w noc miesięczną, w czas pogodny; szumiejąca, niech się snuje, a niech w dźwiękach się nie kończy, choćby usnąć w tańcowaniu przy mieleniu, przy hukaniu, w zapomnieniu, w kołysaniu; światy czarów - czar za światem! - jestem wtedy wszystkim bratem i wszystko jest moim swatem w tym weselu, w tej radości: Bóg mi gości pozazdrości. Granie miłe, spanie miłe, życie było zbyt zawiłe, miło snami uciec z życia, sen, muzyka, granie, bajka - zakupiłbym sobie grajka - spać, bo życie zbyt zawiłe, trza by mieć ogromną siłę, siłę jakąś tytaniczną, żeby być czymś na tej wadze, gdzie się wszystko niańczy w bladze ? to już tak po uszy sięga, Los: fatyga, czas: mitręga. Spać, muzyka, granie, bajka, zakupiłbym sobie grajka, to mi się do duszy nada... RADCZYNI Ach, pan gada, gada, gada. Scena XXIII PAN MŁODY, POETA PAN MŁODY Jakże ci tu na weselu? POETA Zdaje mi się, żem pan młody, PAN MŁODY A mnie się widzi, że patrzę na piękno i szczęście cudze, że nie moje to, co moje. POETA To są takie niepokoje ? a co mnie tam szczęście moje czy nie moje, a bierz licho! PAN MŁODY Tylko cicho, tylko cicho, bo jak najdziesz twoje, to tak jakbyś nalazł nutę. POETA Wiersze? PAN MŁODY Wrażenia, wrażenia najszczersze, śpiewnik serdeczny, kantyczki, całość w książce, komplet serca, i te wszystkie spotkania najpierwsze, i te wszystkie rozmowy u pola, i w ogródku, i we dworze, w sieni, na przysionku, w komorze, aż do ślubu, aże do kobierca: komplet serca. POETA To ciekawe, że, co my rozumiemy przez prozę, przetapia się na dźwięk, rymy i że potem z tego idą dymy po całej literaturze. PAN MŁODY Zupełnie tak, jak w naturze: kwiat w swoim zapachu się lotni i przychodzą różni markotni te same wąchać róże. POETA A gdyby tak ustroić się w róże I wejść na ogromny stos drzewa, i pokazać: jak śpiewa człowiek, co w różach na czole umiera - - ? PAN MŁODY Trzeba by lutni Homera! POETA A Los, a Atmosfera, a ogień, a płomieni góra, a czarna obłoków chmura; co by się ze stosu wzbiła?!! PAN MŁODY Śmierć !? POETA A to byłaby Siła!. Scena XXIV POETA, GOSPODARZ POETA Taki mi się snuje dramat groźny, szumny, posuwisty jak polonez; gdzieś z kazamat jęk i zgrzyt, i wichrów Marzę przy tym wichrów graniu - - o jakimś wielkim kochaniu. Bohater w zbrojej, skalisty, ktoś, jakoby złom granitu, rycerz z czoła, ktoś ze szczytu w grze uczucia, chłop "qui amat", przy tym historia wesoła, a ogromnie przez to smutna. GOSPODARZ To tak w każdym z nas coś woła: jakaś historia wesoła, a ogromnie przez to smutna. POETA A wszystko bajka wierutna. Wyraźnie się w oczy wciska, zbroją świeci, zbroją łyska postać dawna, coraz bliska, dawny rycerz w pełnej zbroi, co niczego się nie lęka, chyba widma zbrodni swojej, a serce mu z bolów pęka, a on, z takim sercem w zbroi, zaklęty, u źródła stoi i do mętów studni patrzy, i przegląda się we studni. A gdy wody czerpnie ręką, to mu woda się zabrudni. A pragnienie zdroju męką, więc mętów czerpa ze studni; u źródła, jakby zaklęty: taki jakiś polski święty. GOSPODARZ Dramatyczne, bardzo pięknie - u nas wszystko dramatyczne, w wielkiej skali, niebotyczne - a jak taki heros jęknie, to po całej Polsce jęczy, to po wszystkich borach szumi, to po wszystkich górach brzęczy, ale kto tam to zrozumi. POETA Dramatyczny, rycerz błędny, ale pan, pan pierwszorzędny: w zamczysku sam, osmętniały, a zamek opustoszały, i ten lud nasz, taki prosty, u stóp zamku, u stóp dworu, i ten pan, pełen poloru, i ten lud prosty, rubaszny, i ten hart rycerski, śmiały, i gniew boski gromki, straszny. GOSPODARZ Tak się w każdym z nas coś burzy, na taką się burzę zbiera, tak w nas ciska piorunami, dziwnymi wre postaciami: dawnym strojem, dawnym krojem, a ze sercem zawsze swojem; to dawność tak z nami walczy. Coraz pamięć się zaciera - - - tak się w każdym z nas coś zbiera. POETA Duch się w każdym poniewiera, że czasami dech zapiera; tak by gdzieś het gnało, gnało, tak by się nam serce śmiało do ogromnych, wielkich rzeczy, a tu pospolitość skrzeczy, a tu pospolitość tłoczy, włazi w usta, uszy, oczy; duch się w każdym poniewiera i chciałby się wydrzeć, skoczyć, ręce po pas w krwi ubroczyć, ramię rozpostrzeć szeroko, wielkie skrzydła porozwijać, lecieć, a nie dać się mijać; a tu pospolitość niska włazi w usta, ucho, oko; - - daleko, co było z bliska ? serce zaryte głęboko, gdzieś pod czwartą głębną skibą, że swego serca nie dostać. GOSPODARZ Tak się orze, tak się zwala rok w rok, w każdym pokoleniu; raz w raz dusza się odsłania, raz w raz wielkość się wyłania i raz w raz grąży się w cieniu. Raz w raz wstaje wielka postać, że ino jej skrzydeł dostać, rok w rok w każdym pokoleniu, i raz w raz przepada, gaśnie, jakby czas jej przepaść Każden ogień swój zapala, każden swoją świętość święci... POETA My jesteśmy jak przeklęci, że nas mara, dziwo nęci, wytwór tęsknej wyobraźni serce bierze, zmysły draźni; że nam oczy zaszły mgłami; pieścimy się jeno snami, a to, co tu nas otacza, zdolność nasza przeinacza: w oczach naszych chłop urasta do potęgi króla Piasta! GOSPODARZ A bo chłop i ma coś z Piasta, coś z tych królów Piastów - wiele! - Już lat dziesięć pośród siedzę, sąsiadujemy o miedzę. Kiedy sieje, orze, miele, taka godność, takie wzięcie; co czyni, to czyni święcie, godność, rozwaga, pojęcie. A jak modli się w kościele, taka godność, to przejęcie; bardzo wiele, wiele z Piasta; chłop potęgą jest i basta. Scena XXV POETA, GOSPODARZ, CZEPIEC, OJCIEC CZEPIEC Szczęść wam Boże! OJCIEC Pochwalony. GOSPODARZ Pochwalony, ojcze, kumie - tyle gości od Krakowa! OJCIEC A bo lo nich to rzecz nowa, co jest lo nos rzeczą starą, inszom sie ta rzondzom wiarą, przypatrujom sie jak czarom. GOSPODARZ A to dla nich nowe rzeczy, to ich z ospałości leczy. CZEPIEC Pan brat - z miasta - do nas znowu. Jak się panu na wsi widzi? POETA Jak u siebie za pazuchą. CZEPIEC Tu ta ładniej, tam to brzydzij; z miastowymi to dziś krucho; ino na wsi jesce dusa, co się z fantazyją rusa. GOSPODARZ Gdyby wam tak... CZEPIEC Nie powtórzyć; - jakby kiedy co do czego, myśmy - wi sie, nie od tego; - ino kto by nos chcioł użyć - kosy wissom nad boiskiem. OJCIEC Toście zawdy mocny pyskiem. CZEPIEC Ino sie napatrzcie pięści, niech no ino kaj-gdzie świsnę, to słychać, jak w ziobrach chrzęści. GOSPODARZ Jak z tym Żydem...! CZEPIEC Tego Żyda, było, jak go hukne w pysk - juzem myśloł, że sie stocył, on sie tylko krwiom zamrocył, a nie upod, bo był ścisk. A to było przy wyborze, w sali w tym sokolskim dworze: - po co sie bestyjo darła, a to tak z całygo garła; - było, jak go hukne w pysk, myślołem juz, że sie stocył, on sie ino krwiom zamrocył, a nie upod, bo był ścisk. GOSPODARZ Toście Ptaka wybierali? CZEPIEC A kiedy ptak, niechta leci. POETA Macie ta skrzydlate ptaki? CZEPIEC Ptok ptakowi nie jednaki, człek człekowi nie dorówna, dusa dusy zajrzy w oczy, nie polezie orzeł w gówna - pon jest taki, a ja taki; jakby przyszło co do czego, wisz pon, to my tu gotowi, my som swoi, my som zdrowi. POETA Pokłońcie się byle komu, poszukajcie króla Piasta. CZEPIEC Pon mi razy dwa nie powi, bo jo orze grunt i basta. Znom, co kruk, a co pędraki, bo jo orze grunt i basta. GOSPODARZ Brat mój wiele podróżuje... CZEPIEC Szkoda, że pon nie lubuje, u nas wschodzi pikne żyto, pon pszenice odlazuje; pojonby sie pon z kobitą, swoja rola, swoja wola, swoje trocha, dobre i to. POETA Mnie to tak coś gna po świecie. CZEPIEC Kaj ta znów... OJCIEC Nie rozumiecie; panu trza powietrza dużo. POETA Jestem sobie pan, żurawiec; zlatam, jak sie ma na lato; buduję se gniazdo z róż, ciułam słomę z waszych strzech, przysiadam na kalenice, rozpatruję okolice: daleko czy blisko burz ? - Rośnie wtedy wszystko u mnie, jak na próchnie, jak na trumnie; pełno wszelakiego ziela, które słońca żar aż spopiela - przy tym ta ogromna skala: jak w cmentarzu Ruisdala. A jak mnie kto w serce rani, ostrz się tępy w biodrze złomi, tego ani leczyć, ani ustrzec się i zażyć hartu; człowiek się na ból łakomi, że ból swój, że to są swoi - - - ucieka wtedy za morze. Jak tak sercem co zatarga, to ostanie w sercu skarga; chce mieć wtedy szumne łoże fal, gdzie szuka snu w głębinie, snu w topieli, gnać w przestworze! Taki grot się ze mną włóczy; myślę, że ten ból jest siłą. CZEPIEC Weź pan sobie żonę z prosta: duza scęścia, małe kosta. GOSPODARZ Cie, cie, cie, panie starosta! Wy byście ino swatali! CZEPIEC Jo chce, by sie ludzie brali, zeby sie jako garnęli, zeby sie tak w kupe wzięli, toby sie przecie nie dali. GOSPODARZ A to sie wam chwali, chwali... OJCIEC Czegóż wy tak prosto z mosta na panaście nastawali - ? Pon pedzieli, że żurawiec. POETA Ptak powrotny. CZEPIEC Pon latawiec! Scena XXVI OJCIEC, DZIAD DZIAD Patrzcie, kumie, patrzcie, kumie, jak sie wam to przydarzyło. OJCIEC Pan Bóg daje, Pan Bóg bierze; ani mi sie o tym śniło. DZIAD Piekne pany, szumne pany, i cóż wy na to mówicie, że to niby różne stany - ? OJCIEC Co tam po kim szukać stanu. Ot, spodobała się panu. Jednakowo wszyscy ludzie. Ot, pany się nudzą sami, to sie pieknie bawiom z nami. DZIAD Bawiom, bawiom, moiściewy, a toć były dawniej gniewy! Nawet była krew, rzezańce i splamiła krew sukmany. OJCIEC Byli ta tacy pohańce. Jo nic nie wiem, jestem czysty. To tam pewnie swoje robi Czart i ogień wiekuisty. Nie wódź nas na pokuszenie, Panie Jezusie najsłodszy... Wyście znali. DZIAD Byłeś młodszy, a ja bywał blisko, bywał, widziałem, patrzały oczy, jak topniał śnieg i krew spłukiwał, a potem Widziadło kroczy, wielką czarną chustą wieje i Śmierć sieje... OJCIEC Strasno podobno cholera... DZIAD Tylo sta luda zabiera. - Padali, jak bąki rażone, byle ka, pod płot, na gnoju. OJCIEC Wieczyste odpocznienie... DZIAD Hań kreślicie krzyż daremno! Na czołach, jakby znaczone, plamy czarne i plamy czerwone. Dopust Boski - i rzeź dopust. Odbywało się w czas zapust. OJCIEC Ot wy, dziadu, jakby kruk, włóczycie się przy weselu. DZIAD Hej hej, stary przyjacielu, będzie pan twój wnuk. Scena XXVII DZIAD, ŻYD DZIAD Tu tańcują, tam hulają... ŻYD W karczmie trza podmiatać izbę, kręcicie się tu po weselu. DZIAD Lepiej się im tańczy w błocie, tu wcale nie zamiatają - akurat Żyd o nich dbo. ŻYD Co godocie, co godocie, córka wam robotę do, nie kręćcie się tu, tam służba. DZIAD Mosiek ta tyz tu nie drużba. ŻYD Ja tom tu po interesie. DZIAD Ciągnąć do swojego szynkwasu. ŻYD Z weselem tyle hałasu, że wszystko się gniecie tu. DZIAD On z miasta pan, ona chłopka, z miasta het poprzyjezdzali, z chłopami się przywitali jak się patrzy. ŻYD Taka szopka, bo to nie kosztuje nic potańcować sobie raz: jeden Sas, a drugi w las. Scena XXVIII ŻYD, KSIĄDZ KSIĄDZ Ano, panie arendarzu, jutro! ŻYD Termin, ja to wim. KSIĄDZ A Mosiek jest akuratny, to dlatego trzymam z nim. ŻYD Co do czego Żyd jest nieprzydatny, to do takich rzeczy z groszem zawsze się przyda. KSIĄDZ Po chłopach jednaka bieda; nic nie sprzedam z pustym koszem. ŻYD Bierę, płacę. KSIĄDZ Daję, bierę. ŻYD Moje, twoje. KSIĄDZ Twoje, moje. Chłopską biedą nie obstoję. ŻYD Patrz dobrodzij, co się dzieje, przy stołach się chłopy biją! Czepiec Maćka gruchnoł w łeb. KSIĄDZ Maciek ta ma mocną głowe. ŻYD Może mu i nic nie zrobił, może rozbił na połowe. KSIĄDZ A niech się ta chłopy biją. To Mosiek w nich wódkę leje, Żyd, chłop, wódka, stare dzieje. ŻYD A sprzedaję, bo mam sklep; - Czepiec jutro ma mnie płacić, to dziś wkoło bije w pysk. KSIĄDZ Na chłopach się chcesz bogacić, drzesz podwójny zysk. ŻYD Chce dobrodzij na nich stracić, karczmę oddam. KSIĄDZ Jeszcze czas. ŻYD Czas to pieniądz. KSIĄDZ Dług rzecz święta: jutro termin. ŻYD Żyd pamięta. KSIĄDZ Pomów z Czepcem. ŻYD Chamy piją. Kto by zadarł z tą bestyją? Scena XXIX ŻYD, KSIĄDZ, CZEPIEC CZEPIEC O mnie mowa ? jestem ci jo. KSIĄDZ Panie Czepiec, znów coś było! CZEPIEC Obmył sie juz, nic nie bedzie, szyćko przeńdzie, wylicy-sie. KSIĄDZ A wam to cosi patrzy-sie za te bitki, zwady, kłótnie. CZEPIEC Zawzięty jestem okrutnie, po co mi sie pies sprzeciwio. ŻYD Panie Czepiec, wyście winni, wyście zapłacić powinni za mój konicz. CZEPIEC Ty psie ścirwo, konic twój? Łżesz! Z nas się żywią, ssają naszą krew - grosz łudzą, nasze szyćko świństwem brudzą. KSIĄDZ Panie Czepiec, macie dług. CZEPIEC Nawet konic nie był wart; te trzy kopki raił czart; nie dam nic. KSIĄDZ (do Żyda) Pozwijcie sądem. CZEPIEC (do Księdza) Ciewy, ciewy, z kiepskim rządem! Toć to z waszej łaski ino Mosiek w karczmie sie rozpiro. KSIĄDZ A bo wy nie chcecie płacić. CZEPIEC Bo drzecie skóre aż miło. ŻYD Prawda jest, za duży czynsz! Spuści z czynszu ksiądz dobrodzij. CZEPIEC (wskazując Żyda) A, bo trzeba drzyć takiego. KSIĄDZ Jaka taksa słuszna, muszę. ŻYD (wskazując Czepca) Nie dam księdzu, aż zapłaci swój dług. KSIĄDZ (do Czepca) Płaćcie dług !! CZEPIEC Cy kaci? ! To któż moich groszy złodzij, czy Żyd jucha, cy dobrodzij!? KSIĄDZ Wódka - ŻYD Weź, skąd chcesz! CZEPIEC Psie dusze!! Niech jegomość się nie gniewa, ale takim w gorącości, żebym, psiakrew, potłukł kości nawet rodzonemu bratu. Scena XXX PAN MŁODY, GOSPODARZ PAN MŁODY Jak się kłócą, jak się łają! GOSPODARZ Ha! temperamenta grają! Temperament gra, zwycięża; tylko im przystawić oręża, zapalni jak sucha słoma; tylko im zabłysnąć nożem, a zapomną o imieniu Bożem - taki rok czterdziesty szósty - przecież to chłop polski także. PAN MŁODY A jakże to okropne, jakże... GOSPODARZ Do dziś chwalą sobie te zapusty. PAN MŁODY Znam to tylko z opowiadań, ale strzegę się tych badań, bo mi trują myśl o polskiej wsi: to byli jacyś psi, co wody oddechem zatruli, a krew im przyrosła do koszuli. Patrzę się na chłopów dziś... GOSPODARZ To, co było, może przyjś - PAN MŁODY Myśmy wszystko zapomnieli; mego dziadka piłą rżnęli... Myśmy wszystko zapomnieli. GOSPODARZ Mego ojca gdzieś zadźgali, gdzieś zatłukli, spopychali; kijakami, motykami krwawiącego przez lód gnali... Myśmy wszystko zapomnieli. PAN MŁODY Jak się to zmieniają ludzie, jak się wszystko dziwnie plecie; myśmy wszystko zapomnieli: o tych mękach, nędzach, brudzie; stroimy sie w pawie pióra. GOSPODARZ At, odmienia nas natura; wiara, co jest jeszcze w ludzie, że coś z tego przecie będzie; rok w rok idziem po kolędzie i szukamy, i patrzymy, czy co kiedy z tego będzie - ? Ot, odmienia nas natura: wicher, co nad łanem wionie; drżenie, gdzieś aż w ziemi łonie; - par, który się wsiąka, wdycha, że się tak w tych zbożach tonie; chocia gleba może licha, nie trza ustępować z drogi: były bogi, będą bogi; wiara jeszcze jakaś w ludzie. PAN MŁODY Jak się wszystko dziwnie plecie... GOSPODARZ Jak się wszystko plecie dziwno. Scena XXXI GOSPODARZ, KSIĄDZ GOSPODARZ Ksiądz dobrodziej chce się spieszyć, chce odjechać, zaraz konie... KSIĄDZ Bardzo mile czas tu schodzi; tak sie w swoim gruncie brodzi; ciekawi ci państwo młodzi. GOSPODARZ Ciekawe, wszystko ciekawe. Strzemiennego! KSIĄDZ Strzemiennego! GOSPODARZ Kurdesz !! KSIĄDZ Coś staropolskiego ? ? GOSPODARZ Kurdesz nad kurdeszami!!! Scena XXXII HANECZKA, JASIEK HANECZKA A, dziękuję, Jaśku. JASIEK Dobrze? HANECZKA Dobrze, dobrze - później jeszcze. JASIEK Ja bo się panienką pieszcze jak jakim świętym obrazkiem jak pisanką, malowanką. HANECZKA Jeszcze będę tańczyć z Jaśkiem. Scena XXXIII KASPER, JASIEK KASPER Jasiek, drużba, słuchaj, bratku, co ci powiem na ostatku, Zgadnij, co ? - JASIEK Nie wiem, co. KASPER Że te panny to nos chcom. JASIEK Moze jo tak myśle som. Kasper, drużba, słuchaj, bratku co ci powiem na ostatku; Zgadnij, co - ? KASPER Nie wiem, no? JASIEK Że tak one ino kpiom. KASPER Co ta o to, druhny som, jesceśmy nie lada jacy. JASIEK, KASPER Albośmy to jacy, tacy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Scena XXXIV JASIEK JASIEK I Zdobyłem se pawich piór, nastroiłem pawich piór: pawie pióra ładne, pawie pióra kradne: postawie se pański dwór! II Zdobęde se pański dwór, wywleke se złoty wór: złoty wór wysypie ludziskom przed ślipie: nakupie se pawich piór! Scena XXXV PAN MŁODY, RADCZYNI PAN MŁODY Jaki taki niech se szczeka. Czy dziwota, czy dziwota: zamiast wody, że chcę mleka; że nie gonię, kto ucieka; na konkury lat nie trwonię, jak ci, co lat kwarantannę czekają, nim zgarną pannę. RADCZYNI Mego zdania to nie zmienia. PAN MŁODY Punkt widzenia, kąt widzenia. O ten kredens, o tę szafę rozbiją się, jak o rafę, i najbardziej zakochani; - znałem takich, proszę pani, pięć lat byli zaręczeni - naraz kredens wszystko zmieni. RADCZYNI Mego zdania to nie zmienia. Scena XXXVI POETA, RACHEL POETA Pani się kiedy zakocha w chłopie... RACHEL Pan może wywróży. Mam do chłopców pociąg duży, lecz być musi ładny chłopiec. Powrót, powrót do natury. POETA Nie tak trudno tego dociec nie trafia się inszy który; skarżył się już pani ociec na ten literacki ton. RACHEL Na wszystko dla mnie pozwala; nawet sobie mnie zachwala. Interesujące, co? Wyzysk, handel, ja i on - ? POETA Wszystko się w poezji topi u pani, ojciec i chłopi. RACHEL Ogromnie dużo wierszy czytałam. POETA Pisała pani kiedy? RACHEL Nie chciałam. Gust ten właśnie wielki miałam, żeby nie pisać - lichą formą się brzydzę; ale za to, kędy spojrzę, to widzę poezję żywą zaklętą, tę świętą, i tym jestem szczęśliwa: że święta i dla mnie żywa. POETA Ze świętymi pani przestaje; za pan brat z różami w ogrodzie; za pan brat z obłokami, a ku swojej wygodzie chce pani za pan brat z poetami. RACHEL Ach, pan ciągle mnie łaje - cała ta przyroda tajemna przestała mi być ciemna. POETA Choć oko wykol, noc na dworze - to pannie serce żądzą gorze i wolałaby gdzie w komorze nie sama...- RACHEL Przyszłam na chwilę, gdzie ta chata rozśpiewana, przybiegłam jak ćmy, jak motyle, co biegną - gdzie zapalona lampa - ale odejdę w pokorze do dom i będę sobie wyobrażać pana z daleka, a jak będę zakochana, przyszlę panu list i klucz. POETA A włócz się, poezjo, włócz, od komory do komory, od ogrodu róż do sadu tych śpiących drzew: widać je tu z okienka; więc, jak pójdzie panienka, a muśnie jej szal który krzew, to jej tęsknota i żal udzieli się przyciętej słomie, a z krzaka smutek i cień udzieli się nieświadomie panience... RACHEL A tak, a tak... POETA A jak się drużba przydarzy, serduszko się drużbą pocieszy i zgrzeszy. RACHEL A tak, a tak: przez ogród pójdę, przez sad, a pan niech tu w oknie stoi. POETA Ujrzę panią rad, błądzącą przez mroczny sad, niby zakochaną i błędną, pół dziewicą, pół aniołem, pochyloną nad chochołem, jakby z obrazu Bern-Dżonsa - gdy ja będę w cieple stać. RACHEL No, nie trza się o mnie bać; nie przeziębi najgorszy mróz, jeźli kto ma zapach róż; owiną go w słomę zbóż, a na wiosnę go odwiążą i sam odkwitnie. POETA To szczytnie; - ach, pani się trochę dąsa - ? RACHEL Patrz pan różę na ogrodzie owitą w chochoł ze słomy; przed tą pałubą słomianą poskarżę się mej poezji; wyznam, jakich się herezji nasłuchałam; jak się jęto kąsać, gryźć mnie, com przyszła zakochana! - Zmówię chochoł, każę przyść do izb, na wesele, tu - może uwierzycie mu, że prawda, co mówi Rachela. POETA Pani na imię Rachela ? RACHEL Czy to postać rzeczy zmienia? POETA Ach, pani się zarumienia; - cieszę się pani imieniem - sproś pani, jakich chcesz, gości - imię pani tak liryczne... RACHEL Prawda, śliczne - - a teraz proszę Miłości Chcę poetyczności dla was i chcę ją rozdmuchać; zaproście tu na Wesele wszystkie dziwy, kwiaty, krzewy, pioruny, brzęczenia, śpiewy... POETA I chochoła! RACHEL Już pan wierzy?! Już to pana zajęło: słoma, zwiędła róża, noc, ta nadprzyrodzona Moc. POETA Może być weselna feta na wielką skalę! RACHEL A! teraz pana pochwalę. Adie - ta jedyna chwilka - pan mnie zajął, pan teraz poeta. POETA Otula się panna w szal - więc już adie?! RACHEL Nie dorosłam do wielkich skal; bawię się pour passer le temps tylko. Scena XXXVII POETA, PANNA MŁODA POETA Panno młoda, myślę sobie, że co zechcesz, to się stanie: miłość płonie z lic. PANNA MŁODA Jako, jo nie umiem nic; niby na moje zawołanie? POETA Na prośbę i rozkaz twój: żeś to dzisiaj panna młoda, jak jaśminy, jak jagoda... PANNA MŁODA I o cóz się to rozchodzi, że pon tylo się spodziwo po mnie? POETA Ty dzisiaj jesteś szczęśliwą, panno młoda - zaproś gości tych, którym gdzie złe wciórności dopiekają - którym źle - których bieda, Piekło dręczy, których duch się strachem męczy, a do wyzwoleństwa się rwie. PANNA MŁODA I po cóż te z Piekła duchy? POETA Niechaj przyjdą na podsłuchy, na Wesele, gdzie muzyka... PANNA MŁODA A to mi pon zabił ćwika; kaz się tylo luda zmieści? POETA Muzyka ich chwilę popieści; duch taki chwilę przystanie, a potem, jako dym, znika. PANNA MŁODA Pon cosi trzy po trzy bają; może się inksi poznają, o co chodzi - ot, mój mąż. Scena XXXVIII POETA, PANNA MŁODA, PAN MŁODY POETA Ach! pan młody! - ty pan młody! Słuchaj, przecie ty poeta i ty dzisiaj sprawiasz Gody! PAN MŁODY Ja szczęśliwy, do gospody sprosiłbym tu cały świat: takim rad, takim rad. POETA Zaprośże tego chochoła; tam za oknem skrył się w sad. PAN MŁODY Cha cha cha - cha cha cha, przyjdź, chochole, na Wesele, zapraszam cię ja, pan młody, wraz na gody do gospody! PANNA MŁODA Jest na tyle jeść i pić, mozes sobie z nami kpić! PAN MŁODY Dla nas samych dość za wiele; przyjdź, chochole, na Wesele! PANNA MŁODA Przyjdze, przyjdze, jak mos wole! POETA Cha cha cha... PANNA MŁODA Cha, cha, cha! Skoro północ zacznie bić, do nas tu na izbę przydź. PAN MŁODY Cha cha cha! POETA Cha cha cha... PANNA MŁODA Cy on nos tyz posłucha, bo to głucho psiajucha. PAN MŁODY Sprowadź jeszcze, kogo chcesz, ciesz się z nami, ciesz Godami! PANNA MŁODA Ciesz się, ciesz! PAN MŁODY Cha cha cha, czy on nas też posłucha - ? WESELE - STANISŁAW WYSPIAŃSKI - AKT II (Świeczniki pogaszone; na stole mała lampka kuchenna). Scena I GOSPODYNI, ISIA GOSPODYNI Trza rozbirać dzieci spać, już północno godzina. ISIA Mnie się nie chce spać, pokil bedom grać, a tamte dziecka śpiom, niech se lezom, tak jak som. GOSPODYNI Chodź tu zaraz. ISIA Matusiu, jesce ino w kółko raz; przyjrze im sie z komina. GOSPODYNI Nie bedzies kcieć jutro wstać; z łózka trzeba wyganiać, a do łózka trzeba gnać. ISIA Nie, nie póde, matusiu, zaroz bedom cepiny, muse widzieć cepiny, matusieńku, matusiu, ino dziś, ino dziś. GOSPODYNI Ocy ci sie przymykają, ślipki ci sie mruzom. ISIA Chciałabym być duzom: jak cepiny przypinają, jak druhny słuzom. GOSPODYNI A przynieś tu lampe haw, pozakołysz dziecko, dobrze mi sie spraw, to pódzies w kółecko. Scena II GOSPODYNI, ISIA, KLIMINA KLIMINA (w drugiej izbie) Juz cepiny, juz cepiny, podciez tam, podciez juz, na męzatki szyćkie mus. (Obiedwie zaświecają małe łojówki i z płonącymi świeczkami w rękach idą ku Weselu, gdzie się odbywają czepiny. Po ich odejściu chwilę Isia sama bawi się rozkręcaniem i przykręcaniem lampki i patrzy we światło. Północ bije na zegarze w izbie). Scena III ISIA, CHOCHOŁ CHOCHOŁ I Kto mnie wołał czego chciał ? zebrałem się, w com ta miał: jestem, jestem na Wesele, przyjedzie tu gości wiele, żeby ino wicher wiał. II Co się w duszy komu gra, co kto w swoich widzi snach: czy to grzech, czy to śmiech, czy to kapcan, czy to pan, na Wesele przyjdzie w tan. ISIA Aj, aj, aj ? aj, aj, aj, a cóz to za śmieć?! CHOCHOŁ Tatusiowi powiadaj, że tu gości będzie miał, jako chciał, jako chciał. ISIA A ty mi się przepadaj, śmieciu jakiś, chochole, huś ha, na pole! CHOCHOŁ Tatusiowi powiadaj... ISIA Huś ha, na pole, głupi śmieciu, chochole! CHOCHOŁ Szepnij w ucho mamusie... ISIA Wynocha, paralusie! CHOCHOŁ Kto mnie wołał, czego chciał... ISIA A, słomiany nygusie, wynocha, paralusie! CHOCHOŁ Ubrałem się, w com ta miał, sam twój tatuś na mnie wdział, bo się bał, bo się bał, jak jesienny wicher dął, zaś bym zwiądł, róży krzak, a tak, tak, a tak, tak, skądże bym ja sam to wziął... ISIA Idź precz, idź precz, na pole, huś ha, hulaj, chochole! CHOCHOŁ Kto mnie wołał, czego chciał, . . . . . . . . . . . . . . . . Scena IV MARYSIA, WOJTEK MARYSIA Odpocznijze haw, Wojtecku, bo i jo tańcem zmęcona. WOJTEK O mojaś ty, serce, zona, moja duszo, tak mi smutno o ciebie - idź ta ku muzyce, hulaj... MARYSIA Tak se ta znów nie zyce, żebym wystoć nie mogła przy tobie. WOJTEK Nagle mi się zawróciło w głowie, jakby twoje to wesele było, (nuci) "ale nie nase, Marysiu, ale nie nase..." MARYSIA Podź hań, przy dzieciach se siądź, pośpij, zaśpisz bolenie. WOJTEK W głowie mi sie zamrocyło, inom ku muzyce wszed, i tak mi sie uwidziło, że lazom koło nos cienie... MARYSIA Czarno figura po ścienie ze światła - o, patrzajże sie, widzis, jak po wszyćkim goni - ? WOJTEK (nuci) "Pilnuj, parobku, koni, pon ci dziewuche zgoni..." Przystaw gęby, żonisiu. MARYSIA Smęcisz czego - ? WOJTEK Marysiu! (Gdy oboje idą do alkierza w głębi, Marysia zabiera lampkę ze stołu. Izba pozostaje ciemna - tylko alkierz oświetlony i od weselnych drzwi smuga światła). Scena V MARYSIA, WIDMO WIDMO Miałem ci być poślubiony, moja ślubna ty. MARYSIA Bywałeś mój narzeczony, przyrzekałeś mi. WIDMO Byłaś dla mnie słońce złote, w moim domku zimno mnie. MARYSIA Mróz jakisi od wos wionie, zimnem ubiór dmie. WIDMO Ogniem, żarem lico płonie, zaś krew w tobie wre. MARYSIA Miałam ci być poślubiona i mój ślubny ty. WIDMO Maryś, Maryś, narzeczona, długie moje sny. MARYSIA Ka ty mieszkasz, kaś ty jest? Jechałeś do obcych miest, czekałam cie długo, długo i nie doczekałam sie. Kaś ty jest, kajś ty jest, gdzie ty mieszkasz, gdzie? WIDMO Goniłem do różnych miest, rozhulaniec, pędziwiatr, ażem gdziesi w ziemię wpad, gdzie mnie toczy gad. MARYSIA O mój Boze, Boze mój, to juz ciebie tocy gad. WIDMO Zwabiło mnie echo z Tatr, otom jest, otom jest, zwabiły mnie głosy z chat, do myśli mi przyszedł gest przypomnieć się z dawnych lat; domek mój, podobnoś grób, nie jestem wymagający, przeszedłem niejedną z prób, ale żebym ja był trup, nie wierz, Maryś, bo to kłam; żywie Duch, żywie Duch, wytężyłem cały słuch, zwabiły mnie głosy z chat. MARYSIA Ka twój grób, ka twój grób? Pono gdziesi za daleko, nie dobiegnie, nie doleci... (Ona przesłania oczy ręką, on zaś jej, nagły, dłoń odrywa). WIDMO Łzy mnie palą, łzy mnie pieką, licho bierz grób mój, otom jest, otom twój; czy pamiętasz jeszcze dzień; jak nas gruszy cienił cień, tu w tym sadzie, na zieleni, śród połednia, śród promieni, przy mnie stałaś: w dłoni dłoń - ? MARYSIA Dawno, dawno, tyle lat. WIDMO Skłońże ku mnie główkę, skłoń. MARYSIA Hańśmy stoli w dłoni dłoń - szedł od ciebie swat. WIDMO Dawno, dawno, tyle lat. MARYSIA Miałabym tylo wesele, co jak dziś, jak to dziś. WIDMO Potańcujmy raz dokoła, potem zaś znów mus mnie iść MARYSIA Som tu twoi przyjaciele, ostań chwile. WIDMO Raz dokoła, - - - - - - - - - - - - - potem to już mus mnie iść: mus mnie woła, mus mnie woła. MARYSIA Ano dziś nasze wesele; raz dokoła, raz dokoła. WIDMO Taki smutek idzie z czoła... MARYSIA Takie zimno wieje z ust... WIDMO Przytul mnie do twoich chust, przytul mnie do piersi, rąk... MARYSIA Nie chytaj sie moich wstąg, taki wieje trupi ciąg. WIDMO Kochaj...! MARYSIA Precz, nie sięgaj lic WIDMO Nie broń mi się - nic to, nic... MARYSIA Zimnem dołu wieje strój, ty nie mój, ty nie mój! WIDMO Mus mnie woła, mus mnie woła, raz dokoła... MARYSIA Stój, ach, stój! Scena VI MARYSIA, WOJTEK WOJTEK Maryś - jakoześ ty blado - ? MARYSIA To światła sie takie kładą po twarzy... WOJTEK Trzęsiesz się cała. MARYSIA Uchyliłam drzwi i stamtąd powiała jakaś zawieja - to nic - WOJTEK A to znów czerwoność do lic przyszła - MARYSIA Z twojego patrzenia; przytul mnie Wojtecku, do siebie, wole ciebie, wole ciebie. WOJTEK (nuci) "Pójdze, Maryś, po niewoli na mój jeden zagon roli". Scena VII STAŃCZYK, DZIENNIKARZ STAŃCZYK (idąc) Ktoś się za mną włóczy wciąż. DZIENNIKARZ Ktoś przede mną ciągle stąpa. STAŃCZYK (już był usiadł) Domek mały, chata skąpa: Polska, swoi, własne łzy, własne trwogi, zbrodnie, sny, własne brudy, podłość, kłam; znam, zanadto dobrze znam. DZIENNIKARZ Zacz kto - ? STAŃCZYK Błazen. DZIENNIKARZ (poznając) Wielki mąż! STAŃCZYK Wielki, bo w błazeńskiej szacie; wielki, bo wam z oczu zszedł, błaznów coraz więcej macie, nieomal błazeńskie wiece; Salve, bracie! DZIENNIKARZ Ojcze, Salve! Szereg dobrych błaznów zrzedł, przywdziewamy szarą barwę; koncept narodowy gaśnie; gasną coraz te pochodnie, które do hajduków ręku przywiązane żarem płoną. Skapały, zżarły się świece, a że do rąk przytroczone, więc jeszcze palą się ręce, w tę samą zaklęte stronę. - Trzeba by do służby narodu błaznów całego zastępu; palą się hajduki w męce, z własnego bolu się śmieją; gasną świece narodowe, okropne rzeczy się dzieją, śmiechem i szyderstwem biegu obudzić, ośmielić zdolne serce spodlone, niewolne, które naszą krew zaprawia. STAŃCZYK A wolicie spać - - DZIENNIKARZ To jedno! Usypiam duszę mą biedną i usypiam brata mego; wszystko jedno, wszystko jedno, tyle złego, co dobrego, okropne rzeczy się dzieją. Patrzeć na przebiegi zdarzeń - dalekie, dalekie od marzeń, tak odległe od wszystkiego, co było wielkie w kraju; że wszystko, co było, przepadło, bezpowrotnie w mroku zbladło: to bajki o trzecim Maju! Matkę do trumny się kładło, siostry i rodzinę całą; ksiądz pokropił i poświęcił, grabarze gruz przywalili; epigonów co zostało, na stypie się weselili wesołością, co przeklina; w pijaństwie duszę zabili, a nie mogli zabić serca. Zostało serce, co woła, spłakane u bram kościoła, skrwawione u wrót świątyni i jeszcze w męce okrutnej, w czułej litości rozrzutnej samo siebie wini. STAŃCZYK Asan jako spowiedź czyni, spowiedź, widzę, cudzych grzechów; Acan się zalewa łzami, duszę krwawi, serce krwawi; ale znać z Acana mowy, że jest - tak - przeciętnie zdrowy; jutro humor się naprawi. - Gotów mi płakać najrzewniej, rozczulać się cudzych grzechów, u bliskiego widzieć tramy, zbrodnie, brudy, grzechy, plamy i za swojego bliskiego uczynić publiczną spowiedź. - A! doprawdy! warte śmiechów - może jeszcze rozgrzeszenie wziąć kapłańskie z cudzych zbrodni - ? DZIENNIKARZ Wina ojca idzie w syna; niegodnych synowie niegodni; ten przeklina, ów przeklina - ród pamięta, brat pamięta, kto te pozakładał pęta i że ręka, co przeklęta, była swoja. - Rozbrat wieczny duszy z ciałem, ciała z duszą; w nim się słabi kruszą - miecz do walki obosieczny - myśmy słabi. - Wielkość gniecie, przekleństwo nosi na grzbiecie: zbrodnie nosi, czarne kiry, szatę krwawą Dejaniry; Wielkość: Zbrodnia; Małość: podła - Jakaż nasza dzisiaj Wola?! Czarodziejska dłoń ogrodła nasze pola. STAŃCZYK Łzy ze źródła! Tyle żalów o nieswoje!? A cóż tobie niepokoje tych, co w grobach leżą? Myślisz - że się trupy odświeżą strojem i nową odzieżą - a ty z trupami pod rękę będziesz szedł na Ucztę-mękę i jako potrawy żuł, czym się tylko kiejś kto truł; wsączał w siebie i pił, czym tylko kto gdzie gnił; czy to ma być twoja krew?! DZIENNIKARZ Moja krew, moja krew - czy ja wiem - okrzyk mew, gdy gonią ponad skały, okrzyk mew osmętniały, żałośliwy, straszny, gdy od brzegu odbiegły daleko. Morze ciche, strop się chmurzy, ale burza i orkan daleko Tylko głuchość i pustka bezmierna - a tu skrzydła rozchwiane do lotu, nie pragną, nie pragną powrotu i wiedzą, że tam, gdzie dążą, wylądu szukać daremno; przekleństwu swojemu wierne, lecą - i nie śmieją ustać, aż krew do ust pocznie chlustać ze znużenia - wtedy padną, łzą nie pożegnane żadną, bo śmierć ulga, ulga zgon. STAŃCZYK Zaśpiewałeś kruczy ton; tobież tylko dzwoni w głuszy pogrzebowych jęków dzwon? - - - - - - - - - - - - - - - A słyszałżeś kiedy, z wieży jak dźwięczy i śpiewa On? DZIENNIKARZ Zygmunt, Zygmunt... STAŃCZYK Dzwon królewski: - Siedziałem u królewskich stóp, królewski za mną dwór: synaczek i kilka cór, Włoszka - a wielki chór kleru zawodził hymny; - a dzwon wschodził. Patrzali wszyscy w górę, a dzwon wschodził - zawisnął u szczytów i z wyżyn się rozdzwonił: głos leciał, polatał, kołysał się górnie, wysoko, podchmurnie - a tłum się wielki pokłonił. Pojrzałem na króla, a król się zapłonił... Dzwon dzwonił - - - - - - - - - -- - DZIENNIKARZ A toć on nam tętni dziś, jak grzebiemy, kto nam drogi; zwołuje nas, każąc iść posłuchać kościelnych szumów, w wielkim zamęcie rozumów, w wielkim modlitew rozjęku, On pan, ten dzwon królewski, nie ustający w brzęku, o pękniętym sercu: nasz ton. - Nad przepaścią stoję i nie znam, gdzie drogi moje. STAŃCZYK Byś serce moje rozkroił, nic w nim nie najdziesz inszego, jako te niepokoje: sromota, sromota, wstyd, palący wstyd; jakoweś Fata nas pędzą w przepaść - DZIENNIKARZ Ty Wid! STAŃCZYK Ja Wstyd!! Piekło wiem gorsze niż Dante, piekło żywe. DZIENNIKARZ Żyję w Piekle!, STAŃCZYK Społem w przepaść! DZIENNIKARZ Społeczeństwo! Oto tortury najsroższe, śmiech, błazeństwo - to my duchy najuboższe.? "Społem" to jest malowanka, "społem" to duma panka, "społem" to jest chłopskie "w pysk"," "społem" to papuzia kochanka, próżność, nadczłowieczeństwo _ i przy tym to maleństwo: serce pęknione, co krwawi. STAŃCZYK Asan prawi - jako najwalniejsi gębacze, odrośl od tych samych pni z moich dni. DZIENNIKARZ Wolałbym już stokroć razy policzone dni niż ten bieg, bieg. pęd, gonitwa ku przepaści, otchłani, zawrotom: Ach, kresu, ach, kresu lotom Stacza się sercowa bitwa, opadam coraz na głazy, mrze na ustach modlitwa, ach, kresu, ach, kresu lotom! - Niechby się raz wszystko spali, zetrze się, na proch się zsypie, jak kolumny, na gruz się rozwali, byśmy padli potruci jadami w pogrzebowej stypie; niechajby się raz wszystko spali, i te nasze polskie posty dusz do polskich świętych, i te nasze tęczowe mosty czułości nad pustką rozpiętych, malowanki Częstochowskie w koronach - i wszystkie Wiary! - Nieszczęścia wołam!! STAŃCZYK Puszczyku... DZIENNIKARZ Może by Nieszczęście nareście dobyło nam z piersi krzyku, krzyku, co by był nasz, z tego pokolenia. - Ach, Sumienia, Sumienia! Już było tych prawd bez liku dla nas - Prawdy czy Fraszki -?, Stoimy u polskich granic, a mamy obecność za nic, od talentów zawisłe igraszki. STAŃCZYK Puszczyku! Zgrałeś się przy zielonym stoliku czy z kobietami w gorączce opętałeś duszę mdłością i w tej momentu palączce oślep gnasz we własne próchno. A gdy na nie wichry dmuchną, rozleci się zgasłe próchno, zamurują się otchłanie i krzyk, i jęk, i wołanie zda ci się błazeństwem duszy, które nikogo nie skruszy, które zeżre siebie samo, a trzewia mu gniciem cuchną. - Znam ja, co jest serce targać gwoźdźmi, co się w serce wbiły, biczem własne smagać ciało, plwać na zbrodnie, lżyć złej woli, ale Świętości nie szargać, bo trza, żeby święte były, ale Świętości nie szargać: to boli. DZIENNIKARZ Tragediante... STAŃCZYK Commediante, dla ciebie błazeńska laska. DZIENNIKARZ Piastujesz ją, piastun stary; znasz tylko: status quo ante; błazeństwo z tobą się zrosło. STAŃCZYK Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. DZIENNIKARZ Fatum nas w obłędy wodzi: u rozstajnych dróg zły Duch! Tu moje rozstajne drogi; ty mój Duch-zły - demon, Szatan; błazeństwem ja z tobą zbratan, byłem ci duszą poswatan, nim dusza stała się trup; - a teraz mi pachnie grób, czuję trąd. STAŃCZYK Naści; rządź! Masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. DZIENNIKARZ Nie chcę żadnych więcej prób. Serce miałem kiedyś młode, porwałeś mi serce młode, wlałeś jad goryczny w krew. Nie widzę, nie widzę dróg, zaćmił mi się Bóg... STAŃCZYK Fata pędzą, pędzą Fata ? Wielkość ? Nicość ? pusty dzwon, serce strute ? uderzyłeś błazna ton: moją nutę. Kłam sercu, nikt nie zrozumie, hasaj w tłumie! Masz tu kaduceus, chwyć! Rządź! Mąć nim wodę, mąć! Na Wesele! Na Wesele! Idź! Mąć tę narodową kadź, serce truj, głowę trać! Na Wesele! Na Wesele! Staj na czele!!! Scena VIII DZIENNIKARZ, POETA DZIENNIKARZ Może z mętów się dobędzie człowieka; może minie palączka i głód; ot, kaleka ja, ot, ja kaleka: każdy dzień piekielny trud. Młodości - wyrwi mię z cieśni, oplatają mnie grzyby i pleśni; o Młodości, jakożeś daleko, a to jeszcze wczora, prawie wczora... POETA Cóżeś tak się rozżalił, rozpalił, czy cię jakie przemieniły cuda? DZIENNIKARZ A przeszedł tu koło mnie cień, cień goryczy pełen wielkoluda i ostawił mi laseczkę kaduczą. POETA Nie przeczę, że rozmyślania uczą, ale cóż tak sobie żalisz serce? DZIENNIKARZ Och, w okropnej jestem poniewierce; po torturach mię duchowych włóczą, więżą mnie konwenansowe szpangi: oto droga utarta do rangi, a ja gardzę, ja gardzę, ja plwam na to wszystko, ze serca szczerego - i nie zdołam rozerwać obroży, a wstrętów coraz się mnoży i cokolwiek słyszę, to mnie draźni. Przyjaźń farsą, Litość: kłam, a słyszę, że gadają o przyjaźni. Miłość farsą - słyszę wkoło półszepty miłości. Kłamstwo Szczerość, a widzę tu gości i muzyki słyszę swoje, polskie, nasze, i po ścianach złożone pałasze, obrazeczki, sceny narodowe. To mnie draźni i męczy, i boli: Czy my mamy prawo do czego?!! Czy my mamy jakie prawo żyć...? My, motyle i świerszcze w niewoli, puchnąć poczniemy i tyć z trucizny, którą nas leczą. I tę naszą dolę kaleczą widzieć i trupem gnić... POETA Rozżaliłeś się, działa muzyka, to się koło widzeń zamyka i działa na nerwy. DZIENNIKARZ Na nerwy !? Na nerwy działa te, na te sieci, które mają duszę w uwięzi, że gdy tak mi grają bez przerwy, zdało mi się, że moja dusza ze mnie wyszła i koło mnie świeci. POETA Zdawało ci się - sam mówisz przez to, że o jedno złudzenie więcej. DZIENNIKARZ Poezjo! - tyś to jest spokojną sjestą; chcesz mnie uśpić, znieczulić, zniewolić, byle słówka nie wyrzec goręcej. Ach, nie ukrywaj - nie udawaj, ty sameś w ogniu - to maska ten pozorny spokój - to kłam. A! ta muzyka tak brzęczy, jak z ula dzwonienie pszczół - a my jak szerszenie: to mi się rzuca do garła ta duża wesołość narodowa, to mi się rozszerza głowa szumem, gwarnością, zawrotem i nawet mi jest wstrętny ból. POETA Daj rękę. DZIENNIKARZ Ech, daj mi pokój - wyjdę za próg - jak wieje od pól... Powietrza, powietrza!... POETA Daj dłoń... DZIENNIKARZ Daj mi spokój! Scena IX POETA, RYCERZ POETA Otwarła się toń! Upomina się o swoje Umarła. Szumem, gwarnością, zawrotem idzie ku nam z powrotem; jakaś Przemoc wrotom grobu się wydarła, oto, słyszę, woła: RYCERZ Daj dłoń!! POETA Puszczaj! RYCERZ Ty mój! POETA Puszczaj! RYCERZ Ty mój!! POETA Żelazem owita ręka, żelazem zakryta skroń. RYCERZ Zbieraj się, skrzydlaty ptaku, nędzarzu, na koń, na koń, przepadnie przekleństwo, męka! POETA Co mówisz, okropne widziadło, na koń? - gdzie - ? jak? Żelazna twoja dzwoni szczęka, żelazna więzi mnie ręka. RYCERZ Na koń, zbudź się, ty żak, ty lecieć masz jak ptak! Bioręć w pętle. POETA Na arkan mnie wiąże. RYCERZ Poznasz, ktom jest, gdy zaciążę - ty więzień mój, mnie służ; biorę przemocą. Ja Moc: za mną, przede mną ognia kurz; po drogach, po których lecę, drzewa się palą jak świece, ciskają się błyskawice, jak lecę, Duch: wytężaj, wytężaj słuch! POETA Puszczaj, przepadaj w Noc - o, ręce, ręce martwieją... RYCERZ Ty mój! POETA Precz. - RYCERZ Słysz grom... POETA Zatrząsnął się cały dom... RYCERZ A czy wiesz, czym ty masz być, o czym tobie marzyć, śnić-. POETA Sen, marzenie, mara, wid. RYCERZ Jutro dzień, przede dniem świt! Wiesz ty, czym ty mogłeś być- POETA Słowo, Widmo gończe! RYCERZ Zwiastun!! POETA Głos jak marzeń moich piastun; Rycerz, Widmo, urojenie przyoblekło szatę żywą. RYCERZ Krwi, krwi pragnę, krwawe żniwo! Wracam do dom w noc szczęśliwą, w noc ponurych wichrów łkań. Niosę dań, orężną dań. POETA Wracasz do dom ze snów, z dali... RYCERZ Z dali, hen z zaświatów, z Przeszedłem ogień, co pali, przeszedłem zapady lochów. Ścigam, gonię, moc roztrwonię. Niosę dań, orężną dań. POETA W noc ponurych wichrów łkań wstajesz z lochów, z prochów, skał... RYCERZ Na głos mój ty będziesz drżał: Grunwald, miecze, król Jagiełło! Hajno się po zbrojach cięło, a wichr wył i dął, i wiał; stosy trupów, stosy ciał, a krew rzeką płynie, rzeką! Tam to jest!! Olbrzymów dzieło; Witołd, Zawisza, Jagiełło, tam to jest!! - Z pobojowiska zbroica się w skibach przebłyska, żelezce, połamane groty, drzewce powbijane do ciał, z trupów zapora, z trupów wał, rycerski zgotowiony stos: Ofiarnica - tam leć - tam chodź, tam leć!!! brać z tej zbrojowni zbroje, kopije, miecz i szczyt i stać tam wśród krwi, aż na ogromny głos bladością się powlecze świt, a ciała wstaną, a zbroje wzejdą i pochwycą kopije, i przejdą!!! Spiesz, tam leżą stosy ciał; przeparłem trumniska wieko, czas, bym wstał, czas, bym wstał. POETA Łzy mnie pieką, łzy mnie pieką, czymże bym ja tam być miał. RYCERZ Niosę dań, orężny szał. POETA Dech twój zimny, dech grobowy... RYCERZ Patrzaj w twarz, patrz mi w twarz, ślubuj duszę, duszę dasz. POETA Za przyłbicą pustość, proch; w oczach twoich czarny loch, za przyłbicą Noc; zbroja głuchym jękiem brzękła. RYCERZ Miecz, miecz, siła nieulękła; patrzaj w twarz, patrzaj w twarz; ty mnie znasz. POETA Ktoś jest? RYCERZ Moc. POETA - - Przyłbicę wznieś! RYCERZ Rękę daj. POETA Duszę weź. RYCERZ Patrz!! POETA Śmierć - - - Noc! Scena X POETA, PAN MŁODY POETA Potęga, wieczysta Potęga, Moc nieprzeparta!! PAN MŁODY O czym mówisz - ? POETA Niedołęga byłem - a dzieła to mitręga próżna - mgła nic niewarta. Teraz naraz się koło mnie zapaliło i gorę - i piersi się palą; zdaje mi się, że słyszę gdzieś górą, jak skały sie padają i w otchłań z łoskotem się walą. PAN MŁODY Będziesz sonet pisać czy oktawę? POETA Nie - przewiduję inszą zabawę; poczułem na szyi arkan - Polska to jest wielka rzecz: podłość odrzucić precz, wypisać świętą sprawę na tarczy, jako ideę, godło i orle skrzydła przyprawić, husarskie skrzydlate szelki założyć, a już wstanie któryś wielki, już wstanie jakiś polski święty. PAN MŁODY Zajmujące. POETA Ty tematem zajęty. PAN MŁODY Myślałżeś ty co więcej niż poemat? POETA Może ja to myślę goręcej i w tej chwili to jeszcze się pali - jeszcze -- a jutro się zawali w gruz ten pożarny gmach. A! chciałbym wstąpić w to Piekło. Ach! PAN MŁODY Rozpalony. POETA Piekło żywe w tej chacie, w zaklętym dworze: Piekło gorze! PAN MŁODY A to coże?! Scena XI PAN MŁODY, HETMAN, CHÓR CHÓR Hej, panie, panie Branecki, nie żałuj grosika, nie żałuj, pocałuj się z nami, pocałuj, nie żałuj dukacika, nie żałuj, dajże go nam z tej kieski! HETMAN Ha, szatańce, sztab moskieski, znajcie pana, bierzcie złoto, nie stoję ja pan o złoto; piekielna mnie dziś gospoda: hulaj dusza, z wami zgoda. CHÓR Hulaj dusza, z nami w zgodzie, potańcujemy w gospodzie; pocałuj się z nami, pocałuj, nie żałujta, hetmanie, kieski, braliśta pieniążek moskieski, hej, hetmanie, hetmanie Branecki! HETMAN Bierzcie złoto, pali złoto. CHÓR Pali pieniążek moskieski? HETMAN Piekielna mnie dziś gospoda: diabły moją piją krew; szarpają mi pierś, plecyska, psy zjawiska, łby ogniska; szarpają, sięgają trzew! PAN MŁODY Wojewoda! Wojewoda! HETMAN Puszczajcie, litości! PAN MŁODY Jezu!! Scena XII PAN MŁODY, HETMAN HETMAN Ha, przepadli kędyś diabli, ktoś się doli ulitował; rana jeno straszna boli - - puste żale, mnie nie szkoda, bo ja pan, piekielny pan, drwię z serdecznych ran. Setkę lat przez puszczę gnam, przez bór gonię, gęsty las, przez ugory, łąki, błoń - upałami bije skroń, młotami serce wali, ogień wnętrzności pali - - - Każ muzyce dla mnie grać, mnie na Piekło stać. Ja pan, ćwierć kraju mam w ręku, a jak kto po cichuteńku powie "Jezus" - ja wolny na chwilę, powietrzem się zasilę: odetchnąłem piersią całą; bierz ty, ile złota zostało, patrz, oto niecki, diabli mi to kazali nieść; co noc tak świeżych nasypią, a sztabowi, czerńcy przeklęci, krzyczą za mną: panie Branecki, nie żałuj; - krew moją chlipią - - Masz! PAN MŁODY Hetmaniłeś ty, hetmanie, chocia byłeś łotr, i sam król był tobie kmotr; przewodziłeś, przewodziłeś, a my dzisiaj w psiej niewoli: nie hetmany, strzęp, łachmany, gruz; duszę ziębi mróz; ciebie ogień, ogień pali - przecz już nic nas nie ocali, ani król, ani ból, ani żale, ni płakanie, hej, hetmanie, hej hetmanie - - dzisiaj to mój dzień miłości... HETMAN Czepiłeś się chamskiej dziewki?! Polska to wszystko hołota, tylko im złota; trza było do bękartów Carycy iść smalić cholewki: byłać ta we mnie cnota. Asan mi tu Polski nie żałuj, jesteś szlachcic, to się z nami pocałuj, jesteś wolny! PAN MŁODY Bierz cię diabli. HETMAN Gębuj, widzęś nie przy szabli. Scena XIII PAN MŁODY, HETMAN, CHÓR HETMAN Ścigają psy, kąsają psy. CHÓR Przeklęty ty, przeklęty ty. HETMAN Sursum corda, serce żreją - serce mi wyjmują z trzew. CHÓR Zaprzedałeś kraj, ty lew; złotem pysk ci zaleją! Złoty pan, weselny pan, pójdźże w tan, pójdźże w tan! HETMAN Złoto pali, złoto war; sursum corda, wiwat Car! CHÓR Lejcie mu do pyska żar, sięgajcie mu dłońmi trzew. HETMAN Piją krew, żłopają krew, cielsko drą po kawale! CHÓR Złoty pan, weselny pan, pójdźże w tan, dalej w tan: na Weselu hula Śmierć, garniec pereł, złota ćwierć, zaprzedałeś Czortu kraj. HETMAN Żłopią krew Czarty Moskale, sursum corda, wiwat Car! CHÓR Huś ha, huś - haj go, haj! Pójdźże w tan, dalej w tan! Złoty pan! weselny pan! Scena XIV PAN MŁODY, DZIAD PAN MŁODY Tyle się przewlekło mar z okropnym śmiechem Piekła... DZIAD Cóż wam to? cóż wam to? Czy was panna młoda urzekła? PAN MŁODY Oj, tu Diabły, ze samego Piekła, włóczyły przede mną człowieka, ach, powietrza, tchu... DZIAD Cóż pon ucieka? Scena XV DZIAD, UPIÓR DZIAD (za Panem Młodym) Miałem rzec, cosi miałem rzec: Szczęść Boże przy weselu. UPIÓR Przyjacielu, przyjacielu... DZIAD Kto! ty we krwi! precz, piekielny! UPIÓR Ja weselny, ja weselny, dajcie, bracie, kubeł wody: ręce myć, gębe myć, chce mi się tu na Weselu żyć, hulać, pić. DZIAD Precz, przeklęty, precz, przeklęty. UPIÓR Dajcie, bracie, kubeł wody: gębe myć, ręce myć... DZIAD Krew na sukniach, krew na włosach... UPIÓR Nie pyskuj, nie powtarzaj. - - Już, już wiedzą o tym w niebiosach. (nuci) "A stało się to w Zapusty". DZIAD Precz, przeklęty, precz, przeklęty. UPIÓR Jeno ty nie przeklinaj usty, boś brat - drżyj! ja Szela!! Przyszedłem tu do Wesela, bo byłem ich ojcom kat, a dzisiaj ja jestem swat!! Umyje się, wystroje się. Dajcie, bracie, kubeł wody: ręce myć, gębe myć, suknie prać - nie będzie znać; chce mi się tu na Weselu żyć, hulać, pić - ? jeno ta plama na czole... DZIAD Cholera! UPIÓR Zaraza, grób. DZIAD Precz, precz, ty trup! UPIÓR Widzisz, w orderach chodzę. DZIAD O! plamy na podłodze od nóg. UPIÓR To krew, obmyję próg, dajcie ino, bracie, wody, kubeł wody - gębe myć, suknie prać - nie bedzie znać. DZIAD Przeklęty! Maryjo, strać! UPIÓR Gadu, gadu, stary dziadu, trza się do roboty brać; kubeł wody, gębe myć, nie bede próżno stać, na Wesele, na Wesele, podź tańcować, bośma brać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Scena XVI KASPER, KASIA, JASIEK JASIEK Kasiu - KASPER Kasiu - KASIA Cóz ta, Jasiu? JASIEK Bo to widzis, Kasiu, że to - tak mnie ciągnie bez pół. KASPER Pódź, Kasicko, ku mnie, cosi mom ci sepnonć. KASIA Co, że co - ? KASPER Radź, co z nami - ? KASIA Kiej na ogrodzie rosi. KASPER Kiejbyśmy byli sami!... JASIEK Kasper - idze pod stodołę. KASIA Po co? - Idze ty. KASPER Wis, bracie, idź ty pirwy - namość słome. KASIA Przyjdziewa. JASIEK Cóz sie trzymacie, lgnies do niego- ? KASPER To sie zeń. JASIEK Do zeniacki pirsy leń, a wpół chyci, zwyobraco. KASPER Jest ta Kasie chycić za co. JASIEK Juz bym do wos nic nie cuł - ino ciągnie mnie bez pół. KASIA Przynieś wódki. KASPER Naści grosz. JASIEK Zaros, juści racje mos, lece! Scena XVII KASPER, KASIA KASIA Powiedziałam tak na hece. KASPER Kasiu, dyć to k'sobie miło byśwa poszli spolnie ka. KASIA Na ogrodzie sie zrosiło - jak kces gęby, na - KASPER Ino by najmilej było k'sobie, Kasiu, byle ka. KASIA Juści, miło, Kaspruś - co? k'sobie ? KASPER Ano - KASIA Juści... KASPER Zaś. KASIA Spełzła mi się wstązka kaś - KASPER Wstązka od gorseta? KASIA Nie ta, przewiązka spodnicki. KASPER Kabyśwa pośli, Kasicko, mojeś ty palące policko. (nuci) "Ino mi się nie broń dziś, jutro mozes sobie iść". Scena XVIII KASPER, KASIA, NOS NOS (z flaszką i kieliszkiem) W twoje ręce. KASPER Podziękować. NOS A dej Kasię pocałować. KASPER W twoje ręce! KASIA Podziękować! NOS A teraz pocałuj z woli. KASIA Ej ta, cóz to ? ? NOS Nie zaboli ? Kasiu, dziwcze, co za dąs, i on, i ja gołowąs; chcesz go, to ci go nie bronię; niedobrze ci w tej koronie. KASIA Pódzies pon, patrzcie go, ledwo przysed, juz by kcioł. NOS Adie, druhna, jak nie, to nie. KASPER Cało flaszke bestia schloł. Scena XIX PANNA MŁODA, PAN MŁODY PANNA MŁODA Och, mójeśty, juz nie mogç tańcować, a tańce, nie chciałabym żałować jutro, że dzisiaj nie dosyć, jak dzisiaj, że nie dość wczora, ażem osłabła, aż prawie chora, ino, że mi nie trza doktora, ino tańca - PAN MŁODY Jak paciorki różańca, taniec jeden, jak drugi jednaki, a łańcuch taneczny długi, do rana, a od rana do nocy PANNA MŁODA Pokiel starcy piecywa i kołocy, hulać, hulać w kółecko, tańcować... PAN MŁODY A pocałuj, bo będziesz żałować. PANNA MŁODA Tak ci mnie to granie tkliwi - PAN MŁODY Poczekaj, będziemy szczęśliwi - PANNA MŁODA Mój ty Boże - ! PAN MŁODY W jakim dworze; postawimy se dwór modrzewiowy, brzózek przed oknami posadzę. PANNA MŁODA Brzoza straśnie sybko pusco, het ściany we trzy roki ocieni. PAN MŁODY Będziemy se siedzieć w zieleni, będziemy se siedzieć w maju, we kwitnącym sadzie. PANNA MŁODA W paradzie. PAN MŁODY (nuci) "A jak będzie słońce i pogoda, słońce i pogoda..." PANNA MŁODA (nuci) "Pójdziemy se razem do ogroda - bedziemy se fijołecki smykać..." Scena XX DZIENNIKARZ, ZOSIA ZOSIA Ach! DZIENNIKARZ Aa ! - ZOSIA Bardzo ciemno. DZIENNIKARZ Nie widno. ZOSIA Zmęczonam, wciąż w kółko, w kółko... DZIENNIKARZ I cóż? chłopy pani nie brzydną? ZOSIA Nie wiem - nie; - patrzę na ludzi jak na przeróżnych ludzi. DZIENNIKARZ A tak się serduszko budzi. ZOSIA Patrzę i usypiam serce; to ładne - to bardzo górne, ale z tego co? - ja czuję, muru głową nie przewiercę, a jak widzę w lichej poniewierce rzeczy górne i piękne, i czułe, to mnie boli. DZIENNIKARZ A ten ból przechodzi. ZOSIA A pan ma swoją bibułę, żeby ból każdy przeszedł. DZIENNIKARZ Epidemia. ZOSIA Pan nie wierzy, co nie przewidziane? A wie pan, ojczyzna to chemia; serce, jak się czego uczepi, to dynamit. DZIENNIKARZ Coraz lepiéj, jeszcze jeden taniec w kółko, a edukacja skończona. ZOSIA Nie byłabym ja chłopu żona; nikt mnie w śluby nie poprosi - ale myślę, panie redaktorze, że tam w tej wiejskiej komorze, w półblasku kuchennej lampy, że tam mój taniec coś znaczy. DZiENNIKARZ Gdy sama to pani uznać raczy... - ZOSIA Pan skąd się tu bierze? DZIENNIKARZ Ja się patrzę, lubię i nie wierzę, za to wierzę w panią. ZOSIA Za co? DZIENNIKARZ Za tę minkę, oczy, gest. ZOSIA Podobam się? DZIENNIKARZ W tym coś jest. Scena XXI POETA, RACHEL POETA To pani, o, proszę wejść. RACHEL Idę za panem jak cień; pan się może śmiać, ale mnie się wymarzyło, że się tu zaczyna coś dziać - ? POETA Może - a w tej chwili na dworze pani mi się z dala pokazała, jak płomieniste widziadło. RACHEL Byłam w ten szal owita cała i w świetle ode drzwi, ot tak. POETA Noc nasze przeinacza widzenia. RACHEL Ja prawie że jestem w trwodze - a wie pan, że się zwróciłam w drodze; bo mi w poprzek ścieżki przeszła jakaś osoba... POETA To są ludowe baśnie. RACHEL Chodzą hałaśnie w huczącym wichrze; pan widzi, jaki się huragan zrywa, jak świszczy i drzewa szamoce - POETA Zatrząsł szybami; - patrz pani, czego nie dostrzegam w ogrodzie... RACHEL Tak bardzo ciemno... POETA Ktoś wyrwał krzew różany. RACHEL Czy ten, co był w słomę odziany? POETA No ten chochoł. RACHEL Ktoś połamał? - a myśmy, cośmy to chcieli z nim - ? POETA Myśmy lecieli na lep poezji - i teraz dwór się od poezji trzęsie; odbywa się wielkie darcie piór wszelijakiego drobiu: grunwaldzkie duchowe starcie, lecą pióra orle, pawie, gęsie, wnet ujrzymy husarię i króla; zatrzęsło się tu ze wszech jak do ula. RACHEL W powietrzu atmosferyczna zmiana: chata stała się rozkochana w polskości - właściwa skala: żar, co się duchem udziela, co się na powietrzu spala jak garść lnu. POETA Dawno nie miałem snu, jak ten wieczór, jak ta noc. RACHEL Przedziwna, przedziwna Moc, te potęgi walczące, ten wiatr, jakieś prastare siły. POETA Hen z Tatr przylatują ku mnie przypomnienia! Skrzydeł! - nad ten las z kamienia ulecieć - w górę - RACHEL Na szczyty! POETA Walküra! RACHEL Dzisiejsze sny, po tej nocy nieprzespanej, będą cudne - bo oczy patrzące stały się figurami ludne, które się niełatwo zatrzeć dadzą. POETA Chodźmy patrzeć ! Scena XXII GOSPODARZ, KUBA KUBA Jakiś pon, jakiś pon zsiadają z siwka w podwórzu; koń ogromniec... GOSPODARZ Weźcie konia razem ze Staszkiem ku szopie; podrzućcie co żryć. KUBA A pon musi wielgi być: ubiory na nim czerwone, siwa broda a lira u siodła, jak te dziady z Kalwaryje, co nosą lire u pasa. Niech pon wyjdą w sień. GOSPODARZ Bania się z gośćmi rozbiła w ten weselny dzień; kogóż ta ciekawość przywiodła? Latarkę zaświć! - KUBA Jak zyje, jeszczem takiego Polaka nie ujzoł - GOSPODARZ Bo żyjesz mało; jeszcze duża takich Polaków ostało, co są piękni. KUBA A kaz się to wszyćko kryje? - O, zaroz będzie latarka, ino się przypiece siarka. Scena XXIII GOSPODARZ, GOSPODYNI, KUBA GOSPODARZ Słyszysz, ponoś ktoś w gościne, jakiś jakby wielki gość... GOSPODYNI Tu drzwi zawrzes - tam se gwarzcie, jo już mom tych tańców dość; a cóż ty mos za tęgom mine, coś ty jakisik niepewny - ? GOSPODARZ Ino, matuś, zaś nie swarzcie - ja tak dziś przy Weselu rzewny; jakiś gość nie lada jaki... GOSPODYNI Tu drzwi zawrzes, tam se gwarzcie. GOSPODARZ Kto to taki, kto to taki - - ? Scena XXIV GOSPODARZ, WERNYHORA WERNYHORA Sława, panie Włodzimierzu, zjechałem tu gość. GOSPODARZ Spocznij, Wasza Mość; żona stroi się w alkierzu... WERNYHORA Ostań, panie Włodzimierzu. GOSPODARZ Żona stroi się w alkierzu; niespodziany gość, właśnie była przy pacierzu, bo się dziecka kładło spać. WERNYHORA Niechajże żona w alkierzu... GOSPODARZ Bo się dziecka kładło spać; a ci nie przestają grać: jak wesele, to wesele, to nie będą w miejscu stać; ot, tu żona jest w alkierzu. WERNYHORA Niechajże żony w alkierzu, niechże tańcuje Wesele. Siądźże, panie Włodzimierzu, mam Asaństwu nowin wiele: Pomówimy o Przymierzu. GOSPODARZ Ano proszę, bardzo proszę. WERNYHORA Siadaj. GOSPODARZ Siadam - zacny gość - bardzo proszę, bardzo proszę; ceremonii dość. WERNYHORA Ja z daleka - hen od kresów, konia zgnałem. GOSPODARZ Podły czas. A do wszystkich spadłych biesów, toście tu są pierwszy raz; któż was zwabił w taki czas? A do wszystkich spadłych biesów, żeście tak niespodziewanie w noc i na to weselisko zechcieli tu, Ichmość Panie? WERNYHORA Z daleka, a miałem blisko i wybrałem Weselisko, boście som tu jakoś wraz, i wybrałem Ichmość Mości dom, gdzie ludzie sercem prości. GOSPODARZ Wasza Mość mieliście blisko serceście zobligowali - myśmy sobie prości - mali. WERNYHORA Z daleka, a miałem blisko; ledwom wymienił nazwisko, a zaraz mi pokazali tacy chłopcy, rześcy, mali. GOSPODARZ Co to u nich serce z miską; przybieżali, powiadali, Czego nie zjęzykowali: że pan stary, że Dziad stary, że Dziad z lirą, brodą siwą... WERNYHORA Ot, dziadzisko z siwą brodą. Dawnoż było w duszy młodo; żeście sobie prości, mali, toście wielkich krzywd nie Chudobę macie szczęśliwą. GOSPODARZ A ot, takie złote żniwo, złote pola - pokoszone - Wszystko błoto - zadyszczone; - sady ciche - kwitną, rodzą, jedne z drugich same wschodzą: złote żniwo, serce z miską; nie trzeba szukać daleko, kiedy było jakoś blisko. Pokażę waćpanu żonę. WERNYHORA Złote żniwo, serce złote: jeszcze u was w duszy młodo, żeście sobie prości, mali, toście wielkich krzywd nie znali. - Może żona ma robotę - ? GOSPODARZ Żona stroi się w alkierzu, chce się wydać urodziwa, że to gość niespodziewany, każe zaraz podać piwa. WERNYHORA Zostaw, panie Włodzimierzu, że to chwila osobliwa... GOSPODARZ Lepiej gwarzy się przy szklenie, że to z drogi, tyle błoto; lepiej gada się przy wenie. WERNYHORA Kiej się nie rozchodzi o to; że to chwila osobliwa, możemy na osobności porozmawiać. GOSPODARZ Słucham Mości; a to chwila osobliwa. Wolnoć spytać o nazwisko... - ? WERNYHORA Nie poznałeś - ? GOSPODARZ Ktoś mi znany, ktoś serdeczny, ktoś kochany, ktoś, co groźny - dawny, stary, jak wiek cały... WERNYHORA Dawnej wiary. GOSPODARZ Ktoś mi znany, niespodziany... WERNYHORA Przypominasz krwawe łuny i jęk dzwonów, i pioruny, i rzeź krwawą, krwawe rzeki - - ? GOSPODARZ A sen, sen jakiś daleki, jeszcze w uszach mam te dzwony - mieszają weselne grajki: jakieś stare dumy, bajki. WERNYHORA Jeszcze w uszach mam te dzwony ponad ich weselne grajki: jęk posępny, jęk męczony, tyle krwi rzezanych ciał; ja tam był, przy trupach stał; jeszcze w uszach mam te dzwony. Patrzyłem się na lud święty, jako upadał przeklęty, przekleństwami potępiony: kiedy ojce klną na synów, kiedy syny przeklną ojce, takie jęczące ogrojce, łez krwawiących, łez serdecznych słyszałem w tych głosach wiecznych: w głosach dzwonów jęk szalony - jeszcze w uszach mam te dzwony. GOSPODARZ Dawne czasy - dawne wieki, a sen, sen jakiś daleki, jęki przygłuszają grajki; jakieś stare dumy, bajki. WERNYHORA Ja stałem w pożarnej łunie na siwym, na siwym rumaku, czekając Bożego znaku. Za mną piorun po piorunie bije z chmur, przez niebo łyska. GOSPODARZ Rzecz daleka - taka bliska, ktoś mi znany, niespodziany; ktoś, o którym jeszcze wczora tylko we śnie, tylko w marze: Pan-Dziad z lirą... WERNYHORA Wernyhora. GOSPODARZ Pan-Dziad z lirą - Wernyhora! Wy mnie znany - spodziewany, Wy, o którym jeszcze wczora tylko we śnié, tylko w marze: jak owi dawni mocarze, Wy na koniu, siwym koniu, poprzed dom mój, z wieścią. WERNYHORA Słowem! GOSPODARZ Wy ze Słowem - Wy ze Słowem! WERNYHORA Ja z Rozkazem. GOSPODARZ Rozkaz-Słowo! - - Dawno serce już gotowo tem wezwaniem piorunowem. WERNYHORA Słowo-Rozkaz, Rozkaz-Słowo; dla serca serce gotowo. Słuchaj, panie Włodzimierzu: oto chwila osobliwa, pomówimy o Przymierzu. GOSPODARZ To jak ze snu prawda żywa, chwila dziwnie osobliwa. Jakiż rozkaz? WERNYHORA Trzy zlecenia. GOSPODARZ Chwila dziwnie osobliwa: żem niejako jest wezwany. WERNYHORA Roześlesz wici przed świtem, powołasz gromadzkie stany. GOSPODARZ To jak ze snu prawda żywa; prawie że są wszyscy społem u mnie przez to weselisko. WERNYHORA Ma być jawne, co jest krytem; co dalekie było - blisko. Dziś u Waści weselisko; prawie że są wszyscy społem; roześlesz wici przed świtem; niech jadą we cztery strony. GOSPODARZ Porozsełam konno gońce, roześlę wici przed świtem; zaraz się poradzę żony - ona swoim chłopskim sprytem... WERNYHORA Niech jadą we cztery strony! Bądź gotów, nim wstanie słońce. Skoro porozsełasz gońce, zgromadzisz lud przed kościołem, jak są zdrowi, prości, mali; ażeby godność poznali, Bogiem powitasz ich kołem, a wtedy przykaż im ciszą, niech żaden brzeszczot nie szczęknie, a skoro rzesza uklęknie, niech wszyscy natężą słuch: czy tętentu nie posłyszą od Krakowskiego gościńca - ? GOSPODARZ Wytężam, wytężam słuch. WERNYHORA Ja wiem, żeś jest Asan zuch - - Od Krakowskiego gościńca czy tętentu nie posłyszą, czy już jadę z Archaniołem - ? GOSPODARZ Wytężam, wytężam słuch - choćby i największy zuch, jak to, co to, rozpoczęcie - - ? WERNYHORA Słuchać ślepo, wierzyć święcie; ja wiem, żeś jest Asan zuch. GOSPODARZ Ja mam stanąć przed kościołem? to jak we śnie prawda żywa. Któż mnie darzy tym zaszczytem; któż śle ku mnie dawne gońce: chwila dziwno osobliwa. WERNYHORA Bądź gotów, nim wstanie Słońce. GOSPODARZ Wstaną kosy w słońca świcie; będę gotów! WERNYHORA Przysiąż Słowo. GOSPODARZ Rzekłem. WERNYHORA Przysiąż. GOSPODARZ Rośnie życie. Czyli marą Wy widmową, czyliś Waść jest upiór grobów, czy ty próchno, czy ty czarem, żeś ze słowem przyszedł starem, żeś na mnie użył sposobów i co we mnie tajemnicą, ty mówisz, jak rzecz prawdziwą; jako żywo, jako żywo - ! WERNYHORA Mówię Słowo - rzecz prawdziwą; chwila, chwila osobliwa: wybrałem dziś weselisko, twój dworek, dróżkę, zagrodę. - Słyszysz, jaki wicher wyje! Słyszysz, wielki deszcz się pluszcze! Słyszysz, chrzęszczą wielkie drzewa i jako trzaskają kuszcze: to tam moja drużba śpiewa, tysiąc koni grudy bije ze złotymi podkowami! GOSPODARZ Jezus, zmiłuj się nad nami - - ! WERNYHORA Leć kto pierwszy do Warszawy z chorągwią i hufcem sprawy, z ryngrafem Bogarodzicy; kto zwoła sejmowe stany, kto na sejmie się pojawi Sam w stolicy - ten nas zbawi! GOSPODARZ Jako żywo, jako żywo; Waść mi takie dziwa prawi, i to jako rzecz prawdziwą. WERNYHORA Wszystko święte, wszystko żywo; z daleka, a miałem blisko; wybrałem twój dom, zagrodę i wybrałem Weselisko: Waszmość rękę miej szczęśliwą: Daję Waści złoty róg. GOSPODARZ Złoty róg. WERNYHORA Możesz nim powołać chór. GOSPODARZ Bratni zbór. WERNYHORA Na jego rycerny głos spotężni się Duch, podejmie Los. Daję w twoje ręce róg. GOSPODARZ Dziękuj Bóg. WERNYHORA Waść masz porozsełać wici, lud zgromadzić przed kaplicą. GOSPODARZ Jutro ? - skoro się zgromadzą? mają radzić ? - co uradzą? WERNYHORA Jutro: wielką tajemnicą, jutro skoro się zgromadzą, niech nie radzą, nic nie radzą, jednoś niechaj w ciszy staną. Jutro wielką tajemnicą. A ty wstawszy bardzo rano, skoro zejdzie pierwsze słońce, ku drogom natężaj słuch. GOSPODARZ Jutro?! WERNYHORA Jutro!!! GOSPODARZ Wszelki duch!!! Scena XXV GOSPODARZ, GOSPODYNI GOSPODARZ Żono, słuchaj no, żonisia, podź no, Hanuś! GOSPODYNI Cóz takiego?! GOSPODARZ Osobliwy ten dzień dzisia, tyle naraz wiem nowego. GOSPODYNI A złego co, cy dobrego? GOSPODARZ A wiesz, mama, tyle tego, że mi w głowie huczy, szumi; kto zrozumi, kto zrozumi? GOSPODYNI Cóz takiego, cóz takiego? możeś chory, któż ten stary? GOSPODARZ Kto ten stary: - Wernyhora; jeno nie mów to nikomu, to ci mówię po kryjomu, i on był tu w tajemnicy. GOSPODYNI Ka już posed - - ? GOSPODARZ Precz odjechał, bardzo ważne mówił rzeczy: trza się zbierać. GOSPODYNI A co tobie? GOSPODARZ Trza się zbierać, pasy, torby, moja flinta, pistolety i te szable wezmę obie - - ! GOSPODYNI O Jezusie, jakieś borby po nocy, gdziez to, cóż znowu - - ? GOSPODARZ Mam być gotów. GOSPODYNI Gwałtu, rety ! Ledwo stoisz, jesteś chory. GOSPODARZ Zaraz konno jechać muszę. GOSPODYNI Jeszcze spadniesz ka do rowu... GOSPODARZ Poprzysiągłem się na duszę; konno muszę - - ! GOSPODYNI Cary, zmory; jakaś siła?! GOSPODARZ Od tej pory żyć zaczniemy - coś wielkiego! GOSPODYNI Chowaj Boże czego złego. GOSPODARZ Z daleka jechał, miał blisko; goniec, zwiastun, Wernyhora! Tam! już jakaś wielka Zgoda. Z daleka jechał, miał blisko - koniec i początek Sprawy. Kazał. - Słowo. Słuchać muszę, zaprzysiągłem się na duszę. Jego siła mnie urzekła: Duch narodu! GOSPODYNI Widmo z Piekła! gwałtu, rety, jesteś chory, cosi, gdziesi, kajsi, ktosi - ? piłeś duza. GOSPODARZ Duch ponosi! Scena XXVI GOSPODARZ, JASIEK GOSPODARZ Jasiek!! JASIEK Pon co!? GOSPODARZ Sam tu! JASIEK Juści! GOSPODARZ Siodłać koniá, dosiądź szkapy, pojedziesz zwoływać chłopy! JASIEK Jechać, teraz, trzeba - - ? GOSPODARZ Musi! JASIEK Zagubię się w tej celuści, wszędy straszne błotne chlapy. GOSPODARZ Aleś Jasiek, co przeleci! JASIEK Konia se odwiąze z szopy! GOSPODARZ Musi! Ważne rzeczy. JASIEK Nasza? GOSPODARZ Przeleć, przeleć w cztery strony; pukaj w okna, zakrzycz "musi"; niech tu staną przede świtem, niech tu staną przed kaplicą chłopy z ostrzem rozmaitem. JASIEK Chłopy z kosą - dobra nasza! GOSPODARZ Dobędzie się i pałasza: JASIEK Ze pon wojak - dobra nasza! GOSPODARZ Dobra nasza! JASIEK Lece duchem! GOSPODARZ Tajemnica! JASIEK Chłopy z kosą! Same wichry mnie poniosą! GOSPODARZ Niech przed świtem staną. JASIEK Musi!! GOSPODARZ A nie słuchaj, choć czart kusi, jeno prosto. JASIEK Swego nosa. GOSPODARZ Nim na wrzosy padnie rosa, zanim ptaki zaświergocą... JASIEK Lecę duchem. GOSPODARZ A leć z mocą! JASIEK Hej! GOSPODARZ (wręcza Jaśkowi złoty róg, który otrzymał był od Wernyhory) Masz w łapę, to jest dar. JASIEK Szczyre złoto, cóż to ? GOSPODARZ Czar! Owiń se o szyję sznur i dzierż mocno cięgiem róg. Bacuj u rozstajnych dróg, by cię jaki czart nie zmóg. Nie chylaj się nigdzie po nic, ino leć. JASIEK Do samych granic! GOSPODARZ Wróć, nim trzeci pieje kur; wrócisz, to se staniesz tu; wtedy zadmij tęgo w róg, to się taki wzmoże Duch, jaki nie był od lat stu - bo wszyscy wytężą słuch. Ino nie zgub, bo róg złoty, bo go zseła Jasny Bóg. JASIEK Wolę goreć w Piekle poty. GOSPODARZ Bez tego złotego dźwięku Wniwecz pójdzie cały ruch. JASIEK Opasę sie. GOSPODARZ Nie szarp w ręku! JASIEK Hajże - ! GOSPODARZ Leć, krakowski zuch! JASIEK (który był wybiegł, wraca, chylając się za czapką, porzuconą na podłodze) Moja copka z pawim piórem. GOSPODARZ Stawaj tu przed trzecim kurem. Scena XXVII GOSPODARZ, STASZEK STASZEK Cy pon słyszą, co sie dzioło: teraz sie tak wicher wzdon, jak odjechał stary pon. GOSPODARZ Toś ty przywodził starego, tego pana w delii, w pąsach? STASZEK Kiela tego, tela tego, złote iskry miał na wąsach, a ta delijo pąsowa, to jak ogień, jak płomieniec, a koń diabeł, czart, odmieniec. GOSPODARZ Koń siwy, czaprakiem kryty, czaprak tkany, rozmaity. STASZEK U siodła pistolców dwoje. GOSPODARZ I lira przez siodło zwisła. STASZEK Wszystko jakbyście widzieli... GOSPODARZ Gdziesi, kiedyś coś widziałem... STASZEK Przy samiuśkim koniu stałem; szkapa jak ogonem świsła - skąd ta u niej tako siła - to pysk Kubie osmaliła. GOSPODARZ Kuba strzymał ? STASZEK A, psiawiara, nijak strzymać się nie dała, ino het ogonem prała, żeśmy oba sie chycili uzdek - aż i dosiadł Stary. GOSPODARZ Siadł, pojechał - STASZEK A cy cary, koń - jak ony nań sie zwalił, jakby wągle w nim rozpalił: ogniem piernół, ogniem łysnął, jak się naroz bez płot cisnął, mnie i Kubie pysk osmalił. GOSPODARZ A wszelki duch Pana Boga: na zegarze po północku. STASZEK Została zguba u proga... GOSPODARZ Zguba!? STASZEK (podaje Gospodarzowi złotą podkowę) Na! GOSPODARZ Złota podkowa - ! STASZEK Błyskotała sie na błocku. GOSPODARZ Wymowniejsze niźli słowa: znak widoczny, oczywisty, że zawitał gość ognisty na stepowym siwym koniu, z lirą dzwoniącą u siodła: orły, kosy, szable, godła! Scena XXVIII GOSPODARZ, GOSPODYNI, STASZEK GOSPODARZ Patrzaj, Hanuś! GOSPODYNI Scęście w ręku! GOSPODARZ Szczęście, szczęście znalezione. GOSPODYNI Ka? GOSPODARZ Pod progiem na przysieniu; szczęście w ręku. GOSPODYNI Cała złota, a mistyrna tyz robota. Któż to zgubił ? - Schować trzeba. GOSPODARZ Zwołać ludzi - spadło z nieba; trza pokazać zgromadzeniu. Scena XXIX GOSPODARZ, GOSPODYNI GOSPODYNI Ni ma cego - Scęście w ręku; tego z ręki się nie zbywa, w tajemnicy się ukrywa, światom się nie przekazuje: Scęście swoje sie szanuje! GOSPODARZ Złota! GOSPODYNI Prawda. GOSPODARZ Rzuć do skrzyni! Prawdziwieś do ręki wzięła; szczęście swoje się szanuje, czyli Piekła dar, czy z Nieba - aleć jensze szczęście moje. GOSPODYNI Cóz ty godos, ja sie boje. GOSPODARZ A boś jeszcze nie pojęła: skończyć nędzę - zacząć dzieła. GOSPODYNI Jakie dzieła, co za dzieła ? cózem to ja nie pojęła ? GOSPODARZ Orły, kosy, szable, godła, pany, chłopy, chłopy, pany: cały świat zaczarowany, wszystko była maska podła: chłopy, pany, pany, chłopy, szable, godła, herby, kosy, aż na głowie wstają włosy, wszystko była podła maska farbiona - jak do obrazka: cały świat zaczarowany. GOSPODYNI A cóż tobie, cy gorącka ? GOSPODARZ Snuło się to jak gorączka, jak gorączka na wulkanie, jak szumienie na organie: takie figury w koronie, tacy pyszni szlachta w herbie, pałace, zamczyska, wille, tabunami gnane konie, sześciu paradników w tyle: hulaj dusza bez kontusza z animuszem, hulaj dusza!! ani zbili pan w koronie, że stoimy gdzieś na szczerbie, ani zbili szlachta w herbie, ani zbili chłop przy roli, czy tam kogo gdzie co boli: wół przy roli, świnia w ganku - hulajże, panie kochanku. GOSPODYNI Połóżże sie, boś pijany. GOSPODARZ Świat pijany, świat pijany, cały świat zaczarowany - - puść mnie, ja mam jechać, muszę, poprzysiągłem się na duszę. GOSPODYNI Gwałtu, rety!!! Scena XXX GOSPODARZ, GOSPODYNI, GOŚCIE Z MIASTA WSZYSCY Co się dzieje?? Co się stało? GOSPODYNI Ot, szaleje! GOSPODARZ Wy a wy - co wy jesteście: wy się wynudzicie w mieście, to się wam do wsi zachciało: tam wam mało, tu wam mało, a ot, co z nas pozostało: lalki, szopka, podłe maski, farbowany fałsz, obrazki; niegdyś, gdzieś tam, tęgie pyski i do szabli, i do miski; kiedyś, gdzieś tam, tęgie dusze, półwariackie animusze: kogoś zbawiać, kogoś siekać; dzisiaj nie ma na co czekać. Nastrój? macie ot nastroje: w pysk wam mówię litość moję (pluje). WESELE - STANISŁAW WYSPIAŃSKI - AKT III Scena I GOSPODARZ (Chodzi tam i sam; zatrzaskując zamyka to jedne, to drugie drzwi, które ktoś od zewnątrz otworzy; wreszcie znużony położył się na zestawionych krzesłach, drzemiący. Pokój jest ciemny). (Wszystko już odtąd mówione półgłosem). Scena II GOSPODARZ, POETA, NOS, PAN MŁODY, GOSPODYNI, PANNA MŁODA POETA Spił sie, no! GOSPODARZ Zwyczajna rzecz: powinien mieć polski łeb i do szabli, i do szklanki - a tymczasem usnął kiep. NOS Do szklanki i do kochanki - - chociaż nie - chociaż nie; - rzecz mi się inaczej widzi, coś mnie tak pod sercem rwie, może z tego będzie co; - Wino, wódka - to nie to, czynnik główny:... miecz. GOSPODARZ Miecz - miecz, czynnik główny miecz. POETA Dziwna rzecz - dziwna rzecz; połóżcie go spać. PAN MŁODY Szarpie sie. NOS Widzi mi się, jestem w lesie; uciekają drzewa precz... PAN MŁODY Czy cię nudzi- NOS Wszystko nudzi, wszystko mi się przykrzy już; koło serca mi się studzi, odleciał mnie Anioł stróż; ino mi się widzi las i te drzewa lecą precz: wszystko hula: has, has, has. PANA MŁODA To sie spił. POETA Ciekawa rzecz. GOSPODARZ Wszystko zawsze jest ciekawe, wszystko interesujące. PAN MŁODY Własny ton muzyka duszy; ton, przez który dusza krzyczy. POETA Ciszej - czegoś sobie życzy. NOS Kapkę wina, w gardle suszy. POETA Masz - NOS (do Poety) Znam, znam: evviva l'arte życie nasze nic niewarte: kult Bachusa i Astarte. Ha! trza znosić Fata, Los, konsekwentnie próżny trzos; o Wielkościach darmo śnić, trzeba żyć, trzeba żyć. - Bonaparte, ten miał nos. GOSPODARZ (ze swego miejsca) Gdzieżeś ty się tak uwinoł, ledwo drugi dzień wesela, jużeś powalony z nóg. NOS Chciałem, żebym w tłumie zginął, żeby się tak zniwelować, zanurzyć się po szczyt głowy, w ten świat zdrowy; indywidualność zdusić, do prostoty się przymusić, ale cóż, kiedy natura rozśpiewała moją duszę; mimo żem chciał się pogłębić, na plan pierwszy wstąpić muszę - czuję! psiakrew, serce czuję... POETA Nie żarty, choroba serca; po cóż pijesz- PAN MŁODY Niebezpieczno, ach, to już prawie szaleństwo. GOSPODARZ (mrucząc) ...A jednak i to... męczeństwo: żyć z tą pustką w duszy wieczną. NOS Piję, piję, bo ja muszę, bo jak piję, to mnie kłuje; wtedy w piersi serce czuję, strasznie wiele odgaduję: tak po polsku coś miarkuję - - szumi las, huczy las: has, has, has. Chopin gdyby jeszcze żył, toby pił - has, has, has, szumi las, huczy las. POETA Połóżże się na kanapie, jak się wyśpisz, pójdziesz w tan. NOS Tańcowałem z Morawianką, nikt jej nie chciał w taniec brać, przecie mnie na litość stać: ona chłopka, a ja pan, jak się prześpię, niech poczeka. GOSPODARZ (majacząc) Sen - sen: - niech poczeka tam;... długa droga i daleka, jedzie drogą wielki pan... POETA (do brata) Coś się marzy - - - GOSPODARZ I ja śpiący: GOSPODYNI (do męża) Podź na łóżko, zgotowione. GOSPODARZ Nie - zostanę tu w fotelu. (ku Nosowi) He, dobranoc, przyjacielu, tych prawdziwych już niewielu. NOS (układa się na sofie; do Pana Młodego) Całowałem Morawiankę, a trzymałem flaszkę w łapie; flaszka mi się przechyliła i czuję, że wino kapie; szkoda wina; - w tym przyczyna, że trzymałem flaszkę w łapie; chciałem wyjąć korek, a tu korek coraz na spód idzie; myślę sobie, daj go katu, wyciągnę korek na włos, na włos długi Morawianki, a ona poszła po szklanki; no, ale się jakoś stało, że wypiłem flaszkę całą i... musiałem wypić włos! i to mnie tak rozmarzyło, żem się kochać począł naraz - chcę całować drugi raz i tutaj nowy ambaras, bom runął jak, jak - jak głaz. PAN MŁODY Pamiętaj na drugi raz: wprzód całować, potem pić. POETA Wprzódy zmarnieć, potem żyć. GOSPODYNI A podźcie juz, niechze śpiom. NOS Tom te rom tom, tom, tom, tom... PANA MŁODA Ostawcie ich, podźcie już. POETA Ciekawy stan takich dusz. PAN MŁODY My jeno znamy połowę o sobie - któż resztę wie - - ? POETA Gdzie to człowiek chadza w śnie: straszno tam, tutaj źle; prawie co dzień myślę o tem: jak to długo może trwać -? NOS Na ten temat myślę co dzień; jak się wyśpię, powiem mowę - chce mi się okrutnie spać, najlepiej na ten temat śpie. PAN MŁODY Całe ciało zlane potem. POETA Trza mu suknie insze wdziać: NOS Wieczność - czy tak rozumiecie -? Nieskończoność - hej, gdzieś, hej - ty mi, panno, wina lej; spłyniem, inni po nas przyjdą. GOSPODARZ Czy oni już raz stąd wyjdą! Nie tłuczcie się - ruszaj tam, chcę mieć spokój, chcę być sam. NOS Spłyniem, inni po nas przyjdą; uciekajcie, kysz, a kysz - aprés nous le déluge. (Nos zasypia na sofie, Gospodarz na fotelu i krzesłach i tak już śpiący obaj pozostają). Scena III CZEPIEC, MUZYKANT (we drzwiach weselnych) CZEPIEC Durny gajdusie, piniądze tobyś chcioł brać-! MUZYKANT Nie gawędźcie, gospodorzu, połóżcie się spać; niech se potańcują inni. CZEPIEC Psiekwie - mieście grać powinni; to mnie kazujecie lezeć, jagem wom zesypoł piniądze. - Patrzyć! - jak wom pyski spiere. Bedziecie czy nie bedziecie grać -? MUZYKANT Nie gawędźcie, gospodorzu, połóżcie się spać; niech se potańcują inni. CZEPIEC Psiekwie - mieście grać powinni. MUZYKANT Szóstke-ście dali, juześmy wom przegrali; niech se potańcują inni. CZEPIEC Psiekwie - mieście grać powinni. Scena IV CZEPIEC, CZEPCOWA. CZEPCOWA Dejze pokój - cóz ci ta o głupie granie; zastępujesz ta komu. CZEPIEC Następ - jo im sprawie lanie. CZEPCOWA Pojdze do dom, boś ochlany. CZEPIEC Caf się, babo - jo pijany? Szuruj do domu! Skrzypkowie, jo mom rękę silno, moze wicie - po dobroci. CZEPCOWA O cóz to ci, o cóz to ci- CZEPIEC Następ, ja im sprawie lonie. CZEPCOWA Dejze pokój. CZEPIEC Psie gazdonie, pokil mówie po dobroci. Scena V CZEPCOWA, GOSPODYNI. CZEPCOWA Was ta śpi. GOSPODYNI Mój ta śpi. CZEPCOWA Telo z tym Weselem zachodu. GOSPODYNI Niech sie ta pocieszom z młodu. CZEPCOWA Juści, ino tylecka człowieka, co się nawesołuje z młodu; późni ino cięgiem narzeka: tego szkoda, tego szkoda... GOSPODYNI Tak ta, jak ta, jak sie co da. CZEPCOWA Ale piknie się odbywo. Ino to miastowe państwo patrzy sie, patrzy, a poziwo; widać to niewyspane cy jakie; poziwo, a nie odydzie; widać im się szyćko udało; - a naprzyjezdzało niemało. GOSPODYNI Tylo ozrywki w cały bidzie. Scena VI RACHEL, POETA. RACHEL Ach, panie, jak to piękna dla pana chwila - ja panu oddana; a że to tak przemija i ani się pan coraz zbliża, ani ja, bo ja wciąż nieśmiała. POETA Pani by tam stała i stała na tym wichrze... RACHEL A, ten pęd; a potem te głosy coraz cichsze, coraz dalsze - i ta muzyka bliska; i te wszystkie na sadzie zjawiska, którem ja widziała - a że to tak przemija; że my się rozejdziemy, że się wzajem zapomniemy, to jest, pan mnie zapomni, i jak się Rachel oprzytomni, to będzie marzyć i może będzie smutna. POETA To będzie pani kontenta, że myśl tak upornie zajęta. smutkiem - a Smutek to Piękno. RACHEL A jak struny się jakie rozpękną i zacznie grać ten żal. POETA Wtedy pani weźmie szal i przystanie jak Polymnia w ogrodzie, i pomyśli - - jaki krój jest w modzie, jak się ubrać, mając pójść na bal lub do koncertowych sal, a tam - to się spotkamy. RACHEL No a cóż ten serdeczny żal i ta na moim czole chmura -? POETA A od czegóż jest literatura? - - to wejdzie w sztukę; w jakiejkolwiek formie, ale wejdzie: czy jako sonet, czy liryka, czy feleton powieści. RACHEL A moja muzyka serca - prawie miłość do pana najszczersza - - ? POETA Ta będzie najszczerzej oddana, co do wiersza. Scena VII HANECZKA, PAN MŁODY. HANECZKA Dziękuję ci, panie bratku, tak mi dobrze było tańcować. PAN MŁODY Dobrze, kwiatku- HANECZKA Jakem się zaczęła kręcić tak w kółeczko, tak w kółeczko, takem i chciała pocałować drużbę. PAN MŁODY Dziecko-! HANECZKA No a wy, to sie całujecie nie jak dzieci. PAN MŁODY My jako poeci, to nam, to niby uchodzi, to się inaczej rozumie. HANECZKA A ja to w sobie zatłumię- Niechże przecie sie wyszumię w czułości dla tych Krakusów. PAN MŁODY Wszystko dobrze, prócz całusów. HANECZKA Całus nie jest żadną stratą. PAN MŁODY Drużbowie za głupi na to. HANECZKA To tak mówisz na ostatku! PAN MŁODY Nie trza, kwiatku! Scena VIII POETA, MARYNA. POETA Coraz piękniej - pani sama. MARYNA Pięknieję w tej samotności; pan już, widzę, przypiął skrzydła, pan już upoetyzował chwilę i dom cały, wesele i gości. POETA Tak - już wszelakie straszydła, cały raj fantastyczności zimaginowałem żywy. MARYNA No i stał się pan szczęśliwy, miarkując talentu tyle; a my co - my nie poeci; - czy nie uważa pan, że nad nas leci jakaś kaskada czułości, że się nam na oczach świeci, jakbyśmy już coś widzieli -? POETA Może, to może być, że staliście się anieli przez tę noc nie przespaną, przetańczoną, przegraną - - a dalej co - ? MARYNA Myślę właśnie, co dalej z anielstwem począć - że do wozu się koniki zaprzągnie, my siądziemy - lokaj trzaśnie z bicza - i wszystko... POETA Jak z bicza trzask zgaśnie. MARYNA No ale któż ten ton tak wysoki uciągnie? ? Tam poza mną, jak stałam przy skrzypaku - wysłuchałam: mówili o Polsce chłopi i mówili wcale rozsądnie i szczerze: że tego, tamtego trzeba bić, że się nie trzeba dać, że trzeba jakoś żyć, że dłużej tak nie może trwać, i, wie pan - jakoś temu wierzę, że to było rozsądnie i szczerze. POETA Że jakby przyszło do czego... MARYNA Kiedy!- POETA Bo po co się to ciągle skarżyć biedy: po co myśleć. MARYNA Rzeczywiście, po co - POETA A za popędem idąc... MARYNA Jak kto! - POETA Oni i my - my i oni, na wyścigi - kto kogo przegoni! MARYNA A pan na Pegazie na chmurze. Mnie się zdaje - że coś jest... POETA Tam? ! MARYNA Tam - tu! - w całej polskiej naturze przemiana. POETA Obserwacja? MARYNA Ja wróżę. POETA Ach, wierz, pani, i ja też przemieniony, a jeszcze sobie nie wierzę i choć wszystko pani mówię szczerze, to przed sobą prawdę własną kryję i we mgle jakowejś żyję. Tyle się podłości i głupoty koło mnie wlokło jak psów, czepiało się moich rąk, czepiało się moich nóg; z tylum już zawracał dróg dla mgieł, dla nocy, ciemności! Oszaleć - bo wszędy czuję ten ustrój poetyczności i wszystko we mnie tańcuje: mgły i smutek, i podłości - i na skrzydłach mi cięży ciężar jakby cudzych łez: ktoś płacze i łzy się do mojej duszy czepiły - skrzydeł nie ruszy mój Duch, bo spętany. Słyszałem, jakby gdzieś nad nami w górze, czy u stropów, czy chmur, ktoś rzewnymi płakał łzami, MARYNA Co panu jest, co panu jest, niech pan idzie ochłonąć na dworze, na wichrze. POETA Tam! tam gorze jeszcze więcej - tam mnie porywa ten sad, gdzie drzewa ogromnieją i ponurość się rodzi straszliwa z krzewów i pni, i liści - co rdzewieją w ciemni, jak majaki spokojnych Słowiańskich Bogów. MARYNA - A, prawda się jak oliwa zbiera; - cóż to pana boli? myśl - ? POETA Ta myśl mnie boli: - jest ktoś, co mnie wiąże do roli, i ktoś, co mnie od roli odrywa; jest ktoś, co mi skrzydła rozwija, i ktoś, co mi skrzydła pęta; jest ktoś, co mi oczy zakrywa, i ktoś, co światło ciska; jest jakaś ręka święta i jest dłoń inna, przeklęta; jest Szczęście, co się ze mną mija, i Nieszczęście, które mnie tuli. MARYNA Że to pan wszystko tak pamięta, że pan tym wszystkim tak się czuli. Scena IX CZEPIEC, KUBA. CZEPIEC Pódzies, smyku! pódzies, zdybiu! KUBA Dejciez pokój, panie wójcie. CZEPIEC Nie kręć się tu pod nogami, tu starszeństwo ino sami. KUBA A jo coś wim i pedziołbym, żebyście się nie ciskali. CZEPIEC Co...? KUBA Wy macie pójść kajś z nim. (tu wskazuje na Gospodarza). CZEPIEC (wskazując) Z tym... KUBA (wskazując) Co śpi. CZEPIEC Ka? KUBA Na Moskali! CZEPIEC Co, ja z nim, z tym, co śpi - - ?! KUBA Cyt, jemu się cosik śni; był u niego jakiś pon, bary mioł jak chlebny piec. CZEPIEC Jakiś bardzo znakomity pon, jeźli bary mioł jak piec. KUBA Zajechał konno w podwórze, a potem, jak se pogadali z tym, co śpi - pon Jaśka wzion; Jasiek zaraz konia spion i zakrzyknął: bić Moskali! Myśmy dwa ze Staskiem stali. Jesce wam i to powtórze, jak oni tu się zgodali... CZEPIEC A ten pon - - ? KUBA Gość z Ukrainy, jakiś okropnie bogaty, straśnie polskie robił miny. CZEPIEC Stary - ? KUBA Pono setne laty. - Mówili o jakisi rzezi, krwi - że trza objezdzywać dwory; pon był do szyćkiego skory, tak się prędziuśko zmówili, że jak stary już skońcyli, tośmy ledwo odskocyli ze Staskiem ode drzwi i niby to, że trzymomy siwka. CZEPIEC Koń był siwy - ? KUBA Jak śnig, mliko, a czaprak pozłocisty. CZEPIEC Czy to nie jakosi podrywka, czy Czart może ze mnie drwi? Kto go więcej widzioł? KUBA Nik. CZEPIEC Staszek: bajok, a ty: śpik. KUBA Nie wierzycie- - jest podkowa, bo koń złotem był podkuty; oddarła sie i jo naloz. CZEPIEC Gdzie jest? KUBA A oddałem zaroz, a matuś schowali do skrzynie. CZEPIEC Schowali podkowe do skrzyni - ? nikomu nie pokazali; jak na dobrom gospodynie, dobrze - to sie nawet chwali. Ale Szczęście! - Jo już wim, trza, żebyśmy poszli z nim. Słuchaj, Kuba, podź ty ze mną, bo jest ciemno. Bedzies świciuł, zbierema się! (z gestem w stronę Gospodarza) Czekajcie! Rozmówiewa się! Scena X CZEPIEC, DZIAD. CZEPIEC (nastąpił we drzwiach na wchodzącego) A cóżeś za...! DZIAD Panie wójcie! CZEPIEC Ni mocie ka? W drodze stójcie?! DZIAD A strzeżcie sie - zmiłujcie się - tak sie rozpytujom chłopy, jakby się co miało dziać: chcom sie do żelastwa brać. CZEPIEC Stanie sie, co ma sie stać. DZIAD Jasiek cosi po wsi gonił konno - w okna wszystkim dzwonił. CZEPIEC Czy ja spał, gdziem ja był! DZIAD Wyście, panie wójcie, pił. Scena XI CZEPIEC, GOSPODYNI. GOSPODYNI Mój ta śpi... CZEPIEC Wasz ta śpi... GOSPODYNI Tyla sie naciskoł, szumioł, zwymyśloł het dookoła. CZEPIEC Mówił co i ciekawego? GOSPODYNI A kto by ta co rozumioł? CZEPIEC To może co będzie - hę? GOSPODYNI Tylo z tegö, co z niczego; kajś sie zbiroł, kajś sie broł, moze by był kogo proł. CZEPIEC Moze by nie było źle? GOSPODYNI Moze byście chcieli ś nim konno lecieć?, CZEPIEC Konno, gdzie - !? GOSPODYNI Jo to wim - - ? CZEPIEC A mówił tyz więcy co? GOSPODYNI Jo to wim? CZEPIEC Kto jak kto - ale jo! Scena XII RADCZYNI, DZIENNIKARZ. RADCZYNI Panowie macie tak wiele absorbującej pracy - a Wesele zwabiło pana. DZIENNIKARZ Rad jestem od głupstwa oderwać się chwilę. RADCZYNI Pańska praca: rzecz serio, a pan takim przekreśla ją gestem, tak ją wspomina niemile, tę rzecz serio. DZIENNIKARZ Rzeczy serio nie ma; wszystko jest prowizoryczne: przekonania, opinie, twierdzenia. RADCZYNI Jednak Prawda - ? DZIENNIKARZ Nawet Prawdy cienia! RADCZYNI To tak zależy od człowieka; ale gdy pan sam ucieka z posterunku - - ? DZIENNIKARZ Pani, to akcyza: Placówka - imaginacja; Danaid zbyteczne trudy. RADCZYNI - A to pan bywa wiele - ? DZIENNIKARZ Tak z nudy. Człowiek się tak w młyn zamiele, że bywam, i bywam wiele; wist, partyjka, kolacyjka, bliscy, dalsi przyjaciele. Z biegiem lat, z biegiem dni ten umarł, tamtego brak; człowiek sobie marzy, śni, a z nudów przywdziewa frak - przyjechałem na wesele i choć mi niejedno wspak, jakoś, jakoś dobrze mi. Scena XIII RADCZYNI, PANNA MŁODA. RADCZYNI No, moja ty urocza panno młoda, jakże wy sobie będziecie żyli- PANA MŁODA A tak - ta, tak - ta, cy jo wim, jescem sie nie zgodała ś nim. RADCZYNI Ja wiem, że twoja uroda niejedną trudność przesili, żeś sobie młoda; no, ale o czym wy będziecie mówili, jak tak nadejdzie wieczór długi: mówić się nie chce, trza przesiedzieć; on wykształcony, ty bez szkół - PANA MŁODA Po cóz by, prose pani, godoł, jakby mi níe mioł nic powiedzieć, po cóż by sobie gębe psuł- Scena XIV PANA MŁODA, MARYSIA. MARYSIA Cieszę się, a myślę sobie, że ci bedzie, siostro, żal. PANA MŁODA Czego żal- MARYSIA Jakeś do pola ganiała krasą i siemieniatke; jageś jesce była mała i ty, i Hanusia, i ja, byłyśmy razem doma; że ci sie zacnie bez stajnie; żeś kole niej wyrosła zwycajnie i bez cały ty wsioski roboty, bez tego harowanio; że jak ty bedzies panią, ciesze sie, a myślę sobie, że ci bedzie, siostro, żal. PANA MŁODA Czego żal - - ? MARYSIA Że ci sie bedzie cnieło bez tatusia, bez nos, bez tych płotów, bez ogroda; że choć sie chłopem uciesys, jesce tu płacząca przylecis, bo tutok duszę mos, bo tu sie serce przyjeło, a tam ci bedzie samotno i bez to ci bedzie markotno, i bez to ci bedzie żal. PANA MŁODA Mało szkoda, krótki żal. MARYSIA A teraz ty sobie chwal, rumień się teraz i pal; ale tutok dusza sie ostanie i tutok twoje kochanie, a tam ci bedzie samotno i bez to ci bedzie markotno, i bez to ci bedzie żal. Scena XV MARYSIA, OJCIEC MARYSIA Tatuś sie Weselem cieszą... OJCIEC Niech sie bawią, niech sie weselą; tela tego, co te pare dni - a potem, jak sie pobierą, to już mnie do nich nic, niech se ta na swoich żarnach mielą, jako chcą - nie moje prawo. MARYSIA Ale tatuś nam pomogą z tą sprawą grontów - do tej upłaty - ? OJCIEC Jo patrze swego - jo niebogaty; posłaś, toś posła; cy tam za tego, cy za insego: telo, co byś sie wyniosła na tamten świat. MARYSIA Może byście byli więcej rad, żebym za pana sie wydała, jak mię to przed laty chcioł - ? OJCIEC Ten, co umarł; - ostał swat, boś sie przez Wojtka swatała, i swat ciebie wzioł. MARYSIA A ja swata pokochała, a dzisiok, jak sie Jaga wydała i ja sobie moje przypomniała o tym zmarłym przyjacielu, jakem sie to ś nim poznała na Hanusinym weselu - zrobiło mi sie markotno, nie wiem czego - przecie wolałam mego - chyba że onemu samotno. OJCIEC Ka twój mąż? MARYSIA Już legnoł, śpi, zmęcony - a kazał mi tu być, tom przyszła - a nie wiem, po co; nic tu dla mnie, a tu ide, że tu tańczą - jak przed laty: kiedy do mnie przyszły swaty i od chłopa, i od pana, a ja byłam zakochana. OJCIEC Idze ku nim. MARYSIA Ino patrze: jak te druhny coraz bladsze z umęcenia, a kręcom sie, nie ustanom, radujom sie. OJCIEC Potańcuj se. MARYSIA Ino patrze... OJCIEC Płaczesz - - ? MARYSIA Tak się w oczach mgli, wszystko widze coraz bladsze. Scena XVI POETA, PANNA MŁODA. POETA Panna młoda - ze snu, z nocy? PANA MŁODA A sen to miałam, choć nie spałam, ino w taki ległam niemocy... POETA Od miłości panna młoda osłabła. PANA MŁODA - - - - - - - - - We złotej ogromnej karocy napotkałam na śnie diabła; takie mi sie głupstwo śniło, tak sie ta pletło, baiło. POETA I od razu diabeł jak z procy, i od razu kareta złota? PANA MŁODA A tak - ta na śnie, nie dziwota, że sie jakie byle co zwidzi; niech ino pon nie szydzi, bo pon, to po dniu zdziwuje, jesce wsędy rozgaduje, jakby cejco - choć ni ma co. POETA Są tacy, co za to płacą; że z jednego takiego bajania można sobie powóz sprawić i zestrojonego diabła, i ogromnie wielu gapiów zabawić. PANA MŁODA Od tańcenia takem osłabła... Śniło mi się, że siadam do karety, a oczy mi sie kleją - o rety. - Śniło mi się, że siedze w karecie i pytam sie, bo mnie wiezą przez lasy, przez jakiesi murowane miasta - - a gdziez mnie, biesy, wieziecie? a oni mówią: "do Polski" - A kaz tyz ta Polska, a kaz ta" Pon wiedzą" POETA Po całym świecie możesz szukać Polski, panno młoda, i nigdzie jej nie najdziecie. PANA MŁODA To może i szukać szkoda. POETA A jest jedna mała klatka - o, niech tak Jagusia przymknie rękę pod pierś. PANA MŁODA To zakładka gorseta, zeszyta troche przyciaśnie. POETA - - - A tam puka? PANA MŁODA I cóz za tako nauka? Serce - ! - ? POETA A to Polska właśnie. Scena XVII POETA, PAN MŁODY PAN MŁODY Takie zimno bardzo rano; noc tę dzisiaj nie przespaną zapamiętam długie czasy. POETA Zapewne, noc to poślubna, ta jest zawsze siłopróbna. PAN MŁODY Trochę to, co inne jeszcze. Ujęły mnie jakieś kleszcze przestrachu, ogromne grozy. Uląkłem się nagle prozy, jaka jest we fantastycznym świecie: że to, co jest tu przed nami żywe, tak się nagle wiatrem zmiecie; że my próżno wyciągamy ręce do widziadeł - bo to są widziadła, i tak mi fantazja zbladła, bo już się była układła do snu we widziadeł lesie. POETA A mnie to znowu teraz niesie ten wicher z nocy. Określiłbym to tak, że dusza pnie się po skale stromej w górę i wie - wie, że stanie tam! Taka pewność sił, tę teraz mam! PAN MŁODY I to wszystko na żart - - ? POETA A ot tak, jak leci czart po nocy - nie zeszła jeszcze noc. PAN MŁODY A trafiaj ty orły z proc, ja wolę gaik spokojny, sad cichy, woniami upojny: żeby mi się kwieciły jabłonie i mlecze w puchów koronie, i trawa schodziła zielona, kręciła się przy mnie żona, żebym miał kąt z bożej łaski, maleńki, jak te obrazki, co maluje Stanisławski z jabłoniami i z bodiakiem we złotawem słońcu takiem... żeby mi tam było cicho, spokojnie, a jeśli gwarno i rojnie, to od brzęczących pszczół, błyszczących much . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Scena XVIII POPRZEDNI, CZEPIEC. CZEPIEC (w kożuchu, z wielką kosą w ręku) A moi panowie tu. PAN MŁODY Kosa! Jaka piękna. CZEPIEC A bo nastawiona. PAN MŁODY Prawda, ostro najeżona, jak do bicia - cóż to będzie z tego? CZEPIEC Ano nastawiona do użycia, ale to wy, panowie, nie wiecie, jak widze - co sie gotuje. POETA Cóż to Czepiec mówią - czy do brata jaka sprawa? CZEPIEC Ano właśnie: Sprawa. PAN MŁODY Rzecz ciekawa - POETA Rzecz ciekawa. PAN MŁODY Cóżeście to niby mieli, żeście tak nagle wlecieli - ? CZEPIEC Ej, pon jakby ślepy, ślepiec; nie do panam szedł. POETA No, Czepiec; brat drzymie, budzić nie trzeba; czy co ważne - - ? CZEPIEC Ważno kosa. POETA Jeśli potrzebował do obrazu kosy - postawcie ją w kącie - jak się zbudzi... CZEPIEC Aha, bratku, mom cie. Juz sie obrazy skońcyły; panom ino obrazy, płótna. PAN MŁODY Coś dziś u Czepca mina butna. CZEPIEC Pańska ta za rezolutna; pon sie na mnie skrzywiom, jak rzeke, że my sie nie rozumiewa i na nic rozmowa nasa. POETA No pewnie, my do Sasa, wy do lasa. Scena XIX POPRZEDNI, GOSPODARZ CZEPIEC (podszedł ku śpiącemu i szarpie go za ramię) Hej, hej, panie - - ! Cóz to pon śpią, trzeba wstać, trzeba się do czego brać. GOSPODARZ (rozbudzony) (z fotelu i z krzeseł, na których leży) Cóż - wyście tu - któż hałasi!- Gdzież Hanusia- Hanuś! CZEPIEC (przywierając drzwi do izby) Cicho, nie potrza jej tu do rzeczy, co chcę panu powiadać. GOSPODARZ Cóż mi kum do ucha skrzeczy, o czym- - cóż z tą kosą, po co? CZEPIEC A tam ludzie sie szamocą we wsi - tam sie garną, kupią; może idą już - pon śpią!! Zaspane ślipia. GOSPODARZ Co ty mnie tu - co wy, co to? CZEPIEC A spieszy mi sie z robotą, juzem sie wycniół ze spania i jestem gotów, i czekam dalszego rozkazowania, a pon sie nie wycniół i śpi. GOSPODARZ A wam co się z kosą śni - - ?! CZEPIEC Mnie sie nie śni, wstawaj pon; boć kum pono rozkaz wzion jakiś ważny, najważniejszy, i papiry, czy tam co. GOSPODARZ Ja, papiery, rozkaz, czyj? CZEPIEC Myjże sie pon prędzej, myj - niech po próżności nie stoję, bo mi próżno mitręga i wstyd. Pon mają pójść razem z chłopami, a chłopi tu wsioscy już som gotowi - i stoją tam! Zbierają się kole studnie z gościeńca i przywalą się tu do dziedzieńca, jak się poszarzeje świt. GOSPODARZ Zachodzę, zachodzę w głowe... CZEPIEC Tam w Krakowie już wszystko gotowe. GOSPODARZ Coście, kumie, coście, chłopie, zbajczyli przez długą noc? - Ja z Wami? CZEPIEC Wy z nami! GOSPODARZ A wy wszyscy z kosami...? CZEPIEC Jak się patrzy, ostrzem tak. GOSPODARZ Jakiś zna? POETA - - Jakiś znak? CZEPIEC Zbierajcie się, póki czas, byśwa byli radzi z was, a nie stójcie jak te ćmy albo kpy; co kto ma, do ręki brać, na podwórze wyjść i stać; tam już ludzie som, co sie sami rwiom: chłopi, tak! A chłopi, tak! POETA - Jakiś znak. GOSPODARZ Jakiś znak! CZEPIEC Panowie, jakeście som, jeźli nie pójdziecie z nami to my na was - i z kosami! GOSPODARZ Wy, a jako -? POETA Wiecież, kto my!- Co wy o nas wiecie - nic. CZEPIEC O, pon, widno, niewidomy; widać, że nie znacie nas. PAN MŁODY Widzę, żeście krwi łakomy; jeno że na krew nie czas. CZEPIEC Hej, pan młody, hej, pan młody, wyszczézyły mu się gody, to mu ino w myśli wczas. GOSPODARZ A! wstydzę się waszych słów choć mi radość z waszych lic. CZEPIEC Wyście bo to żarnych świc rozpalili z naszych lic. Panie, a cy pon pamięta jak pon szeptoł nieraz w noc co mówiła Panna Święta, jako w nas jest wielga moc, jako że moc jest zaklęta, że sie kiedyś opamięta... Wyście to pożarnych świc rozpalili z naszych lic. PAN MŁODY A wy zaraz w rękę nóż. CZEPIEC A cóż czekać, cy jo tchórz? GOSPODARZ Kumie, miarkujcie się w słowie. CZEPIEC A kiej słucho, niech sie dowie. PAN MŁODY Gębą toście bardzo harny. CZEPIEC Kręć pon ino próżne żarny, poezyje, wirse, ksiązki, podobajom ci sie wstązki, Stroisz sie w te karazyje, a jak trza sie mirzać z czego, to pon w sobie szyćko skryje. POETA A przecież się nic nie dzieje. CZEPIEC A toć przecie wciąz mówicie, jeśli rozumiem co z tego; ponoć nawet pierwsi wicie: to rzecz wielka? GOSPODARZ Jaka?! CZEPIEC Dnieje!!! POETA Dnieje, tak, to tam szaleje ta majaka z chmur i mgły, ta majaka, co sie wieje ponad łan. PAN MŁODY (ku oknu) Na liściach skry. Opalowa rosa spływa; przesiewa się w dyjamentach z drzew, jak wiszar w skalnych pętach. - Cud! CZEPIEC Pon ino widzisz pchły, pchły, świecidła, rosę, ćmy, a nie chcesz znać, co som my: że w nas dnieje, dusa świci, że zarucko kur zapieje, że na nas czekają w mieście, że nas tu jest ze dwiedzieście z kosom, cepem, żelaziwem i że to, to nie som sny. POETA Co on mówi- A to dziwne, bo mi się to dziś marzyło: jako dramat, jako sen. PAN MŁODY Co za temat! POETA Chłopska krew i ten jego pański gniew. GOSPODARZ Nas czekają? - Was czekają? Zaraz - coś to - coś tu było, co już o tym mnie mówiło - lecz kto, jaki... CZEPIEC Ktoś tu był, co przejechał duze światy, ponoś kajsi z Ukrainy; przywiózł hasło cy papiry; rozesłać kazał wiciny - a są tu za progiem ludzie, mogą świadczyć, jak z północka słyszeli brząkanie liry. POETA (do brata) Liry brzęki po północy, jakeś ty leżał w niemocy, ja słyszałem. PAN MŁODY Ja słyszałem od podwórza, z tego sadu. POETA Z tego sadu, spod jabłonki, ale sobie myślę: mrzonki - może ktoś się ubrał w dzwonki? GOSPODARZ A był także jakiś taki - był też inny - nie pamiętam - ale mi coś świta - CZEPIEC Pany - wyście ino do majaki; niechże który wyjrzy w pole, co sie widzi hań na dole, kandy jest krakowsko ścizka. POETA (wychodzi) I stąd widzieć, bo to z bliska; trza zobaczyć. Scena XX PAN MŁODY, CZEPIEC, GOSPODARZ PAN MŁODY Po cóż gniewy? takiście są rozpaleni. CZEPIEC A tam, panie, się rumieni; na powietrzu słychać śpiewy. PAN MŁODY Wyście, Czepiec, w gorącości, to wam się coś marzy, dzwoni. CZEPIEC Panie młody, tam ktoś goni, tyle chłopa, tyle koni, idź pon ujrzyć. PAN MŁODY (wybiega) Co tam znowu? Scena XXI GOSPODARZ, CZEPIEC GOSPODARZ Kum pijany - ja pijany. - - Ładnie wam tak z kosą w dłoni. CZEPIEC Psiakrew - - jo mom stać, a tu ludzie chcom się rwać. Podźcie, chłopcy - Kasper, podź! Stańcie se tu kole proga. (Uchylił był drzwi nawołując; wchodzi dwóch parobków z nastawionymi kosami; z tych Kasper w stroju drużby. Stają na warcie: jeden przy drzwiach w głębi, drugi u drzwi weselnych). Scena XXII GOSPODARZ, CZEPIEC, PAROBCY GOSPODARZ (do Kaspra) Zamknij, niech nie lazom baby. A więc co to - co to, co - ?! CZEPIEC Któż to u was był - no kto? Jeźli mos pon w sercu Boga, to sie z nami zgodź. GOSPODARZ Czekaj, czekaj, coś mi świta; ktoś był u mnie, mówisz kum - - taki w głowie słyszę szum - nie pamiętam, myśl ukryta nie może się dobyć z głębi - - coraz innych myśli tłum... CZEPIEC Pon se ino serce ziębi tym myśleniem, sumowaniem; boby sie pon usroł na niem. Scena XXIII POPRZEDNI, PAN MŁODY PAN MŁODY (we drzwiach) Stado mi białych gołębi wyfurknęło przed sam nos że aż Jaga krzykła w głos; powietrze się od nich kłębi. Jaga, podź no! KASPER (u drzwi weselnych) Nie trza Jagi. Tu sie ważne grajom sprawy; podź ta pon, boś tu ciekawy, ino nie trza żadnych bab. Scena XXIV POPRZEDNI, PANNA MŁODA PANA MŁODA (szarpła drzwi silnie i wchodząc odpycha Kaspra) Pódzies, selmo, jakiś drab! Bedzies mi tu grodził wniść, żeś se wraził w rękę żyrdź, kces kim rządzić, taki cap - wraź se jeszcze na łeb ćwirć! PAN MŁODY Cóż ci o to? KASPER Jasna pani! Poszłabyś sie przespać ś nim. PANA MŁODA Wyście wszyscy niewyspani, W izbach swąd, a we łbie dym. Scena XXV POPRZEDNI, POETA POETA (wbiegając) Huragan się czarnych wron zerwał z pola, gdzieś z tych stron, i z krakaniem wielkim goni; taki był głęboki ton w tym krakaniu czarnych wron; jakby jakiś niosły plon we łbach. GOSPODARZ Bracie - nie to. POETA Na chmurach się dziwy stroją. PAN MŁODY (ku oknu) Z daleka już widać róż; przypatrz się, tak oczy zmruż: co za gra tych pierwszych zórz! POETA Z chmur się stawia jakby tron i jakieś zjawiska skrzydeł koło tronu. CZEPIEC Widzioł pon! Scena XXVI POPRZEDNI, GOSPODYNI GOSPODYNI (wchodząc żywo) Słyszcie, chłopy, podźcie patrzeć, jakieś wojsko w ogniu stoi. Całe pole pod Krakowem od tych kosisków się roi. GOSPODARZ Ha! - już stoją! POETA Tyś widziała - muszę widzieć! płoniesz cała! (Odbiegł, wiodąc za sobą Gospodynią). Scena XXVII POPRZEDNI, PRÓCZ GOSPODYNI I POETY PAN MŁODY Cóż wy tutaj? PANA MŁODA (ciągnie go ze sobą) Podź sie patrz: dają znaki, dają znaki! PAN MŁODY A cóż za świat jakiś taki; to ciekawe, to ciekawe. (Wybiegają obydwoje). Scena XXVIII POPRZEDNI, PRÓCZ PAŃSTWA MŁODYCH, POETA POETA (wraca szybko) Słyszałem w powietrzu wrzawę coś jakoby głosy, śpiew, ale wiatru zimny wiew w coraz inną dmucha stronę i co było już widome, już, zdaje się, pojawione, staje się nagle znikome; umilka i cichnie śpiew, przestaje się chylić krzew... Scena XXIX POPRZEDNI, PAN MŁODY PAN MŁODY (wraca pędem) Ze Zorzy się zrobiła krew: taki sznur krwi wydłużony ponad Kraków - krwawy pąs, jakby wieża Zygmuntowska miała we dwie strony wąs. Scena XXX POPRZEDNI, PANNA MŁODA. PANA MŁODA (wraca pędem) Ogromny przyleciał ptak, hań se na ganecku siad, taki ci ogromiec kruk. Potem sie ze skrzydlich wag uniósł, wzleciał, znowu spad, potrzaskał gałązki brzóz, strącił rosy gęsty deszcz i posed - ! Scena XXXI POPRZEDNI, GOSPODYNI GOSPODYNI (wpada) Niech broni Bóg!! Cóz wy chcecie, co wy chcecie!? Cózeście sie kosów jeni; (do Czepca) idźcież, kumie, haw do sieni, boście całom noc nie spali. KASPER Coroz wiency nas sie wali. Scena XXXII POPRZEDNI, WIELU CHŁOPÓW z kosami i różną bronią, poubieranych jak do drogi. GOSPODYNI Gwałtu rety, Boże chroń! Kto wam wraził kosy!? CZEPIEC Broń!! Dejcie, matka, spokój dziś, trza nam iść. GOSPODARZ Trza nam iść. Coś mi świta; - świta w polu: Wszyscy widzą jakieś cuda. Sen - sny: bajki - Myśl: kąkolu! Precz, kąkolu, chwaście, precz. - Niechże wymiarkuję rzecz: ktoś był - kazał - co -? POETA (do Gospodarza) Co, bracie w tobie się szamoce ból. PAN MŁODY (do Panny Młodej) Mgły się już rozwłóczą z pól; będzie ranek śliczny - Jaga, wczoraj były wichry, burza, dzisiaj wszystko się rozchmurza, moja duszo, jużeś moja. POETA (do Gospodarza) Mnie się w nocy zjawił duch: na nim była czarna zbroja; napadł na mnie tak obcesem krzyczał słowa, takie słowa, wytężałem cały słuch. GOSPODARZ (do Poety, a słuchany przez wszystkich) Tak mi cięży, cięży głowa. To powietrza ranny wiew. Czy to prawda, bracie drogi, że oni tam jakiś śpiew napowietrzny słyszą gdziesi? POETA A może we wichrach biesi śpiewają i pryszczą krew na chmury - ? PAN MŁODY Na niebie ruch. GOSPODARZ (do Poety) Mówisz, żeś wytężył słuch - bracie - skądś te słowa znam wytężać - wytężać słuch. Scena XXXIII POPRZEDNI, HANECZKA, ZOSIA. HANECZKA (do Pana Młodego) Bratku, w niebie jakiś ruch, jakieś wojny, jakieś dziwy: gonitwy po chmurach konne. ZOSIA A powietrze takie wonne... HANECZKA Gonitwy po niebie konne; rycerze jacyś ogromni stoją równo w dwa szeregi i dalekim łanem drzewców godzą na się wielkim pędem. PAN MŁODY A to graniczy z obłędem, tyle zwidzeń, dziwów tyle; jak to człowiek z czego byle wysnuje znaczące rzeczy. HANECZKA (do Czepca) Ach, jaka to wielka kosa, moiściewy, taka szczytna; można by nią ciąć niebiosa na płaty, jak sztukę płótna. CZEPIEC Nie daj Boże ciąć po niebie; mowa jakaś bałamutna; zjawi się w naszy potrzebie nie bluźniercza, ale bitna; panienka se rezolutna, jesce nic o kosach nie wi. HANECZKA Jacyście wy, moiściewi, dajcie no mi ją do ręki. CZEPIEC A to juz nie lo panienki; Sprawa inso. GOSPODARZ (do Poety, a słuchany przez wszystkich) Sprawa, Sprawa! Duch! - przez Boga - Duch - miarkuję: Ta noc była: dziwna jawa - miałem gościa - kto przeczuje? - Była na dusze obława. POETA Widziałem rycerza w zbroi, bracie, mówisz: Duch! GOSPODARZ Mój bracie; przyleciał Duch - ludzie moi! Jeszcze w oczach, jak cień, stoi. Przypominam, przypominam: człowiek stary, z brodą siwą, twarz owita w siwy włos, w kożuchu ogromnym czerwonym przyszedł tu. STASZEK (który się przecisnął ku Gospodarzowi przez gromadę chłopów i bab w natłoku zebraną na izbie) Przyjechał, wim, trzymaliśmy konia razem z nim; koń był biały. KUBA (tuż za Staszkiem) W siodle lira. GOSPODARZ Myśli zbieram, słuch naginam... POETA W siodle lira... STASZEK Dwa pistolce. GOSPODARZ W mózgu kłuje - jakby kolce: myśli zbieram... CZEPIEC (do gromady otaczającej Gospodarza) Myśli zbira. GOSPODYNI O mój Boże, jakiś chory - GOSPODARZ Lżej, opadła z piersi zmora. - Słuchajcie - wytężcie słuch: był u mnie Duch: Wernyhora! WSZYSCY Co ty mówisz, wszelki duch?! GOSPODARZ Oblatywał nocą dwory, był spokojny, dziwnie silny, dawał mi rozkazy, hasła, a był w sprawach takich pilny, nic w nim Siła, Moc nie gasła. Spieszył się, wyleciał zara, miał objechać liczne dwory i miał wrócić do tej pory. WSZYSCY Tego rana?! GOSPODARZ Tego rana. I cóż rozkaz - -?! GOSPODARZ Wić posłana. POETA (ku kosynierom) Boże, toście wy są z Wici? CZEPIEC A som ludzie rozmaici; my ta wiemy od chłopaków, co sie trzymali czapraków, jak ta śkapa w dworcu stała. STASZEK Co sie szarpła, to kopała; trzymaliśmy uzdki w łapach; mnie i Kubie pyski sprała; co za pon na takich śkapach! GOSPODARZ Wernyhora! - Wernyhora! Obudziłem się ze snu - kazał broń - broń kazał brać! POETA Lecieć?! GOSPODARZ Nie - tu w miejscu stać. Czekać, jak zapieje kur, wytężać, wytężać słuch, aż się pocznie słyszeć ruch od Krakowa na gościńcu. GOSPODYNI (z drugiej izby) Tyle luda na dziedzińcu. PANA MŁODA (we drzwiach) Sami swoi! GOSPODYNI (z drugiej izby) Som i z Toń. Cała pod Krakowem błoń pełna ludu, pełna kos! POETA Jakaś złuda. GOSPODARZ Jakiś los. POETA Jakoweś wołanie duszy; w tak długiej żyjemy głuszy. PAN MŁODY Jakiś błysk, jakiś dźwięk. POETA Jakieś serce krzyczy w głos. CZEPIEC A! pon słucho! A! pon zmięk! POETA Słuchać, słuchać, co to być ma - - ? GOSPODARZ Ma być słychać tętent, pęd. POETA Tętent konia: HANECZKA Kto przyjedzie? GOSPODARZ Nie tu, ale na gościniec wjedzie stary lirnik siwy. HANECZKA Wjedzie stary Wernyhora!?! GOSPODARZ I przeżegna lirą niwy - wtedy trzeba się pokłonić, potem siąść na koń. POETA I gonić! GOSPODARZ Nie wiem - potem co - tajemno - potem świt... POETA Jeszcze mrok, ciemno Jeszcze świt daleki, z dala łuna zorna się zapala, świt... CZEPIEC Ma zapiać trzeci kur. GOSPODARZ Tak, na znak. POETA Te widma chmur znaczą- ? - GOSPODARZ Znaczą! Widma! PAN MŁODY Wzdęła się na chmurach wydma; ucichło się, szumy zaszły. POETA Słuchać! CZEPIEC Słuchać. HANECZKA Słuchać - GOSPODARZ Cóż...? PAN MŁODY (u okna zasłuchany) Jakiś pęd, ile mój słuch - szedł, lecz wplątał się w sad grusz; drzewa go więżą. POETA (wśród ogólnej ciszy) Brzęk much, nad malw badyle suche brzęczy przedranny szum. GOSPODYNI (szepce) Poklękali, luda tłum, patrzajcie hań ku dworcowi. PANA MŁODA (z wykrzykiem) Coraz nowi, coraz nowi!! HANECZKA (między Gospodarzem a Czepcem; przez łzy) Czy on sam, czy jedzíe społem z kim - czy jest kto z nim- ? - GOSPODARZ Pokłońcie się o ziem czołem: ma przyjechać z ARCHANIOŁEM, od gościńca, od Krakowa... Na zamku czeka KRÓLOWA z Częstochowy. POETA Bracie, Duch! GOSPODARZ Natężać, natężać słuch. HANECZKA Rany Boskie, słyszę! GOSPODYNI Kaj? PANA MŁODA Hań, daleko, słysze. PAN MŁODY Gdzie?! POETA (półgłosem) Spadły liście suche z drzew. PAN MŁODY (szeptem) Ustał przecie wiatru wiew. POETA Zerwały się wrony dwie ze sadu. PAN MŁODY Z ogrodu w sad. PANA MŁODA Zajść do pola! GOSPODARZ Cicho! HANECZKA Cyt! GOSPODYNI (śród milczenia) Może i słychać co - ? POETA (rękę stulił przy uchu, głowę pochylił ku piersiom brata) Świt! GOSPODARZ Słychać, słychać... POETA (pewny, z dłonią przy uchu) Wielki Duch! Wytężać, wytężać słuch. Słychać. GOSPODARZ Cicho! PAN MŁODY (z uchem przy szybie okienka) Pędzi ktoś. HANECZKA (zapatrzona przed siebie, osłaniając dłońmi twarz) Zosiu, Zosiu, Boga proś, jedzie! ZOSIA Tętni! GOSPODARZ Jedzie! POETA Goni! CZEPIEC (cały w słuchu) Bedzie ze sta, do sta koni. GOSPODYNI Tętni. KASPER Jedzie. PANA MŁODA Dudni. POETA Pędzi! - - - GOSPODARZ Cicho - świta, świta, zorze! Prawie widno - to On - Boże! On, On - cicho - Wernyhora. - W pokłon głowy, prawda żywa, Widmo, Duch, Mara prawdziwa. POETA Świtanie na lutniach gędzi... PAN MŁODY Tętni. PANA MŁODA Jedzie. GOSPODYNI Tętni. CZEPIEC - Pędzi. (Wszyscy w nasłuchiwaniu, pochyleni ku drzwiom i oknu - w ogromnej ciszy, w przejęciu). GOSPODARZ - - - - - - - - - - - - - - - - Słuchajcie, kochani, dzieci - ażeby to była prawda: że Wernyhora tam leci z Aniołem, Archaniołem na czele; że tej nocy, gdy my przy muzyce, przy weselu, gdy my w tańcowaniu. tam, kędyś, stało się tak wiele: że Kraków ogniami płonie, a MATKA BOŻA w koronie, na Wawelskim zamkowym tronie siedząca, manifest pisze: skrypt, co przez cały kraj poleci i tysiące obudzi i wznieci. - Słuchajcie, serce mi dysze, ażeby to prawda była: że Wernyhora tam leci, a za nim tabunem konie! PAN MŁODY Coraz bliżej? POETA Klęknąć!! CZEPIEC - - - Stanął, wrył. GOSPODARZ Strzymał, widać, z całych sił. HANECZKA (w zachwyceniu) Gdyby to Archanioł był . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . (Wszyscy pochyleni, półklęczący, zasłuchani, silnie dzierżąc w prawicach kosy; to imając szable, ze ściany pochwycone; to znów jakieś flinty i pistolety w tym zasłuchaniu jak w zachwycie duszy; dłoń do ucha przychylona. - Słychać było rzeczywiście tętent, który nagle bliski, coraz bliższy - tuż ustał - słychać po chwili ciężkie kroki szybkie, gwałtowne, w sień, w drugą izbę, aże we drzwiach w głębi staje pierwszy drużba:) Scena XXXIV JASIEK Maryś, panie, panie - Jezu! koń w podwórcu padł. (rozglądając się) Cóż wy -Hanka - Jaga - hej, cóż wy - cóż to, Jaga - - ej - - - - - - - - - - - - - - - Cóż to, co to, czy zaklęci: stoją syscy jak pośnięci; słysta, Hanuś, Błazek, matuś, panie młody, Czepiec, tatuś, panie, cóż to - czy zaklęci; stoją syscy jak pośnięci; - - - - - - - - - - - - - - Aha; prawda, żywy Bóg, przecie miałem trąbić w róg; kaz ta, zaś ta, cyli zginoł, czyli mi sie ka odwinoł - kajsim zabył złoty róg, ostał mi się ino sznur. (Z izby głębnej, od chwili, wszedł był, w tropy za Jaśkiem, kołyszący się słomiany Chochoł). Scena XXXV CHOCHOŁ . . . . . . . . . . . . . . . Jak ci spadła czapka z piór. JASIEK Tom sie chyloł po te copke, to mi może sie odwinoł. CHOCHOŁ Miałeś, chłopie, złoty róg, miałeś, chłopie, czapkę z piór: czapkę ze łba wicher zmiótł. JASIEK Bez tom wieche z pawich piór. CHOCHOŁ Ostał ci sie ino sznur. JASIEK Najdę ka gdzie przy figurze. CHOCHOŁ Pod figurą ktosik stał. JASIEK Strasy u rozstajnych dróg - - cy to pioł, cy nie pioł kur? (Wybiega przez drzwi weselne, przeciskając się przez gromadę znieruchomioną; - słychać tupot jego kroków w sieni - to raz się zastanowi, to dalej biegnie;... w trop za nim kołysze się Chochoł, szeleszcząc słomą po potrącanych ludziach). (Od sadu, od pola, we świetle szafiru, co idzie jak łuna błękitna - głosy się cisną przedrannych ptasich świergotań; niebieskie to Światło wypełnia jakby Czarem izbę i gra kolorami na ludziach pochylonych w pół-śnie, pół-zachwycie. - Przeze drzwi w głębi wraca Jasiek i patrzy dokoła, i oczom nie wierzy, i coraz się słania od grozy). Scena XXXVI JASIEK Juz świtanie, juz świtanie - tu trza bydłu paszę nieść, trza rżnąć sieczki, warzyć jeść;- jakże ja se rade dam, oni w śnie - ja ino sam -? - - - - - - - - - - - - - - Syćko tak porozwierane - syćko z rękami na usach, dech im zaparło w dusach; jako drzewa wrośli w ziem, jak tu, co tu radzić jem - ? - - - - - - - - - - - - - - Kajsim zabył złoty róg, u rozstajnych może dróg, copke strasny wicher zwiał bez tom wieche z pawich piór; żebym chocia róg ten miał - ostał mi sie ino sznur. - - - - - - - - - - - - - Straśnie sie zasumowali, tak im czoła zmarszczek spion, jakby ciężko pracowali... Scena XXXVII (Przez drzwi głębne od chwili wsunał się był za Jaśkiem tropiący Chochoł; a teraz na skrzynię malowaną się wygramolił i ze skrzyni tak do drużby poczyna:) CHOCHOŁ To ich Lęk i Strach tak wzion, posłyszeli Ducha głos: rozpion sie nad nimi Los. JASlEK Tak sie męcą, pot z nich ścieko, bladość lica przyobleko; - jak ich zwolnić od tych mąk? CHOCHOŁ Powyjmuj im kosy z rąk, poodpasuj szable z pęt, zaraz ich odejdzie Smęt. Na czołach im kółka zrób, skrzypki mi do ręki daj; ja muzykę zacznę sam, tęgo gram, tęgo gram. JASIEK (który był uczynił rzecz) Ka te kosy złożyć - - ? CHOCHOŁ W kąt. JASIEK (ciska za piec drzewca) Nik ich ta nie najdzie stąd. CHOCHOŁ Ze skałek postrzepuj proch i ciś je w piwniczny loch. Lewą nogę wyciąg w zad, zakreśl butem wielki krąg; ręce im pozałóż tak: niech się po dwóch chycą w bok; odmów pacierz, ale wspak. Ja muzykę zacznę sam, tęgo gram, tęgo gram: będą tańczyć cały rok. JASIEK (który był uczynił wszystką rzecz) Już ni majom kos. CHOCHOŁ Rozśmiej im się w nos. JASIEK Już ich odszedł Smęt. CHOCHOŁ Już nie mają pęt. JASIEK Chwytajom sie w tan. CHOCHOŁ Już nie czują ran. JASIEK Zniknoł czar! CHOCHOŁ To drugi CZAR! (A zaklęte słomiane straszydło, ująwszy w niezgrabne racie podane przez drużbę patyki - poczyna sobie jak grajek-skrzypak - i - słyszeć się daje jakby z atmosfery błękitnej idąca muzyka weselna, cicha a skoczna, swoja a pociągająca serce i duszę usypiająca, leniwa, w omdleniu a jak źródło krwi żywa, taktem w pulsach nierówna, krwawiąca jak rana świeża: - melodyjny dźwięk z polskiej gleby bólem i rozkoszą wykołysany). JASIEK (jest teraz kontent a dziwuje się) Tyle par, tyle par! CHOCHOŁ Tańcuj, tańczy cała szopka, a cyś to ty za parobka? JASIEK (z ręką do czoła, jakby se chciał na ucho nasunąć czapki) Kajsi mi sie zbyła copka - przeciem druzba, przeciem druzba, a druzbie to w copce słuzba. CHOCHOŁ (w takt się chyla a przygrywa) Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci sie ino sznur, ostał ci sie ino sznur. (Kogut pieje). JASIEK (jakby tknięty przytomniejąc) Jezu! Jezu! zapioł kur! - - Hej, hej, bracia, chyćcie koni! chyćcie broni, chyćcie broni!! Czeka was WAWELSKI DWÓR!!! CHOCHOŁ (w takt się chyla a przygrywa) Ostał ci sie ino sznur. - - - - - - - - - - - - - - Miałeś, chamie, złoty róg. JASIEK (aże ochrypły od krzyku) Chyćcie broni, chyćcie koni!!! (A za dziwnym dźwiękiem weselnej muzyki wodzą się liczne, przeliczne pary, w tan powolny, poważny, spokojny, pogodny, półcichy - że ledwo szumią spodnice sztywno krochmalne, szeleszczą długie wstęgi i stroiki ze świecidełek podzwaniają - głucho tupocą buty ciężkie - taniec ich tłumny, że zwartym kołem stół okrążają, ocierając o się w ścisku, natłoczeni). JASIEK Nic nie słysom, nic nie słysom, ino granie, ino granie, jakieś ich chyciło spanie...?! (Dech mu zapiera Rozpacz, a przestrach i groza obejmują go martwotą; słania się, chyla ku ziemi, potrącany przez zbity krąg taneczników, który daremno chciał rozerwać; - a za głuchym dźwiękiem wodzą się sztywno pary taneczne we wieniec uroczysty, powolny, pogodny - zwartym kołem, weselnym -) (Kogut pieje). JASIEK (nieprzytomny) Pieje kur; ha, pieje kur... CHOCHOŁ (nieustawną muzyką przemożny) Miałeś, chamie, złoty róg... - - - - - - - - - - - - - - - Nigdy nie przesądzałem, że dr Mirosław G. jest zabójcą, mówiłem o podejrzeniach, zarzutach - tłumaczył przed sądem Zbigniew Ziobro, który zeznawał jako świadek w procesie
to ProLiveMusicChartsEventsFeatures Subscribe Log In Sign Up Upgrade to ProLiveMusicChartsEventsFeatures Log InSign Up A new version of is available, to keep everything running smoothly, please reload the site. Pan Witek - Goœæ z Atlantydy Love this track Set as current obsession Go to artist profile Get track Loading Listeners 1 Scrobbles 10 Listeners 1 Scrobbles 10 Love this track Set as current obsession Go to artist profile Get track Loading Join others and track this song Scrobble, find and rediscover music with a account Sign Up to Do you know a YouTube video for this track? Add a video Lyrics Add lyrics on Musixmatch Lyrics Add lyrics on Musixmatch Do you know any background info about this track? Start the wiki Related Tags Add tags Do you know a YouTube video for this track? Add a video Featured On We don‘t have an album for this track yet. View all albums by this artist Featured On We don‘t have an album for this track yet. View all albums by this artist Don't want to see ads? Upgrade Now External Links Apple Music Don't want to see ads? Upgrade Now Shoutbox Javascript is required to view shouts on this page. Go directly to shout page About This Artist Do you have any photos of this artist? Add an image Pan Witek - Goœæ z Atlantydy 1 listener Related Tags Add tags Do you know any background info about this artist? Start the wiki View full artist profile Don't want to see ads? Upgrade Now External Links Apple Music Trending Tracks 1 2 3 4 5 6 View all trending tracks Features API Calls
a nie mówiłem (colloquial, idiomatic) I told you so; Further reading . a nie mówiłem in Wielki słownik języka polskiego, Instytut Języka Polskiego PAN; a nie mówiłem in Polish dictionaries at PWN Pokarm dla biednych 551 O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody1, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! 2 Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. 3 Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie. Nowe Przymierze Zawrę z wami wieczyste przymierze: są to niezawodnie łaski dla Dawida2. 4 Oto ustanowiłem cię świadkiem dla ludów, dla ludów wodzem i rozkazodawcą. 5 Oto zawezwiesz naród, którego nie znasz, i ci, którzy cię nie znają, przybiegną do ciebie ze względu na Pana, twojego Boga, przez wzgląd na Świętego Izraelowego, bo On cię przyozdobi. Bliskość i wielkość Pana 6 Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko! 7 Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. 8 Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana. 9 Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje - nad waszymi drogami i myśli moje - nad myślami waszymi. Skuteczność słowa Pańskiego4 10 Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, 11 tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. Zakończenie księgi: Radosny powrót z wygnania 12 O tak, z weselem wyjdziecie i w pokoju was przyprowadzą. Góry i pagórki przed wami podniosą radosne okrzyki, a wszystkie drzewa polne klaskać będą w dłonie. 13 Zamiast cierni wyrosną cyprysy, zamiast pokrzyw wyrosną mirty. I będzie to Panu na chwałę, jako znak wieczysty, niezniszczalny! Mówiłem, że już nie będę walił A znowu w uderzeniu płynę jak na fali Mówiłem, że już kurwie nie zaufam I znowu zaufałem, a teraz sobie dumam Mówiłem, że ogarnę w końcu wrotki Że wrócę do treningu, do końca rzucę szkopki Że rzucę papierosy i ograniczę ziółko Mówiłem, mówiłem, i kurwa dalej w kółko Jestem ᴄᴢarną ᴏᴡᴄą tej ᴄhatyPierᴡsᴢym synem mamy i tatyJak mᴏᴡie im że będᴢie ᴢ teɡᴏ hajs pytają kiedy póki ᴄᴏ stratyNie baᴡi mnie tᴏ ᴄᴏ ᴄie baᴡi, 16 Ɩat i jᴜż dłᴜɡi prᴢeᴢ draɡiJakᴏ małᴏƖat ᴢaᴡijałem radia, żeby jakᴏś ᴢa tᴏ kᴜrᴡa ᴢapłaᴄićZbieɡam pᴏ kƖatᴄe nᴏ i słysᴢę krᴢykiAᴡantᴜra ᴢa sąsiadóᴡ drᴢᴡiamiJak kiedyś będᴢie tam ᴄisᴢaStᴡierdᴢę ᴢe ᴢajebaƖi się samiNa ᴏśᴄe ᴄiąɡƖe tᴏ samᴏTe same tematy rᴏᴢmᴏᴡy i ᴄi sami ƖᴜdᴢieBᴜdᴢę się tᴜtaj ᴄᴏ ranᴏ, mᴏje ᴏsiedƖe tᴏ te ᴄᴏ Ɩeży prᴢy ex bᴜdᴢieZiᴏmaƖ mój Ɩeży mi sianᴏ, ja Ɩeże ᴢiᴏmaƖᴏm i tak tᴏ się kreᴄiJakby się tak nie kręᴄiłᴏ tᴏ teraᴢ ᴢiᴏm nie byłᴏby ᴢ ᴄᴢeɡᴏ skręᴄićDemᴏny ᴡe mnie ᴡᴏłają się najeb się naćpaj i sam ᴡejdź dᴏ trᴜmnyFrajerᴢy ᴡ neᴄie fikają a na żyᴡᴏ tᴏ ᴢᴡykłe ᴏbsrane kᴜrᴡyLedᴡie 23 Ɩata a ᴄᴏ ᴄhᴡiƖe ᴄhᴏdᴢę na ᴢiᴏmkóᴡ pᴏɡrᴢebyAƖkᴏhᴏƖ dᴢień ᴡ dᴢień se piłem 2 Ɩata a tᴏ pierᴡsᴢy detᴏks ᴏd sam nie ᴡiem kiedySie ɡra sie ma, sie ɡra sie ma, sie ɡra sie ma i ᴡysᴢłᴏ na tᴏ że jak jestem trᴢeźᴡy tᴏ jestem jesᴢᴄᴢe Ɩepsᴢy jednak się daUsłysᴢy mnie ᴄała pᴏƖska mamᴏ, a nie móᴡiłemTeraᴢ dᴏpierᴏ się będᴢie dᴢiałᴏ, a nie móᴡiłemOd ᴢaᴡsᴢe łeb ryłᴏ sianᴏ ej, ᴏd ᴢaᴡsᴢe byłᴏ ɡᴏ małᴏ ejI jestem dᴜmny że byłᴏ jak byłᴏ bᴏ spᴏrą Ɩekᴄje mi tᴏ dałᴏUsłysᴢy mnie ᴄała pᴏƖska mamᴏ, a nie móᴡiłemTeraᴢ dᴏpierᴏ się będᴢie dᴢiałᴏ, sam ᴢaniemóᴡiłemOd ᴢaᴡsᴢe łeb ryłᴏ sianᴏ ej, ᴏd ᴢaᴡsᴢe byłᴏ ɡᴏ małᴏ ejI jestem dᴜmny że byłᴏ jak byłᴏ bᴏ spᴏrą Ɩekᴄje mi tᴏ dałᴏTaᴄy jak my mᴏrdeᴄᴢkᴏ raᴄᴢej nie są ideaƖniDᴏ meɡᴏ dᴏmᴜ dᴢᴡᴏniƖi ᴢe sᴢpitaƖa, sᴢkᴏły kᴏśᴄiᴏła i psiarniRᴏdᴢiᴄe mieƖi tᴜ ᴄiężkᴏ ᴢe mną, ᴄhᴏry małᴏƖat nᴏnstᴏp na hajᴜDᴏrᴏsłem dᴏ teɡᴏ by ᴢapierdaƖać tak by kiedyś tᴜ mieƖi jak ᴡ rajᴜNie jestem ɡrᴢeᴄᴢnym ᴄhłᴏpᴄem, niɡdy nie byłem i niɡdy nie będęRap tyƖkᴏ ᴡyᴄiąɡnął paƖeᴄ, ᴄhᴄe ᴜjebać ᴄała rękęTen śᴡiat mnie ᴢepsᴜł, ten śᴡiat mnie ᴢnisᴢᴄᴢył i ᴢnᴏᴡᴜ pᴏstaᴡił na nᴏɡiJak teɡᴏ słᴜᴄham tᴏ sam mam ᴏᴄhᴏtę pᴏᴡiedᴢieć Ci tak tᴏ się rᴏbiJestem brᴜdasem ᴡśród ᴄᴢystyᴄh raperóᴡJa jestem praᴡdą a ᴏni są kłamstᴡemNie mam ᴏᴄhᴏty na dżᴏjnty ᴡięᴄ dᴢiś dƖa ᴏdmiany ᴜjebie się ᴡaxemA tamᴄi mᴄ's, nie słysᴢysᴢ że mᴏje minimᴜm iᴄh maxemZaᴡsᴢe bieɡałem na Ɩeᴡᴏ ᴡięᴄ ᴏd dᴢiś skᴜrᴡieƖᴜ ty móᴡisᴢ mi maxᴡeƖƖWsiadam na rᴏᴡer jak ZƖatan, ᴡsiadam na rᴏᴡer jak CJWyrᴡałem se Ukrainkę, ᴢrᴏbiłem tak jak mój DJChᴄe ᴡyrᴡać się ᴢ teɡᴏ ɡóᴡna, bᴏ straᴄę tᴜ ɡłᴏᴡę dᴏ resᴢtyA jak jᴜż ᴡyrᴡę się kᴜrᴡa, pierᴡsᴢy pᴏsmakᴜjesᴢ pᴏdesᴢᴡyUsłysᴢy mnie ᴄała pᴏƖska mamᴏ, a nie móᴡiłemTeraᴢ się dᴏpierᴏ będᴢie dᴢiałᴏ, a nie móᴡiłemOd ᴢaᴡsᴢe łeb ryłᴏ sianᴏ ej, ᴏd ᴢaᴡsᴢe byłᴏ ɡᴏ małᴏ ejI jestem dᴜmny że byłᴏ jak byłᴏ bᴏ spᴏrą Ɩekᴄje mi tᴏ dałᴏUsłysᴢy mnie ᴄała pᴏƖska mamᴏ, a nie móᴡiłemTeraᴢ się dᴏpierᴏ będᴢie dᴢiałᴏ, sam ᴢaniemóᴡiłemOd ᴢaᴡsᴢe łeb ryłᴏ sianᴏ ej, ᴏd ᴢaᴡsᴢe byłᴏ ɡᴏ małᴏ ejI jestem dᴜmny że byłᴏ jak byłᴏ bᴏ spᴏrą Ɩekᴄje mi tᴏ dałᴏ 81 tradycji, które przyniosą Wam SZCZĘŚCIE! Przesądy ślubne, podobnie jak horoskopy czy inne zabobony, to jedna z tych rzeczy, którą jedni traktują śmiertelnie poważnie, a inni po prostu ignorują. Są też osoby, które na wszelki wypadek wolą nie chcą “kusić losu”. Wiele z tych przesądów jest jednak wciąż żywych w

Przejdź do treści Zamierzenie takie Bóg w niebiosach miał Słowianina światu na papieża dał z Wadowic nieznany gdzie Wojtyły dom do wiecznego Rzymu na Piotrowy tron mówił Papież nie lękajcie się otwórzcie Chrystusowi drzwi do waszych serc tak czynił papież między ludźmi był uczył i pocieszał nie żałując sił Korny sługa Boży świat przemienić chciał prawdę oraz wiarę w sercach ludzi siał Pielgrzym wielki pasterz nam nadzieje niósł Maryi zawierzył mottem Totus Tuus. mówił Papież nie lękajcie się otwórzcie Chrystusowi drzwi do naszych serc tak czynił papież między ludźmi był uczył i pocieszał nie żałując sił nagranie audio Tak mówił papież Tak mówił papież poznaj inne pieśni religijne Tak mówił ( 3 vote[s] Prawa autorskie © 2022 Piosenki i pieśni religijne

A mówiłem nie piijcie przed weselem Wesele - Dominik Łupicki "Chyba się zgubiłem Albo melanż mnie porwał A co ci mówiłem To zawsze tak wygląda Chyba się zgubiłem Albo melanż mnie porwał Porwał Chciałbym się obudzić i mieć wszystko czego chcę Jedna, druga, trzecia"

legrand028 8ySłyszałem tę piosenkę przed 30 -tu laty, to piękna piosenka. Słowa są zupełnie inne ,nie takie prymitywne jak tutaj. Tylko refren się zgadza. Przydałoby się jakieś profesjonalne wykonanie, taka amatorszczyzna skutecznie obrzydza ten utwór.

\n\n \na mówiłem nie pijcie przed weselem tekst
Teksty piosenek (86838) od półtora roku nikogo na widoku. Na widoku - Danny x Włodi x Białas. "no ale ja jestem do bólu szczery Włodi, mój idol, mnie tego nauczył dziś mamy numer na płycie koleżki sam czekam jak głupi aż niego wrzuci Premiera wspólnego utworu tria Danny, Włodi, Białas planowana". Na Nikogo Ju - Grymass.

BAZUNA’72 odbyła się w dniach r. już jako impreza ogólnopolska (Jesienny Ogólnopolski Studencki Przegląd Piosenki Turystycznej). Jak twierdzili organizatorzy “nasz Przegląd ma charakter konfrontacji piosenek śpiewanych w studenckim środowisku turystycznym wczoraj, dziś a nawet jutro”. Odróżniało to BAZUNĘ od Giełdy Piosenki Turystycznej w Szklarskiej Porębie, której głównym celem było, ówcześnie, prezentowanie nowych piosenek. Organizatorami B’72 byli: UP ZSP Politechniki Gdańskiej oraz klub “FIFY”; wspomagały ich: OS PTTK w Gdańsku, SSP “TECHNO-SERVICE” i Studencka Sekcja Przeciwalkoholowa. Biuro Organizacyjne, kierujące przebiegiem przeglądu, było znacznie liczniejsze, niż w roku ubiegłym – liczyło ok. 40 osób. Szefem biura był Zbigniew Piotrowski, pomocą służyli mu Andrzej Kłopotowski, Ewa Kostecka, Marek Ozorowski. Na miejsce koncertów ponownie wybrano salę teatralną KSW “ŻAK” w Gdańsku. Podobnie, jak przed rokiem wzdłuż ścian ustawiono rusztowania – tym razem już dwupiętrowe. BAZUNA’72 we wspomnieniach jej uczestników uznawana jest za najlepiej przygotowaną – jej program został opracowany w najdrobniejszych szczegółach. Tak rozbudowanej oferty dla wykonawców i widzów nie zaproponowano już później na żadnym przyjeżdżających z głębi Polski uczestników imprezy witano już na dworcu PKP Gdańsk Główny, gdzie zorganizowany był punkt informacyjny. Tu sprawdzano listy zgłoszeń, poszczególnym grupom wykonawców byli przydzielani piloci, którzy opiekowali się nimi przez cały czas trwania przeglądu. Większość wykonawców zakwaterowano w Domu Wycieczkowym PTTK przy ul. Długiej i w Domu Harcerza (oba miejsca b. blisko “ŻAKA”), przyjezdni widzowie mieszkali zaś w akademikach. Każdy wykonawca otrzymał teczkę programową, w której znalazł program minutowy B’72, znaczek pamiątkowy, foldery o Gdańsku i Kaszubach a także tableau Kierownictwa i plaster turystyczny na odciski. Nie udało się przewidzieć jednego – liczby osób chętnych do obejrzenia koncertów. W piątek “ŻAK” przeżył regularne oblężenie ze szturmem. Sala Teatralna była już pełna, a przed budynkiem kłębił się tłum, oceniany na 500 osób. Próbowano sforsować “ŻAKA” i wejść od strony parkingu – w końcu wyłamane zostały główne drzwi wejściowe zablokowane stalową sztabą. Na sali tego dnia było ok. 900 osób (na 300 miejsc) – ratunkiem okazały się dwupiętrowe rusztowania. Nie wszystkim posiadaczom karnetów udało się w piątek wejść na występy – część z nich mogła wysłuchać realizowanej przez Studencką Agencję Radiową bezpośredniej transmisji z imprezy do radiowęzłów w domach studenckich. Inauguracyjny koncert przeglądu rozpoczął się od przekazania kaganka piosenki turystycznej nowem kierownictwu przez szefa BAZUNY’71; później miały miejsce kolejno: występ bazuniarzy, odśpiewanie przez wykonawców Rajdowej Piosenki Roku 1971 (“Lato z ptakami odchodzi”) i występ laureata B’71, Wacka Masłyka. W ciągu trzech dni odbyły się dwa koncerty konkursowe, nocny kabareton turystyczny i występ galowy. Statystycy wyliczyli, że: w ciągu trzech dni przez salę “ŻAKA” przewinęło się ok. 2500 osobowidzów,koncerty trwały łącznie 20 godzin (w tym sobotni maraton – 12 godzin),wystąpiło 19 grup i 17 solistów – w sumie 106 osób reprezentujących 10 ośrodków akademickich w kraju,wysłuchano 201 wykonań piosenek, w tym 145 różnych,najwytrwalszym wykonawcą był Czesław Wilczyński z Poznania – zaśpiewał on 15 piosenek (w tym 8 bisów),najbogatszy repertuar zaprezentowała fuzja grup TRUBA MAŁY I KOALICJA WSCHODNIA z Wrocławia i WOLNA GRUPA BUKOWINA z Buska-Zdroju, z Wojtkiem Bellonem, wykonując 10 piosenek,aż 5 razy odśpiewano “Na kolejowym szlaku” i chyba dlatego piosenka ta wybrana została Rajdową Piosenką Roku 1972. Wielką popularnością widzów – co świadczy o ich gustach – cieszyła się piosenka “Nasza gdańska” (“spłodzona” w nocy z piątku na sobotę). Wykonująca ją grupa DWÓCH NA JEDNĄ z Gdańska otrzymała Wielką Nagrodę Publiczności. Poziom występów na BAZUNIE ’72 był bardzo wysoki. Na Przegląd zjechała rekordowa liczba wykonawców – większa, niż na inne tego typu imprezy organizowane w roku 1972: Festiwal poznański, Giełdę w Szklarskiej Porębie, “Jarmark Bieszczadzki” czy “Noc Wagantów”. Rewelacją B’72 był Ryszard Krasowski z WSE w Poznaniu; do wykonawców wyróżniających się należeli zespół PUW, Jan Błyszczak “Mufka”, Adam Drąg, Grzegorz Marchowski i Michał czasie koncertów panowała wspaniała atmosfera – bywalcy BAZUNY uznają ją za najlepszą w całej serii “gdańskiej”. Stworzenie jej było w dużej mierze zasługą konferansjerów – pamiętanych sprzed roku Stasia Sierki i Mietka Welke. Odnotować należy pojawienie się na BAZUNIE po raz pierwszy (w żadnym wypadku nie ostatni) Jerzego Pawła Dudy, od razu w roli członka Jury. Wykonawcy – uczestnicy B’72 poza koncertami mieli do wyboru bogaty program turystyczny – wycieczki po Trójmieście i okolicy. Dużą atrakcją był SHIPTON – nocny rejs statkiem po Porcie Gdańskim i na Westerplatte, z udziałem ok. 350 osób. W samym “ŻAKU” w czasie Przeglądu eksponowano kilka wystaw: plakatu turystycznego, plakietek i znaczków rajdowych, fotogramów z Tatr i z BAZUNY ’71, antyakloholową. Organizatorzy przygotowali zestaw pamiątek (plakat, znaczek, proporczyk), wydrukowano regulamin i program imprezy oraz SKRYPT – zbiór piosenek zgłoszonych na B’72, po Przeglądzie zaś “Kurierek pobazunowy” z wyróżnionymi piosenkami. Sensację wzbudziła sprzedaż – za jedyne 40 zł – śpiewnika – książki BAZUNA zawierającego prawie 600 piosenek. Został on przygotowany przez kolegium pod przewodnictwem Mariusza Wojtunika. Przy tak rozbudowanym programie BAZUNY ’72 nie budzi zdziwienia fakt, że jej zorganizowanie i przeprowadzenie kosztowało o 50 % więcej, niż w przypadku pierwszej edycji. Całkowity koszt B’72 wyniósł 55 tys. zł; znamienne jest to, że największe wydatki poniesiono na reklamę i propagandę oraz wydawnictwa imprezy ( zł). Ogromny wzrost popularności BAZUNY w 1972 roku, przede wszystkim zaś ogromne rzesze widzów, miały stać się w niedalekiej przyszłości przyczyną dodatkowych kłopotów przy organizacji kolejnych edycji Przeglądu. Jury Jesiennego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej “BAZUNA ’72″, w składzie: Elżbieta Pelplińska (Gdańsk) – przewodnicząca,Jerzy Duda (Warszawa),Michał Gruszczyński (Poznań),Bogdan Opowicz (Warszawa),Marian Matulewicz (Gdańsk),Maria Lilka Sobok (Wrocław)Rafał Zawadzki (Gdańsk) – reprezentant publiczności postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia: I Nagrody główne: w kategorii zespołowej – grupa PUW (Warszawa)w kategorii indywidualnej – Ryszard Krasowski. II W konkursie na piosenkę o tematyce morskiej – grupie BRYLANTOWE SPINKI (Wrocław) za piosenkę “Morze, nasze morze”. III Wyróżnienia: grupa KASZUBY (Gdańsk) – za jakość wykonania i interpretację, Czesław Wilczyński (Poznań) – za popularyzację piosenki turystycznej w stylu “country and western”, Jan Błyszczak “Mufka” (Poznań) – za wszechstronność twórczą: muzykę, teksty i interpretację. IV Wyróżnienia za wykonanie piosenek w grupach tematycznych: grupa RAPADZIEWIE (Warszawa) – za piosenkę turystyczną “Weźmiemy lato za rękę”,Barbara Kubicka (Wrocław) – za piosenkę żołnierską “Przez ciemny bór”,grupa PTAKLA (Wrocław) – za piosenkę zagraniczną “Snowa słyszu”,grupa HAFCIARKI (Wrocław) – za piosenkę zagraniczną “Pariż”,grupa DZIADKI (Poznań) – za piosenkę kabaretową “Korelacja turystyki z handlem wymiennym w percepcji emocjonalnej przeciętnego turysty chałupnika, czyli Wędrówki Ludu Polskiego”. V Nagrody specjalne: Nagroda KW UP ZSP PG za całokształt działalności na niwie piosenki turystycznej w środowisku gdańskim – grupa KASZUBY (Gdańsk),Nagroda SKT PG “FIFY” za piosenkę “Mój chłopak wypiękniał w górach” – grupa EFEMERYDY (Poznań),Nagroda Chóru PG – grupa KOTY (Kielce),Nagroda Komitetu Antyalkoholowego za piosenkę “A mówiłem, nie pijcie przed weselem” (znaną także pod tytułem “Jaki był ślub” – – grupa TRUBA MAŁY I KOALICJA WSCHODNIA (Wrocław),Nagroda akredytowanych dziennikarzy, ufundowana przez Redakcję Gdańską TS “Politechnik”, tzw. “Fujara Prowadząca” za riezkość i samo życie w prezentowanych utworach – grupa BRYLANTOWE SPINKI (Wrocław),Nagroda fotoreporterów akredytowanych przy B’72 “za wdzięk i . . .” – Jolanta Baziuta z grupy KARGULARZE (Opole),Wyróżnienie za wykonanie piosenki “Jak dobrze mi” – grupa BOOM (Warszawa),Wyróżnienie za piosenkę “Pejzaże harasymowiczowskie” i jej interpretację – WOLNA GRUPA BUKOWINA (Busko-Zdrój),Wyróżnienie za popularyzację piosenki żeglarskiej – Michał Jaczewski (Gdańsk),Wyróżnienie za adaptację tekstów literackich – Grzegorz Marchowski,Wyróżnienie za Kopernika w piosence “Księżyc i legenda” – grupa CZUPIRATYNKA (Olsztyn),Wyróżnienie dla najlepszego instrumentalisty – Dorota Dobosz, grupa I JEJ GITARZYŚCI (Katowice). Jury JOSPPT “BAZUNA ’72″ na podstawie plebiscytu przeprowadzonego wśród publiczności stwierdza, co następuje: Wielką Nagrodę Publiczności otrzymuje grupa DWÓCH NA JEDNĄ (Gdańsk),Rajdową Piosenką Roku 1972 została piosenka “Na kolejowym szlaku” wykonana przez grupę AST WAT> (Warszawa). Czesław Wilczyński fot. archiwum klubu Fify Jan Florysiak – Kronika Studencka PG fot. Jan Florysiak – Kronika Studencka PG Pawweł Brogowski – Kronika Studencka PG Jan Błyszczak „Mufka” fot. archiwum klubu Fify Krzysztof Szczucki z zespołem fot. Marek Gronowski – Kronika Studencka PG Marek Majewski i Danuta Szczotek-Zdziuch fot. archiwum klubu Fify zespół DZIADKI fot. Jan Florysiak – Kronika Studencka PG zespół EFEMERYDY fot. Jan Florysiak – Kronika Studencka PG pół kaszubski z bazuną fot. Jan Florysiak – Kronika Studencka PG Pieczątka

Wygląd zaproszenia jest istotny, ale o wiele ważniejsze dla gości są zawarte w nim informacje. Nie musicie przez kilka dni zastanawiać się nad kolorem koperty czy doborem odpowiedniego cytatu, który zamieścicie na karcie zaproszenia. Większość gości nie zwróci uwagi na detale, które Wy będziecie dopieszczać tygodniami. Dziś jeszcze swoje szmatki powkłada do skrzyni,a jutro będzie szwarna pani dał chałupę i cztery cielęta, a babka trzy koszule i jedną od Grzela przyniósł rano dla swojej Magdalipierścionek pozłacany i sznurek kumy jej przyniosły też piękne podarkidwie łyżki wycinane i gliniane będzie gospodarstwo, będzie jak się patrzy,gdzie soli za dwa grosze, a omasty za ją kocha za to, jej wyśniony Grzela, więc już doczekać prawie nie może Jezu, Jezusicku będzie to wesoło,jak po glinianej przyzbie pójdzie mazur danaż, moja dana, skrzypku graj od ucha, niech tańczy aż do rana kochana wszyćkie grosze wydam, byście nie gadali,żem ja żałował czego dla swojej będą głupie mieli po weselu miny,kiej wszystkich zaprosimy wnet na huczne będzie ci wesoło, grać będą od uchaBom przecie chłopak szwarny, tyś piękna dziewucha. Tekst od Iwony. Legenda: inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu) abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu) abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza (abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika Klękam przed Tobą, Panie Jezu, ukryty w Najświętszym Sakramencie i wraz z psalmistą wysławiam Cię, Panie, mój Boże. Ty jesteś święty. Ciebie wielbi niebo i ziemia i wszystko, co na niej istnieje. I ja pragnę uwielbiać Cię, Jezu, i ofiarować Ci złoto mojej miłości, kadzidło mojej modlitwy i mirrę mojego cierpienia. Ósma cztery jakaś płyta Ósma dziewięć ktoś coś czyta To nie ważne, najważniejsza dziś jest ona Pierwsza - siódma, trzecia, piąta Ktoś mi wszystko dziś poplątał Ale jedno, jedno wiem Ref: Umówiłem się z nią na dziewiątą Tak mi do niej tęskno już Zaraz wezmę od szefa akonto Kupię jej bukiecik róż Potem kino, cukiernia i spacer W księżycową jasną noc I będziemy szczęśliwi, weseli Aż przyjdzie północ i nas rozdzieli I umówię się z nią na dziewiątą Na dziewiątą tak jak dziś Jak ten czas powoli leci Pierwsza druga, w pół do trzeciej Do dziewiątej jeszcze tyle tyle godzin Gdyby można zrobić czary Ponapędzać te zegary By dziewiąta była już Ref.: Umówiłem się z nią na dziewiątą Tak mi do niej tęskno już Zaraz wezmę od szefa akonto Kupię jej bukiecik róż Potem kino, cukiernia i spacer W księżycową jasną noc I będziemy szczęśliwi, weseli Aż przyjdzie północ i nas rozdzieli I umówię się znów na dziewiątą Na dziewiątą tak jak dziś Dodał(a): mariolka9 310 dni, 2 godz. 52 min. temu ( Autor: Emanuel Schlechter (słowa), Henryk Wars (muzyka) Wykonawca: Eugeniusz Bodo
Tekst piosenki. W tym roku życzymy sobie przede wszystkim, aby życie wokół nas stawało się normalne i kolorowe. Abyśmy sami sobie okazywali więcej szacunku. Ludzie leżeli wokół, z siedem osób w szkle leżących. Bardzo dużo krwi, szkła natłuczone. [Intro] A mówiłem ci. Nie łaź ulicami po nocy.
Znając mechanizmy funkcjonowania mediów, byłem przekonany, że po takiej fali wzniosłości i dobrego mówienia o Kościele, jaką siłą rzeczy wywołała beatyfikacja ks. Jerzego, musi pojawić się „antidotum”. Osobiście bardzo nie lubię ludzi, którzy najpierw coś zapowiadają, a potem, gdy ich „przepowiednia” się sprawdzi, przyjmują charakterystyczny ton i przybierają specyficzny wyraz twarzy mówiąc „A nie mówiłem?”, „A nie mówiłam?”. Stawia mnie to w bardzo trudnej sytuacji. Bo co mam zrobić, gdy w krótkim czasie zrealizowało się coś, co przewidywałem? Kilka dni temu podczas rozmowy w niewielkim gronie wyraziłem sugestię, że w środkach przekazu strasznie długo nie było nic złego na temat Kościoła katolickiego i najprawdopodobniej już niedługo, jak tylko minie medialny entuzjazm związany z beatyfikacją ks. Jerzego Popiełuszki, pojawią się materiały o negatywnej wymowie. „A co, znasz jakąś nową aferę, którą dziennikarze będą nagłaśniać?” - zapytał z nieskrywaną ciekawością jeden z moich rozmówców. „E tam, po co nową?” - machnąłem ręką. „Zawsze można odgrzać coś starego. Na przykład Komisję Majątkową”. „Komisję Majątkową?” - zdziwił się inny z moich rozmówców. Nie żartowałem w tej rozmowie. Znając mechanizmy funkcjonowania mediów, byłem przekonany, że po takiej fali wzniosłości i dobrego mówienia o Kościele, jaką siłą rzeczy wywołała beatyfikacja ks. Jerzego, musi pojawić się „antidotum”. A w co najprościej uderzyć, gdy ludzie w powodzi tracą dorobek całego życia? Zastanawiałem się tylko, która z gazet albo telewizji weźmie na siebie trud „odwrócenia tendencji”. Gdy dzisiaj rano (wtorek, 8 czerwca 2010) zobaczyłem pierwszą stronę „Gazety Wyborczej” z ogromnym tytułem „Kościół na ziemi”, miałem ochotę sięgnąć po telefon i zadzwonić co moich niedawnych rozmówców, żeby rzucić krótkie „A nie mówiłem?”. Ale się powstrzymałem. Konstrukcja „jedynki” wtorkowej „Gazety” jest następująca: U góry zdjęcie „powodziowe”. Rozlana szeroko rzeka, tłum ludzi umacniających wał workami z piaskiem. Na pierwszym planie dwóch mężczyzn z wysiłkiem taszczy kolejny wór. Pod spodem naprawdę dużymi literami umieszczony został cytowany wyżej tytuł. Skojarzenie jednoznaczne. Ale to nie wszystko. Wzrok przykuwają wyjęte z tekstu wielkie, czerwone cyfry: „24,1”. Żeby się dowiedzieć, że chodzi o miliardy złotych, trzeba już wysilić wzrok. A gdy się już ten wysiłek uczyni, to się czytelnik dowiaduje, że „24,1 mld zł to wartość nieruchomości zwróconych i przekazanych w ciągu 19 lat Kościołowi”. „Dwadzieścia cztery miliardy? Zaraz, zaraz, a ile wynosi wstępna wycena strat poniesionych w tegorocznej powodzi? Coś koło dwunastu miliardów, zdaje się?”. Czy nie o wywołanie takiego skojarzenia chodziło autorom pierwszej strony wtorkowej „Gazety”? Myślę, że powinni ją zgłosić w jakimś konkursie na okładkę prasową. Nie zdziwiłbym się, gdyby dostała nagrodę. „"Gazeta" zna pierwszy pełny wykaz nieruchomości, które w ciągu 19 lat państwo oddało Kościołowi katolickiemu na mocy decyzji działającej przy MSWiA Komisji Majątkowej” - donosi kielecka dziennikarka GW. Po czym przytacza jakieś dane. Można się domyślać, że pochodzące z tego spisu. Ale skąd on się wziął? Kto go przygotował i na jakiej podstawie? Ani słowa. Można się też domyślać, że ma z nim coś wspólnego świętokrzyski poseł SLD, który na łamach dziennika oświadcza: „To pierwszy spis pokazujący, jak ogromny majątek przekazano Kościołowi”. Ten poseł, według dziennika, „dwa lata zabiegał o ujawnienie pełnej informacji o działaniu Komisji”. Być może to wystarczająca kwalifikacja, aby miał prawo do rzucania oskarżeń w rodzaju: „Ale wciąż tajemnicą pozostaje rzecz najbardziej kontrowersyjna - wyceny przygotowane przez stronę kościelną. To, że Komisja wciąż nie ujawnia wartości poszczególnych nieruchomości, oznacza, że albo były drastycznie zaniżane, albo że w wielu przypadkach takich wycen nie ma”. Czytelnik tak spreparowanego tekstu nie powinien mieć wątpliwości, że winny jest Kościół. Kielecka dziennikarka co prawda zamieściła wyjaśnienie współprzewodniczącego Komisji ze strony kościelnej: „Przecież to, że strona kościelna zleca wyceny, nie wynika z naszego pragnienia. Strona rządowa sama nie chciała ich zlecać, bo nie miała na to budżetu. A więc chcąc odzyskać zabrane nieprawnie nieruchomości, musieliśmy przygotować kompletną dokumentację, w tym wyceny. Ale nimi zajmują się licencjonowani rzeczoznawcy, trudno mi brać odpowiedzialność za ich rzetelność”. Ale zabrakło jej dociekliwości, aby zapytać reprezentanta rządu, czy rezygnacja z zamawiania wycen nie była uderzeniem w interesy państwa. Szkoda. Bardzo szkoda. Być może wtedy współprzewodniczący Komisji ze strony rządu nie wypadłby w publikacji tak kryształowo. Kilka razy zdarzyło mi się wyrazić zdanie, że gdyby Kościół katolicki w Polsce po pierwszych wątpliwościach prawnych zawiesił swój udział w pracach Komisji Majątkowej, opartej na ustawie uchwalonej za czasów PRL-u, wielu jego wrogów poczułoby się bardzo zawiedzionych i straciliby grunt pod nogami. Wtedy nie można by odwracać kota ogonem, tak, jak to zrobiła kielecka dziennikarka GW. Przypominając, że od ponad roku w Trybunale Konstytucyjnym czeka wniosek SLD o sprawdzenie, czy działanie Komisji Majątkowej jest zgodne z konstytucją, napisała: „Dla samorządów orzeczenie Trybunału będzie kluczowe. Zależy od niego, czy będą mogły domagać się odszkodowań za grunty, które im zabrano na rzecz Kościoła”. Teraz już wszystko jasne. To nie Kościołowi (a więc wielkiej wspólnocie, do której przynależność deklaruje 95 procent Polaków) zabrano ogromnej wartości środki umożliwiające mu działalność charytatywną, edukacyjną itp. To dzisiaj „zabiera się na rzecz Kościoła”. Nic nowego. Szatan w raju też wszystko poprzekręcał. I też wielu mu uwierzyło. Zdecydowanie za wielu :-( 2YVUuPS.